Autor Wątek: Moje opowiadanko  (Przeczytany 1756 razy)

Offline Shera

  • Soldier
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
    • http://chesterka89.blog.pl
Moje opowiadanko
« dnia: Kwiecień 08, 2005, 08:52:54 pm »
Hehehe o to moje opowiadanko:P Napiszcie co o nim sądzicie. Eh... miałam co do niego poważne plany ale skończyło się na gadaniu i chyba go już nie dokończę ale zabieram się za następne, które mam nadzięję skończę i wydam kiedyś jako książkę  

W POGONI ZA PRZEZNACZENIEM



Rodział 1
Dziwny Sen



Zanim powstał świat, zanim powstało na nim życie, coś we wszechświecie już istniało, to coś
zadecydowało o wszystkim...

Oni tam byli, oni tam są, oni tam będą... Oni byli tam od dawna... Byli pierwsi...

Mike obudził się i gwałtownie podniósł. Czuł na sobie gorący i ściekający po jego twarzy
pot. Przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć gdzie jest, jednak zaraz uświadomił sobie, że
znajduje się w łóżku, w swoim pokoju. Była 10.00 rano.
Mike był wstrząśnięty tym co ujrzał we śnie. Był to ponury i mroczny sen. Widział w
nim płonących ludzi, płonące domy, wszystko wokoło zamieniło się w popiół. Nikt nie ocalał. Nikt... Jakiś nieznajomy głos krzyczał: " Mike, jeśli nie ty, jeśli nie wy, to kto?!" Na końcu widział jak cała Ziemia znika z powierzchni wszechświata nic tylko pustka... Wstał z łóżka, próbując zapomnieć o tym co właśnie widział w głowie. Zaczął się ubierać. Założył codzienny strój a w około głowy zawiązał białą przepaskę z którą nigdy się nie rozstawał.
Mike zszedł do kuchni. Zastał tam mamę, która właśnie stawiała na stole kubek
z gorącą herbatą. Była to zgrabna i piękna kobieta jak na swój wiek. Miała krótkie, brązowe włosy - grzywka lekko opadała jej na lazurowe oczy.
- Cześć Mike! - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Cześć mamo...
Kobieta od razu zauważyła, że syn nie jest w najlepszym humorze.
- Coś się stało? - zapytała opiekuńczym tonem.
- Nie... nic... zupełnie nic... - Mike nie miał zamiaru zwierzać się matce ze snu jak
małe dziecko, miał już siedemnaście lat. Wyszedł by na głupka przejmującego się zwykłym snem. Jednak w głębi duszy czuł, że nie był on zwykły.
- Usiądź, zrobiłam na śniadanie to co lubisz - powiedziała matka ze szczerym uśmiechem.
Usiadł przy stole i zabrał się za pierwszego tosta z serem i ketchupem. Ciągle
myślał o śnie, który go dzisiaj zbudził. "Co to był za głos, który mnie wołał? Dlaczego
cała Ziemia zniknęła...?" Wtem spojrzał na mamę, która wyjmowała coś z lodówki, zamykając
ją spojrzała na Mike'a.
- Aha! Bym zapomniała. Kiedy jeszcze spałeś był tutaj Chris, chciał byś wyszedł z nim na
dwór, powiedziałam, że jak wstaniesz pójdziesz do niego, jest na boisku do koszykówki.
- Dzięki mamo - odparł Mike sięgając po herbatę, wypił ją jednym tchem i szybko odstawił
pusty kubek na stół. Załatwił w łazience codzienne potrzeby poczym w pośpiechu ucałował matkę w policzek i wybiegł z domu jak huragan wołając: "Wrócę na obiad! Pa!"
Wsiadł na swój czarny rower i pojechał w kierunku boiska na którym zawsze spotykał się z
kumplami.

