Autor Wątek: Asian Cinema  (Przeczytany 25502 razy)

Offline Lightning

  • Soldier
  • Wiadomości: 43
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #120 dnia: Styczeń 02, 2007, 04:35:07 pm »
Mam pytanie oglądał ktoś z was film Shinobi,  w filmie jest piosenka Ayumi Hamasaki HEAVEN prosze o szybką odpowiedz i jakieś relacje czy jest dobry _^^_ sorki za double post

Offline Musiol

  • kiedyś byłem tutaj popularny
  • SuperMod
  • **********
  • Wiadomości: 2873
    • Zobacz profil
    • pssite.com
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #121 dnia: Styczeń 02, 2007, 04:52:47 pm »
Shinobi? To jest ten film o walkach 2 klanów? Jak dobrze kojarzę to oglądałem. Mi się podobał....tylko miałem ciut słabą jakość :P

Offline Kazumaru

  • Komercyjny chłopak
  • SuperMod
  • ***********
  • Wiadomości: 3357
  • Forbidden Lover
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #122 dnia: Styczeń 02, 2007, 04:57:45 pm »
Ogladalem troche tego typu filmow i w sumie stwierdzilem ze jednak nie jestem fanem tego rodzaju kina...
Shinobi byl taki nawet fajny, nie bylo tam rewelacji zadnych ale calkiem spoko sie ogladalo, ofkoz tai dajmy na to Hero jest ofkoz lepszy, no ale to cos ala Azumi. Moze byc, nie powinienes za bardzo na nim umierac z nudow. Fajne postacie, fajna muzyka i spoko widoki (w sensie krajobrazu nie cycków niestety ;]).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2007, 04:59:42 pm wysłana przez Gipsi »


If I ever hear you say another women's name in your sleep you'll wake up the next morning with your joystick missing... got it?

Offline Lightning

  • Soldier
  • Wiadomości: 43
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #123 dnia: Styczeń 02, 2007, 05:28:37 pm »
Przez przypadek znalazłem ten film w necie i z ciekawości go poszukałem. sciągne zobacze może będzie fajny

Offline Kazumaru

  • Komercyjny chłopak
  • SuperMod
  • ***********
  • Wiadomości: 3357
  • Forbidden Lover
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #124 dnia: Styczeń 20, 2007, 07:46:19 pm »
Dzisiaj na TV4 o godzinie 23 bedzie lecial film Wong Kar-Wai'a pt. Fallen Angels. Wong Kar-Wai'a znam tylko z genialnego dla mnie 3 Iron ostatnio u nas w kinach byl tez "Łuk" ktorego niestety nie widzialem, no i chyba zajebiscie znany jest "Spragnieni Miłoście".
Upadłych Aniołów tez jeszcze nie widzialem i moze wreszcie uda mi sie obejzec bo nigdy mi sie niechcialo go wlaczyc jakos... a teraz bedzie okazja. Film ofkoz jest stary bo z 95 roku, ale czy to wazne? Wiem tez ze gra tam Takeshi Kaneshiro, czyli Samonosuke z Onimushy 3 czy tez ziomek z Returner'a lub pan z Kamisamy (wiec moze to cos dla ciebie Teenku? ;])

Recenzja i oceny na nanikore:
http://miscz.pl/film/Fallen-Angels


If I ever hear you say another women's name in your sleep you'll wake up the next morning with your joystick missing... got it?

