Forum SquareZone
Kategoria ogólna => Granie a gadanie => Przygodowe => Wątek zaczęty przez: RadicalDreamer w Sierpnia 22, 2006, 02:30:58 pm
-
Shadow of the Colossus to gra niezwykła, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W 2001 roku w Japonii został wydany prequel tej gry, o nazwie Ico. Gra została bardzo dobrze przyjęta przez graczy m.in. za względu na oryginalność i wspaniały klimat. Po mimo że Ico nie sprzedał się w oszałamiających ilościach, tytuł ten zyskał wielkie uznanie i dlatego w zeszłym roku ukazał się sequel tej gry o nazwie Shadow of the Colossus (również stworzony przez twórców Ico).
Jeśli chodzi o skrót fabuły to przedstawia się ona następująco: młody wojownik imieniem Wander przybywa do starożytnej krainy aby przywrócić do życia dziewczynę o imieniu Mono, ponieważ według legendy, istnieje tam bóstwo zwane Dormin które potrafi wskrzeszać zmarłych. W jaki sposób zginęła owa dziewczyna i jakie relacje łączą ją z bohaterem, nie jest to do końca wyjaśnine. Shadow of the Colossus to gra tajemnicza i pozostawia wiele pytań na które nie padają odpowiedzi. W każdym razie Wander po przybyciu do świątyni Dormina, spotyka się z nim (a raczej słyszy tylko jego głos) i prosi o go o zwrócenie życia dziewczynie. Okazuje się jednak że będzie to możliwe tylko wtedy gdy zostaną zniszczone posągi stojące przy ścianach budynku. Aby można było je zniszczyć trzeba zgładzić 16 starożytnych kolosów którzy są inkarnacjami tych posągów. Tak więc Wander wyrusza by zabić pradawne istoty i dzięki temu wskrzesić dziewczyne...
Podobnie jak swój poprzednik Shadow of the Colossus to gra przygodowa, tym razem jednak gameplay opiera się wyłącznie na poszukiwaniu i walkach z bossami. I to właśnie walki stanowią wielką zaletę tej gry, ponieważ są one najbardziej niesamowite i efektowne ze wszystkich jakie dotąd widziałem w grach. Widok kilkuset tonowych, kolosalnych istot, kroczących majestatycznie i pragnących jednym ciosem zmiażdżyć bohatera, zrobił na mnie niemałe wrażenie.
Shadow of the Colossus posiada moim zdaniem najlepszą ścieżkę dźwiękową ze wszytkich gier na PS2. Orkiestralno-chóralne utwory tworzą epicki, filmowy rozmach każdej walki z kolosem i na długo zapadają w pamięci. W grze nie brakuje też spokojnych i nastrojowych melodii które przepełniają nastroje nostalgii i mistycyzmu znane z Ico. I to dzięki tym utworom, gra ma swój wspaniały, niepowtarzalny klimat. Za cały soundtrack z tej gry odpowiedzialny jest niejaki Kow Otani, który podobno wcześniej tworzył muzykę do wielu anime. Mimo że wcześniej o nim nie słyszałem to po zapoznaniu się z całym OST z Shadowa, momentalnie, stał sie on moim drugim ulubionym kompozytorem, tworzącym muzykę do gier (po Yasunorim Mitsudzie).
Jeśli chodzi o opinie krytyków, to Shadow of the Colossus zdobył wielkie uznanie i otrzymał wiele nagród od magazynów i stron internetowych poświęconych grom, między innymi w kategoriach: gra roku, najlepsza ścieżka dźwiękowa, najlepszy design. Nie zabrakło też jednak głosów krytycznych. Niektórzy narzekali że gra jest zbyt krótka i schematyczna (zabicie kolosa, powrót do świątyni, ponowne zabicie, powrót do świątyni i tak dalej). Po mimo tych ,,małych'' wad Shadow of the Colossus to dla mnie jedna z najwspanialszych gier jakie grałem i chociażby z tego powodu jestem ciekaw opinii innych graczy, którzy zapoznali się z tym tytułem...
P.S. Ten post to jedna z moich pierwszych prób zrecenzowania całej gry. Pisałem to z głowy dlatego może tekst nie jest idealny, w każdym razie może są jakieś opinie na jego temat?