***

Na boisku był już Chris, rzucał samotnie piłkę do kosza. Mike odstawił rower koło automatu
z napojami i podszedł do przyjaciela.
- Hej! - zawołał.
- Siema! - odpowiedział Chris.
Był to chłopak nieco niższy od Mike'a, jego ciemne blond włosy świeciły się w blasku ciepłego słońca.
- I co? Gotowy na dzisiejszy meczyk? - spytał Chris nadal rzucając piłkę do kosza.
- Eee co? Aaa tak... - odpowiedział Mike nieco zdezorientowany, na śmierć
zapomniał o dzisiejszym meczu. W głowie miał tylko swój tajemniczy sen.
- Hehehe skopiemy im tyłki! - zawołał uradowany chłopak.
- Tak... napewno...
- Te! Stary! Nic ci nie jest? Jakiś przybity dziś jesteś. Dobrze się czujesz?
- Tak doskonale... - odpowiedział Mike, chociaż całkowicie przeczył temu co mówił, nie czuł
się dobrze. Czuł się dziwnie. Jak by zniknęło z niego całe szczęście i chęć do życia.
- Mnie nie oszukasz, mów o co lata.
- Miałem dziś dziwny sen... - zaczął Mike. Nawet najlepszemu kumplowi nie miał ochoty się zwierzać, nie dziś, nie teraz i nie ze snu.
- Wiesz ile ja miałem dziwnych snów? Raz to mi się śniło, że zostałem osąsodzony o noszenie
damskiej bielizny, albo... w tym momencie Chris przerwał widząc zdziwioną minę Mike'a.
- No więc... w tym śnie widziałem jak pali się nasze miasto, płoną domy, ludzie
uciekają, krzyczą. Wszystko wydawało się takie straszne... A najdziwniejsze było to, że
ciągle słyszałem jakiś głos..., który krzyczał: "Mike, jeśli nie ty, jeśli nie wy to kto"
czy jakoś tak... A na końcu widziałem jak znika cała Ziemia. Mówię ci straszne... A jakie realne? Nigdy jeszcze nie miałem tak realistycznego snu.
- Eee? - wydusił z siebie Chris - Wiesz co? To dziwne, ale ja miałem podobny sen...
- Co?! - powiedział zaskoczony Mike.
- Ty, a może my mamy jakieś nadprzyrodzone zdolności?
- Taaa coś sie za dużo naoglądałeś filmów science fiction. Bądź co bądź nic z tego nie rozumiem, jak to możliwe, że mamy podobne sny? - zapytał Mike.
- Nie wiem... jakoś to wszystko podejrzane... Eeej a może te sny są prorocze?
- O nie! To było by zbyt straszne i mało możliwe. Ziemia nie może zniknąć ot tak. Dobra nie przejmujmy się już tym... Gramy? - zapytał z uśmiechem Mike.
- Jasne! - Chris pobiegł z piłką w kierunku kosza Mike'a.

***

- Ja go kiedyś zatłukę! - krzyczał ojciec Mike'a.
- No to zatrudnij kogoś innego - odparła spokojnie Lilian.
- Nie mogę, wiesz jak teraz trudno znaleźć pomocnika do brudnej roboty, który bierze tyle
ile John, wszyscy są skąpi, chcą więcej niż na to zasługują...
- Jack zacznij wreszcie jeść bo ci ostygnie.
- A tak... - powiedział chwytając za łyżkę.
Mike był niezwykle podobny do ojca, tak jak on miał ładne brązowe oczy, a włosy czarne jak smoła.
- Dlaczego nie jesz? Nie jesteś głodny? - spytała Lilian syna, który opierał się łokciem o stół i bezinteresownie mieszał łyżką w zupie.
- Nie mam ochoty... - odpowiedział nadal wpatrzony w stół.
- Synku co się z Tobą dzieje? Przecież widzę, że coś jest nie tak - spytała matka wpatrując
się uważnie w Mike'a.
- Nic... myślę o dzisiejszym meczu... - skłamał, nie patrząc matce w oczy, która nadal mu
się przyglądała. Przed nią niczego nie da się ukryć na kilometr wywęszy, że coś jest nie tak, ale podobało mu się to. Czuł, że matka martwi się o niego i przejmuje każdym jego problemem.
- To ja już lecę, będę koło 20.00 - powiedział, nagle wstając od stołu.
- Heej hej! Wolnego! A obiad? Najpierw musisz zjeść, wcześniej nie wyjdziesz! - zawołał ojciec.
- Tato, naprawdę nie mam czasu, zaraz będę spoźniony. Jak chcesz to zjedz za mnie. Narazie!
Założył buty i wybiegł pośpiesznie z domu.
- On coś ukrywa... Trzeba będzie z nim porozmawiać - mówiąc te słowa Lilian spojrzała na
męża pytającym wzrokiem.
- Co? Aaa tak, masz rację.