Offline Kitano

  • Daredevil
  • **
  • Wiadomości: 173
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #125 dnia: Styczeń 21, 2007, 03:28:31 am »
No.. Tylko, że pomylili ci się reżyserzy ;] Za Łuk i 3 Iron jest odpowiedzialny Kim Ki Duk, czyli koreański reżyser robiacy, dla nie których, najnudniejsze filmy na świecie. Kar Wai jest z Hong Kongu, nieco z innej półki, choć są porównywalni. Zawsze gdy mówi się o wielkich reżyserach z azji, mówi się, że korea ma Kim Ki Duka, a chiny Kar Wai'a (a japonia... Takeshiego Kitano? Shuji Iwaia? ...Japonia ssie :P). Co do Fallen Angels, widziałem kiedyś ten film, ale bardzo dawno i do połowy. Bardzo żałuje że teraz się dowiedziałem, bo powiedziałbym ojcu żeby mi nagrał (nie dawno na tym samym kanale leciał Chungking Express - czyli podobno jeden z najgenialniejszych jego filmów, i mam go nagrany... tak miałbym już dwa). Niestety mało jego filmów zostaje u nas wydanych na dvd... na razie tylko dwa - Spragnieni Miłości i 2046.
Dla mnie jest to reżyser genialny... Poza tym, w jego filmach zawsze gra czołówka najlepszych aktorów z HK. W Chungking Express oprócz Taneshiro grał jeszcze Tony Leung (Infernall Affairs), za to w dylogii Spragnieni Miłości + 2046 mieliśmy już pełny wachlarz, łącznie z Faye Wong i jednym z członków japońskiego boysbandu SMAP ;] Mówiąc szczerze mam straszną słabość do chińskich aktorek, zwłaszcza Ziyi i Gong Li, dlatego tym bardziej kocham obydwa filmy. Zresztą, przeczytaj Gipsiu mój koment do 2046, to będziesz wiedział jak kocham ten film i może też go obejrzysz (Spragnionych Miłości też mam nadzieje, bo 2046 to taka jego umowna kontynuacja).

Recenzja i oceny na nanikore:
http://miscz.pl/film/2046

Offline Kazumaru

  • Komercyjny chłopak
  • SuperMod
  • ***********
  • Wiadomości: 3357
  • Forbidden Lover
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #126 dnia: Styczeń 21, 2007, 12:32:32 pm »
Hehe rzeczywiscie zamotalem sie ze przeciez Kim-Ki Duk robil 3 Iron ;]
A tak BTW Wong-Kar Wai robi tego samego typu filmy? Czyli niby nudne i ambitne (chociaz dla mnie 3 iron nudny nie byl... ale w sumie to jak pomysle ze opowiadal o kolesiu ktory wkradal sie do domu zwyklych rodzin i wykonywal poprostu w srodku ich codzienne bowiazki domowe jak pranie czy prasowanie i masturbowanie sie w luzku kobiety no to w sumie mozna to mocno okreslic jako nudy ;]).

Bo wczoraj jednak mi sie Fallen Angles nie chcialo ogladac znowu... w sumie tym bardziej sobie pomyslalem ze z lektorem to lipa bo bedzie wyciszona muzyka a na NK ktos napisal ze muzyka to jedna z wazniejszych rzeczy.

Nie ogladalem ani 2046 ani spragnieni milosci. Jak mowisz ze fajne, to ogladne pierw sobie Spragnieni Milosci bo mam na DVD z jakiejs lipnej gazety (na walentynki rok temu dawali ;])
No a pozniej koniecznie 2046... bo skoro dales mu AZ TAK WYSOKA ocene to poprostu chyba musze ;]

Cytuj
W Chungking Express oprócz Taneshiro
BTW - Kaneshiro to japonczyk co nie? W filmach Wong'a mowi po chinsku czy ktos za niego podklada glos?


If I ever hear you say another women's name in your sleep you'll wake up the next morning with your joystick missing... got it?

Offline Typoon

  • Adventurer
  • *
  • Wiadomości: 94
  • Welcome to Team Evil!
    • Zobacz profil
    • Smocza Klinga
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #127 dnia: Luty 01, 2007, 10:43:27 am »
Sweet, przede wszystkim:
 Jackie Chan i filmy starsze (Drunken Dragon, Police Story, Snake in Eagle's Shadow itd.) jak i jego apps w Rush Hour 1&2, Who Am I (rewelacyjne sceny walki na dachy :o ),
 Dark Water - nie wiem czy bardziej podczas oglądania bałem się filmu czy reakcji znajomej, która podskakiwała ze strachu tym samym strasząc mnie  ;)
 Hero, House of Flying Daggers - kolorystyka rox...i ogólnie niektóre sceny walk (vide atak łuczników na osadę)
(odnośnie tego "grubego typa" z Jackie Chan'em - to Sammo Hung, grali razem w kilku filmach, m.in. wcześniej wymieniane Serce Smoka, razem z Jackie'm założyli bodajże jakąś grupę kaskaderską;])
Sacrificing minions : is there any problem it CAN'T solve?