-
byś screenami zarzucił a nie ;f
-
http://media.ps2.ign.com/media/490/490849/imgs_4.html (http://media.ps2.ign.com/media/490/490849/imgs_4.html)
-
a to ja tez wrzuce swoja trecke SotC ;p
Shadow of the Colossus - Raise thy sword by the light and head to the place where the sword's light gathers...
Oto przed wami recenzja dzieła Sony Computer Entertainment – Shadow of the Colossus. Kontynuacja mało znanego ICO, która jednak obiła się szerokim echem w growym świaku. Zresztą nic w tym dziwnego, bo gra jest naprawdę świetna i w jej przypadku, w przeciwieństwie do poprzedniczki, zadbano należycie o reklamę.
Dobra, czas przejść do rzeczy. W SotC wcielimy się w postać chłopca, zwanego Wanderem. Przybywa on do Zakazanych Krain, by prosić żyjącą tam niezidentyfikowana istotę o to, by przywróciła życie jego przyjaciółce. By tak się stało, owa tajemnicza istota każe chłopcu zabić kolosów zamieszkujących te ziemie. Brzmi banalnie, nieprawdaż? Nic bardziej mylnego, gdyż Cień Kolosa jest powiewem, a można by nawet rzec, że podmuchem świeżości. Pomimo tego iż zaczniemy i skończymy grę mając do pomocy tylko miecz, łuk oraz konia o imieniu Agro, to gra nie jest nudna, czy też broń boże monotonna ani przez najmniejszą sekundę. Niezwykłą przyjemność daje już samo zwiedzanie bardzo dużego terenu jakim bez wątpienia są Zapomniane Krainy. Poza tym, są nie tylko przeogromne, ale również wspaniale zaprojektowane. Za to należy się panom z Sony pierwszy (jeden z wielu) gigantyczny plus. W żadnej innej grze nie czerpałem takiej przyjemności z samego podziwiania widoków, jakie mogę w niej ujrzeć. Dodam do tego jeszcze, że zwiedzanie i oglądanie świata, to dopiero przedsmak tego, co prezentuje sobą ta wspaniała i jakże niezwykła gra. Swe prawdziwe oblicze pokazuje ona dopiero podczas walki z kolosami. Już samo słowo kolos rodzi nadzieje na coś wielkiego. I te właśnie nadzieje, spełniają się w co najmniej dwustu procentach. Większość stworów wzbudza podziw już samym swym rozmiarem, a o ich wprost cudownym wyglądzie i „dizajnie” nawet nie wspomnę (ups…chyba właśnie wspomniałem). Oczywiście zdarzą się też mniejsze „kolosiątka”, ale to nie znaczy, że są gorsze. Walczy się z nimi tak samo świetnie, jak z olbrzymami. Co ciekawe, na każdego kolosa przyjdzie nam znaleźć zupełnie inny, wyjątkowy sposób na to, by brzydko mówiąc, posłać go do piachu. Nie będziemy mogli zwyczajnie podejść i dziabnąć mieczem kolosa. Trzeba będzie dokładnie przemyśleć, co jak, gdzie i kiedy zrobić, by za szybko nie zginąć. A gdy nasze próby przez dłuższy czas będą okazywać się bezskuteczne, z pomocą przyjdzie nam wspomniana wcześniej tajemnicza istota, podpowiadając nam jak pokonać potwora. Wszystkich kolosów w grze jest szesnastu i gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że spędzę wiele godzin na grze, w której stoczę zaledwie kilkanaście walk i masę czasu stracę na zwiedzaniu świata, pewnie bym go wyśmiał. Po zagraniu w Shadow’a mam świadomość, że byłbym w okropnym błędzie, z którego właśnie ta gra mnie wyprowadziła. Oczywiście walki z kolosami to nie wszystko. Poza nimi możemy zająć sobie czas, w zupełnie inny sposób. By zwiększyć żywotność swej gry, panowie ze SCE wprowadzili do niej możliwość poszukiwania jaszczurek i owoców rosnących na drzewach. Będą one zwiększały wytrzymałość i pasek energii Wander’a. Poza tym, oddano nam do dyspozycji reminiscence mode, w którym walkę z każdym kolosem będzie można powtarzać aż do upadłego. Jest też możliwość walki na czas w tzw. time attack, za co będzie można otrzymać różnorakie nagrody, w postaci całkiem przydatnych i zarazem niezwykle potężnych przedmiotów. W zasadzie jedyna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to wołająca o pomstę do nieba praca kamery, bo naprawdę bywa, że ta sprawia dużo problemów i trzeba spędzić trochę czasu na ręcznym jej przestawianiu, a nawet to bywa czasem problematyczne.