***

- Dalej Mike!!! Dalej!!!
Mike biegł z piłką w stronę kosza ile miał sił w nogach, już oddawał skok, aż tu nagle kosz, do którego miał rzucić piłkę zniknął.
- Ooooo to niemożliwe! Mike chybił! Wściekłe Koty nie zdobywają punktu! W ten sposób ich
przeciwnicy Czerwone Byki wygrywają dzisiejszy mecz! To nieprawdopodobne! - wykrzyczał komentator szkolny.
- Co jest!? Było tak blisko, a ty spieprzyłeś taki kosz?! Co z tobą?! - krzyczał na Mike'a
Robbie.
- Przestań! Nie udało mu się - trudno! - odezwał się Chris, broniący przyjaciela.
- Niee... Przestań Chris, to moja wina, spieprzyłem to...
- Ty sie lepiej już nie odzywaj! - Robbie popchnął Mike'a tak, że cofnął sie gwałtownie
w tył.
- Przestań! - powiedział Mike popychając Robbie'ego.
Obaj zaczęli nakładać się pięściami po twarzy. Robbie'mu popłynęła krew z ust, Mike'owi zaś
z nosa. Chris usiłował przerwać bójkę, lecz na próżno.
- Przestańcie! - wołał damski głos.
Mike poczuł ciepło. Zamknął oczy i ujrzał pustkę, białą pustkę.
"Aaaah jak przyjemnie... Jest tak ciepło... Spokojnie... Nie! Nieeee! Zostaw mnie!!!
Nieee! Przestań



Rodział 2
Tajemniczy Naszyjnik



- O! Obudził się!
- No nareszcie! Synku, jak się czujesz?
- Eeee Cooo? Co się stało? - powiedział półprzytomny Mike.
- Robbie cię tak pobił, że straciłeś przytomność. Aaa później... - Chris przerwał,
spuszczając wzrok.
- Później? Co się stało później?
- Eeee jakoś się dziwnie zachowywałeś... Zacząłeś wygadywać jakieś dziwne rzeczy. Nawet
krzyczałeś, żeby cię ktoś zostawił, że musisz uchronić świat przed zagładą. Kurczę, ale
nas przestraszyłeś.
- Była przy tym Jacqeuline?
- Taaak wszystko widziała. Czemu pytasz?
- Niee, chciałem tylko wiedzieć...
- Taaa, coś tam kręcisz - powiedział Chris z ironicznym uśmieszkiem na twarzy - ok, to ja
będę już leciał, Mike. Trzymaj się. Do widzenia.
- Dowidzenia Chris - odpowiedziała Lilian i skierowała go do drzwi.
Mike czuł się dziwnie. Dziś rano napadł go dziwny sen, pobił się z Robbie'm, zemdlał
i gadał jakieś bzdury kiedy był nieprzytomny. Gdy tak myślał o tym wszystkim zrobiło mu się
strasznie głupio. "Jak to wyglądało? Jakiś idiota leżał na ziemi i wygadywał coś od rzeczy"
Tak bardzo chciałby cofnąć czas, chociaż wiedział, że to już się stało i nic na to nie
poradzi. Jednak najgorsze było to, że wszystko widziała Jacqeuline.
- No jak się czujesz? Boli cię jeszcze nos? - spytała mama, siadając obok kanapy na
której leżał Mike.
- Nie, nic mnie nie boli mamo. - próbował wymusić na twarzy uśmiech jednak nie udało mu się
to.
- To dobrze kochanie. Miałeś dziś ciężki dzień. Odpocznij sobie. - pogłaskała go delikatnie
po głowie i poszła do kuchni.

Nic cię nie uchroni... Będziesz umierał w męczarniach, nic ani nikt ci nie pomoże... Szykuj
się na swój koniec...