Offline Kitano

  • Daredevil
  • **
  • Wiadomości: 173
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #128 dnia: Luty 02, 2007, 08:57:15 am »
Cytat: Gipsi mi amigo
A tak BTW Wong-Kar Wai robi tego samego typu filmy? Czyli niby nudne i ambitne (chociaz dla mnie 3 iron nudny nie byl... ale w sumie to jak pomysle ze opowiadal o kolesiu ktory wkradal sie do domu zwyklych rodzin i wykonywal poprostu w srodku ich codzienne bowiazki domowe jak pranie czy prasowanie i masturbowanie sie w luzku kobiety no to w sumie mozna to mocno okreslic jako nudy ;])
Hmm.. raczej nie. Różnica jest taka, że Kim Ki Duk porusza w swoich filmach filozofie życia, jakieś tam duperele o przemijaniu, wewnetrznych odbudowach ludzi etc. Kar Wai robi filmy miłosne.. tak, romanse :) Tylko, nie jakieś naiwne i czy w koreańskim stylu. On robi filmy o miłości jako sztuce. Samemu ciężko mi określic w paru słowach jak wiele wkłada do swoich filmów. Dla mnie jest geniuszem. Tworzy filmy bez scenariusza, improwizuje. Jego dzieła powstają czasem pare lat. Reżyserzy jego pokroju to nie są ludzie, którzy robią coś, żeby szybko na tym zarobić. Oni potrafią tworzyć jeden film przez całe życie. Brzmi pięknie, neh? :P

Cytat: Gipsi mi amigo
BTW - Kaneshiro to japonczyk co nie? W filmach Wong'a mowi po chinsku czy ktos za niego podklada glos?
Takeshi Kaneshiro jest w połowie japonczykiem, w połowie chińczykiem. Biegle włada obiema językami, wystepuje i w chińskich i w japońskich produkcjach. W chińskich nawet na większą skalę.
Nie dawno miał premierę film sensacyjny produkcji HK - Confession of Pain, z Kaneshiro i Tony Leungiem (ponownie spotykają się razem po Fallen Angels). Piosenką przewodnią do filmu jest chiński cover utworu Secret z ostatniej płyty Hamasaki. Podobnie jak w przypadku Shinobi, Ayu została zaproszona do hong kongu na premierę. Przed seansem wyszła na scenę, wręczyła Takeshiemu i Tonemu kwiaty (w kinie więcej chyba było popieprzonych chińskich fanek Ayu niż aktorów filmu :D), potem przemówiła do publiczności, że cieszy się że może byc tutaj i że zaprasza na film, który będzie oglądać razem z wszystkimi
...Po dziesięciu minutach seansu Ayu opuściła kino i poszła do drogiej restauracji zjeść obiad, LOL XD Ciekawe, czy nudził ją ten film, czy może przeszkadzał brak japońskich napisów i nie chciała sobie psuć fabuły, anyway nie było to ładne z jej strony :]

Offline Tantalus

  • Master Engineer
  • Redaktor+
  • ************
  • Wiadomości: 4470
  • Idol nastolatek
    • Skype
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #129 dnia: Lipiec 18, 2007, 03:31:31 am »
Łah obejrzałem w końcu Battle Royale. Bardzo ciekawy i przede wszystkim, dobrze wyreżyserowany film. Lepiej by się nadawał na serial według mnie, bo w ciągu filmu jakoś człowiek nie zdąży poznać większości bohaterów, bo ciągle ktoś ginie. Trochę przegięli z bronią palną, bo coś podejrzanie trudno było nią kogokolwiek zabić (te czubek pół magazynka władował z pistoletu maszynowego w tą szmatę z cepem, a ta dalej żyła). Nie mniej jednak, film bardzo ciekawy, oddający pewien schemat myślenia Japończyków, którym od dziecka wpajane jest, że aby coś osiągnąć, muszą być lepsi od innych. Fajne kino.