Mike obudził się i gwałtownie podniósł.
- Nie, znowu to samo..., znowu koszmar... Co się ze mną dzieje? Nigdy jeszcze nie miałem
takich koszmarnych snów...
Otarł wierzchem rękawa od piżamy czoło pokryte potem. Wstał z łóżka i podszedł chwiejnym
krokiem do lustra zawieszonego na ścianie. Patrzył na swoje odbicie, ręka samowładnie
pogłaskała twarz Mike'a w odbiciu, powoli zsuneła się na dekolt. Nagle poczuł ostre
szczypanie i pieczenie w tym miejscu.
- Au!
Spod dłoni zaczął wylatywać mały dymek. Ból w tej chwili był niewiarygodnie silny. Mike
nie wiedział co się dzieje, spojrzał w lustrze na skórę i ujrzał w niej czerwony ślad i
wyłaniające się spod niej coś w rodzaju naszyjnika.
- Aaaaaaa!
Był to piękny złoty naszyjnik z okrągłym wisiorkiem, na jego przodzie wygrawerowany był napis "Przyszłość".
Ze skóry ciurkiem wypłynęła krew i powoli popłynęła wzdłuż ciała Mike'a. Ból coraz bardziej
ustępował, lecz w miejscu z którego naszyjnik "wyszedł" pozostał czerwony dość głęboki ślad.
"Jezu, co to jest? Muszę to pokazać Chris'owi..."
Ubrał się jak najszybciej potrafił, szczelnie zakrył koszulą zapiętą na ostatni guzik naszyjnik i świeżą ranę.
Była dziś sobota, dlatego był pewien, że rodzice jeszcze głęboko śpią. Jednak i tak zmuszony był do najcichszego poruszania się, ojciec jest strasznie wrażliwy na najmniejszy szelest, usłyszał by nawet małą mysz przebiegającą za drzwiami sypialni.
Mike z wielką ostrożnością otworzył drzwi od swojego pokoju i powoli wysunął się na korytarz. Tuż obok śpi jego ojciec, który w każdej chwili może się obudzić. Mike nie ma najmniejszej ochoty tłumaczyć się mu dlaczego tak wcześnie wstał i opowiadać gdzie miał zamiar iść.
Wspiął się na palce i po cichutku prześlizgnął się przez korytarz. Jednak najgorsze jeszcze przed nim. Schody. Pamiętał, że czwarty stopień musi ominąć ponieważ strasznie skrzypi gdyby o tym zapomniał nieunikniona była by rozmowa z ojcem.
Po zejściu ze schodów znalazł się w głównym korytarzu, wiodącym jednocześnie do kuchni, pokoju gościnnego, łazienki i na zewnątrz.
Sięgnął po swoją kurtkę z wieszaka, założył prędko buty nie zawiązując ich do końca i skierował się do drzwi wyjściowych. Odkluczył je a następnie powoli otworzył, wyszedł na zewnątrz, rozejrzał się w około i pobiegł w kierunku domu Chris'a.

***

"No tak. Nie mogę zadzwonić do drzwi. Co by sobie pomyśleli wujek Chris'a i Jacqeuline?"
Mike wyjął z bocznej kieszeni spodni telefon komórkowy i zadzwonił do przyjaciela. Po pięciu sygnałach usłyszał w telefonie zaspany głos Chris'a. Zrobiło mu się żal, że obudził kumpla o tak wczesnej porze, ale to o czym Mike chciał z nim pogadać nie mogło czekać. Później mogło by być za późno.
- Mike..., no coś tyy... Wiesz która godzina?
- Przepraszam. Mam ci coś ważnego do powiedzenia i pokazania.
- Aaaa nie mogłeś poczekać trochę...? Co jest tak ważne...
- Jak zejdziesz na dół to ci powiem. Jestem przed twoim domem, czekam.
- No to rzeczywiście musi być ważne... Człowieku, chciało ci się tak wcześnie wstawać i przychodzić do mnie? Ok ok już idę...
- Dobra, czekam na dole.

Po sześciu minutach, Chris był już na dole. Mike zaproponował pójście do parku, tam będą mogli spokojnie porozmawiać.
Na dworze czuć było jeszcze poranny chłodek, niebo powoli zamieniało swój kolor z szarego w przyjemny błękit a słońce wychylało się zza horyzontu.
Wszędzie było pusto, żadnej żywej duszy, jedynie samochody co jakiś czas przejeżdżały cicho ulicą. Ptaki rozpoczynały swój poranny śpiew tym samym budząc inne. Tę spokojną atmosferę przerwał doniosły krzyk zdziwienia dochodzący z parku.
- Co to jest do cholery?! W balona mnie robisz czy co? To jest jakiś żart prawda?!
- Chciałbym, żeby to był żart... - odparł Mike z nutą zmartwienia w głosie.
- I tobie to coś wyszło z ciała?!
- Noo tak..., kurde jeszcze krew leci... - spojrzał na odkryty dekolt i zmarszczył brwi - Ja nadal nie mogę w to uwierzyć, ciąglę mam nadzieję, że to jakiś koszmarny sen.
- Mike, to jest nieprawdopodobne! Twoi rodzice o tym wiedzą? - spojrzał na przyjaciela z wytrzeszczonymi oczyma i lekko rozchyloną wargą.
- Nie, nikt prócz ciebie o tym nie wie. Nie chcę by ktoś się o tym dowiedział.
- Rozumiem... No i co teraz? Co teraz zrobisz? - powiedział Chris znacznie spokojniejszym głosem.
- Nie wiem... nie mam pojęcia... - spuścił wzrok w dół i przełknął ślinę - Tem samari tuti windiri fer gudaichi...
- Coś ty powiedział?
- No, że to wszystko coraz bardziej mnie zadziwia...
- Niee, powiedziałeś zupełnie co innego, jakby w innym języku...
- Taaa, coś mi się zdaje, że chyba nie wyspałeś się do końca - powiedział Mike uśmiechając się.
- Stary! Ty gadałeś obcym językiem nie świadom tego?!
- Jakim obcym językiem?!
- Z tobą dzieje się coś nie dobrego... - stwierdził Chris przyglądając się nerwowo Mike'owi.
- Z tobą również. Spójrz. - wskazał na przegub u ręki przyjaciela.



Rozdział 3
W Poszukiwaniu Prawdy



- Auu! Co jest!?
U przeguba ręki Chris'a zaczęła sączyć się krew. Powoli spod skóry zaczęła się wyjawiać piękna, złota bransoletka. Od razu można było na niej dostrzec napis: "Teraźniejszość".
- O jasna cholera! Co to jest?! - Chris przyglądał się swojej biżuterii i spojrzał pytającym wzrokiem na Mike'a - To samo stało się tobie z naszyjnikiem?
Mike nie spuszczał wzroku z ręki przyjaciela, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Serce biło mu jak młotem. Próbował odpowiedzieć na pytanie, ale wydusił z siebie tylko "eee..."
- Taaak?!
- Tak, miałem to samo...
- Cholera! Ale boli!
- Zaraz przestanie...
Mike wciąż miał wplepiony wzrok w bransoletkę, próbował to wszystko jakoś zrozumieć, w końcu musi być jakieś racjonalne wytłumaczenie tego wszystkiego.
- Mike! Co to ma znaczyć?!
- Nie wiem... Nie mam pojęcia...
- Słuchaj, ja pójdę do domu. Muszę zabandażować tę ranę i przy okazji wymyśleć jakąś bajeczkę o tej bransoletce. Nie będę przecież opowiadać o tym jak mi ona wyszła spod skóry.
- Masz rację. Ja też pójdę do domu, póki rodzice jeszcze śpią.

***

Miał mętlik w głowie. Próbował to wszystko jakoś pukładać. Rozmyślał jednocześnie o znaczeniu napisów na naszyjniku i bransoletce. "Skoro jest przyszłość i teraźniejszość powinna być także przeszłość. To znaczy, że jest jeszcze jedna osoba... Tylko kto nią jest?"
 
"Człowiek istotą śmiertelną we własnym, niezmienionym od lat sercu odszukać swą drogę powinna.
Drogę prowadzącą do wszystkich odpowiedzi, do raju znanego w legendach.
Tam gdzie los, skrzyżowany z wszystkimi okrucieństwami tego świata, besztać jego marną sylwetkę zaczyna."


Offline Eligios

  • Adventurer
  • *
  • Wiadomości: 87
    • Zobacz profil
    • http://
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 08, 2005, 08:56:31 pm »
e................... Mowe mi odjeło
Moge przyznac ze tego nie przeczytam ale do połowy sie postaram .
Ale sie napisałas .

 
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 08, 2005, 09:47:17 pm wysłana przez Eligios »





A cat's irritation rises in direct
 proportion to her embarrassment
times the amount of human laughter.
  -- Law of Cat Embarrasment

Offline Tantalus

  • Master Engineer
  • Redaktor+
  • ************
  • Wiadomości: 4470
  • Idol nastolatek
    • Skype
    • Zobacz profil
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 08, 2005, 09:58:52 pm »
Powiem szczerze i rzeczowo, jako że krytyka ci się przyda. Słabe. Nie tylko fabularnie, ale głównie składniowo. Opisów właściwie brak. Akcja skupia się na rzeczach mało ważnych, a ważniejsze chwile są przewijane jak na video przy FFWD. Nie wspomnę już o błędach interpunkcyjnych, bo to jest już mało ważne. Najważniejsze jest to, że z założenia dobrej koncepji zrobiłaś kicz, przez nieumiejętność dokładnego opisywania lub zwykłe lenistwo. Powinno ci wyjść trzy razy dłuższe.