Offline Hisoka

  • SS-Obersturmbannführer
  • Blade Dancer
  • ********
  • Wiadomości: 1371
  • Cute Cynic
    • Zobacz profil
    • http://smellofwhitecat.blogspot.com/
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #130 dnia: Lipiec 18, 2007, 08:50:45 am »
Lepiej by się nadawał na serial według mnie, bo w ciągu filmu jakoś człowiek nie zdąży poznać większości bohaterów, bo ciągle ktoś ginie.

neee...chyba,że mini serial. Gdyby nie ginęli, tylko cały czas szlajali  się po krzakach zrobiłoby się nudno. Zresztą w ten sposób człowiek raczej nie przyzwyczaja się za bardzo do jednej postaci [czyt. nie polubi jej za bardzo] i nikogo specjalnie nie jest mu żal...od takie po prostu oglądanie flame' owanych azjatów.
Zresztą starczy spojrzeć na anime , jak to  jest, kiedy w końcu zginie ulubiona postać jakiejś tak grupy [sporej] osób. Niektórzy mogą przestać oglądać serię ;P [dlatego wskrzesili Gaarę itp]

Offline Tantalus

  • Master Engineer
  • Redaktor+
  • ************
  • Wiadomości: 4470
  • Idol nastolatek
    • Skype
    • Zobacz profil
Odp: Asian Cinema
« Odpowiedź #131 dnia: Sierpień 04, 2007, 04:14:14 am »
Avalon - W końcu... po tylu latach obejrzałem w końcu ten film. Dawno dawno temu chciałem iść na to do kina, ale w końcu jakoś nie poszedłem, potem zapomniałem o tym filmie, a gdzieś miesiąc temu włączyłem TV i się wkurzyłem, bo była już połowa...

Rany, jak to się dziwnie ogląda. Nikomu się tego filmu nie ogląda dziwniej niż polakowi. Wyobraźcie sobie Matrixa albo podobny film, zrobiony profesjonalnie, ze świetnymi efektami specjalnymi, świetną muzyką, no i w ogóle kino takie już naprawdę światowe. A teraz sobie wyobraźcie, że zamiast Neo macie Żebrowskiego, zamiast Trinity jest Przybylska, a Agenta Smitha zagrał Piotr Fronczewski. Mniej więcej tak dziwnie się ogląda Avalon.

Jeżeli ktoś nie wie, Avalon to film japoński, zrobiony przez światowej sławy japońskiego reżysera i animatora Mamoru Oshii, bardziej znanego ze swoich dokonań na rynku anime (Ghost in the Shell chyba wszyscy znają, co?) niż w dziedzinie filmów. 6 lat temu rzeczony pan wpadł na pomysł nakręcenia filmu science-fiction, trochę w klimacie GITS'a i zrealizował go gdzie? W Polsce. Co ciekawsze, wszystkie role są obstawione przez polskich aktorów, w których główną gwiazdą jest Małgorzata Foremniak, wcielająca się w rolę głównej bohaterki filmu. Japończycy zadbali o to, żeby wszystko było wykonane najlepiej, jak tylko się da. Polacy to tylko zagrali. Tylko i aż.

Fabuła jest zbliżona trochę do Matrix'a, trochę bardziej do filmu eXistenZ (jeżeli ktoś zna), poniekąd również do GITS'a. W niedalekiej przyszłości, w świecie nędzy i zepsucia, istnieje nielegalna gra MMO (połączenie RPG i FPS heh), gdzie w wirtualnej rzeczywistości prowadzona jest wojna. Najlepsi gracze, tacy jak Ash, główna bohaterka filmu, mogą nawet zarabiać na tej grze dzięki swojemu talentowi i doświadczeniu. Z czasem okazuje się jednak, że Ash mało wie o tej grze i że jest jeszcze etap, do którego nie dotarła.

Graficznie, filmowi nie można nic zarzucić. 90% filmu zrealizowano w septii, efekty specjalne są bardzo dobre (chociaż liczyłem na trochę więcej ich). Muzyka jest świetna (trochę na początku śmierdzi Rubik'iem heh), klimat też jest, pomysł na film może nie bardzo oryginalny, ale daleko mu do cliche. Polskie dialogi są na początku dziwne, w szczególności w takim filmie, sama gra aktorów nie jest IMO najlepsza (Małgorzata Foremniak to bardzo dobra aktorka, ale chyba nie do takich filmów). Ale to w zasadzie jedyne wady, do jakich mogę się przyczepić. To, no i może fakt, że czułem się trochę, jakbym znowu oglądał Wiedźmina. No ale tak tylko się wydaje na początku, bo film jest dużo lepszy.

Polecam, jeżeli ktoś nie widział. To nie jest bardzo ambitne kino, ale co najmniej warte obejrzenia. Konieczność dla polaków, którzy interesują się japońską animacją.