No ale jest to zrozumiałe. Masz 15 lat i przy twoim wieku cieżko jest pisać inaczej. Póki co pokazałaś, że lubisz pisać, i że cię to ciekawi. Niestety, będziesz musiała popracować nieco nad stylem. Nie bierz mojej krytyki do siebie. Nie piszę tego, żeby cię obrazić, czy wyśmiać. Jak poćwiczysz, to będziesz pisała lepiej. Dużo lepiej. Skoro cię to ciekawi, to nie może być inaczej.

Widać, że lubisz M&A... niech zgadnę: Zainspirowane X'em?  

Offline Eligios

  • Adventurer
  • *
  • Wiadomości: 87
    • Zobacz profil
    • http://
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 08, 2005, 11:03:31 pm »
JA nic nie mam do opwiadania ciekawego .
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 08, 2005, 11:38:01 pm wysłana przez Eligios »





A cat's irritation rises in direct
 proportion to her embarrassment
times the amount of human laughter.
  -- Law of Cat Embarrasment

Offline White_wizard

  • Keyblade Master
  • Weapon Master
  • *********
  • Wiadomości: 2242
  • A way to the Dawn
    • Zobacz profil
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 09, 2005, 01:25:19 am »
Noooo dobra..... Opowiadanie jest trochę moim zdaniem troszkę nie składne..... Przede wszystkim brakuje opisów. Akcji nie ma praktycznie żadnej, a całość składa się głównie z dialogow..... Wszystko dzeje się tak szybko, zę praktycznie nic z tego nie wynika.
Jak stwierdził Tant, musisz popracować trochę nad stylem i wprowadzić więcej opisów. No ale tak czy siak uważam, ze masz talent, tylko jeszcze nieoszlifowany ;)  
You were born from nothing, you will turn into nothing. What have you lost? Nothing!

Offline Tamaya

  • Wanderer
  • *******
  • Wiadomości: 931
    • Zobacz profil
    • http://www.tamaya.escarp.net
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 09, 2005, 10:46:41 am »
Prawdę powiedziawszy czytałam to już kilka dni temu na innym forum i nie wydaje mi się to najgorsze jeśli idzie o sam pomysł. (Nie przysypiałam przy tym.  :)) Może trochę za szybko leci fabuła i za mało jest rozbudowany nastrój i opisy jak już zwrócili uwagę moi przedmówcy, ale jak nad tym popracujesz to może być ciekawie.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 09, 2005, 10:47:31 am wysłana przez Tamaya »

Offline Shera

  • Soldier
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
    • http://chesterka89.blog.pl
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 09, 2005, 03:49:35 pm »
Dziękuję bardzo za szczere opinie, napewno wezmę je sobie do serca ^^ I oczywiście zgadzam się z Wami w 100%, to opowiadanko jest troszkę stare, a ja ciąglę się dokształcam :) Obecnie pracuję nad nowym opowiadankiem i niedługo go tu zamieszczę aby dowiedzieć się co o nim myślicie :)  
"Człowiek istotą śmiertelną we własnym, niezmienionym od lat sercu odszukać swą drogę powinna.
Drogę prowadzącą do wszystkich odpowiedzi, do raju znanego w legendach.
Tam gdzie los, skrzyżowany z wszystkimi okrucieństwami tego świata, besztać jego marną sylwetkę zaczyna."


Offline Yuzuriha

  • Dead Shadow
  • SemiRedaktor
  • *********
  • Wiadomości: 1742
  • Let's go together ... in to the darkness
    • Zobacz profil
    • http://www.deadshadow666.deviantart.com/
Moje opowiadanko
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 14, 2005, 02:48:32 pm »
Mogę powiedzieć to samo co inni.Przydały by się opisy,ale nie tylko wyglądu,ale także i miejsc.Trochę więcej akcji i jeśli chodzi o dialogi to jest ok,ale przydały by się jakieś konkretne informacje o postaci,np.co w danej sytuacji robi,wygląd oczu ust,dokładniej mimika^^.
Ale widać,że się starasz więc pracuj dalej,a może coś z tego wyjdzie.