To tyle o gameplayu, czas teraz porozpływać się troszeczkę nad oprawą graficzną tej cudownej gry. Jest po prostu B-A-J-E-C-Z-N-A! Co prawda można by rzec, że sama
grafa jest dość prosta, ale design dosłownie wszystkiego w tej grze to prawdziwe, aż wstyd użyć tu innego słowa, arcydzieło. Kiedy w pewnym momencie zbliżyłem się do wodospadu, to zastanawiałem się, czy czasem nie znalazłem się w raju. Otóż nie, znalazłem się w świecie Shadow of the Colossus, gdzie o ile sam silnik graficzny nie jest może jakimś ultra-hiper-master-doom17 wymiataczem, to został wykorzystany w ten sposób, że dosłownie nic nie może się z nim równać i wątpie by cokolwiek na tej generacji konsol mogło. Więc wiemy już, że krajobrazy prezentują się niesamowicie tak? Tak…ale to jeszcze nie wszystko. Wygląd kolosów jest równie świetny, jeśli nawet nie lepszy. Każdy inny i każdy lepszy od poprzedniego. Grafika, to po prostu klasa sama w sobie, jeśli chodzi o SotC, a jest ona chyba najsłabszy elementem całej gry. Chociaż bardziej odpowiednie wydaje mi się stwierdzenie, że jest najmniej cudownym elementem owej produkcji ;).
Z kolei dźwięk oraz muzyka są w przypadku Cienia Kolosa przeogromnym atutem! Soundtrack skomponowany do tej gry, jest jednym z najlepszych jakiekolwiek słyszałem, a możecie mi wueirzyć, ze słyszałem ich niemało. Niezwykle klimatyczne, idealnie oddające okoliczności utwory, które każdemu graczowi potrafią na długi czas zapaść w pamięć. A jest co zapamiętywać! 42 utwory, z których każdy następny bije na głowę poprzednika. W te grę nie trzeba nawet grać, a wystarczy usłyszeć skomponowaną doń muzykę, by dać porwać się do świata zapomnianych krain. Z dźwiękiem jest podobnie, choć tu nie specjalnie jest się nad czym rozpisywać. Co najwyżej można by się troszkę porozpływać, bo podobnie jak w przypadku muzyki, pozostałe odgłosy stoją na najwyższym poziomie.
Powiedzieć pozostaje mi jeszcze o niesamowitym feelingu tej gry. Wstydem było by o tym nie wspomnieć, gdyż klimat jest chyba główną zaletą Shadow of the Colossus. Emocje i serce, które twórcy bez wątpienia włożyli w tworzenie tej pięknej gry, wylewa się z każdego centymetra kwadratowego kineskopu telewizora i to bez przerwy. Dosłownie każda sekunda spędzoną z tą ponadczasową produkcją wydaje się być niezwykła. Podczas potyczki ze wszystkimi kolosami człowiek czuje się, jakby to on był Wanderem, i jakby to on walczył o życie swoje i swej miłości. Po prostu w Cień Kolosa się nie gra, to się przeżywa, co potwierdzić może fakt, że zakończenia żadnej gry (no może poza MGS3 ;]) nie ogląda się z taką przyjemnością i dawką uczuć jaką serwuje outro w Shadow of….
Reasumując: SotC jest grą idealną niemalże pod każdym względem. Jest niesamowicie przyjemna i satysfakcjonująca, a przede wszystkim budząca przeogromne emocje chyba w każdym kto kiedykolwiek w nią zagrał. Grafika mimo iż nie wykorzystuje jakoś super-duper silnika, to budzi podziw i uśmiech na ustach ludzi ją oglądających, czemu zresztą ciężką się dziwić, dzięki fantastycznemu projektowi lokacji. Jeszcze lepiej sytuacja ma się z dźwiękami muzyką słyszalną w grze. Nie wiele produkcji może się pochwalić tak niesamowitym i zarazem pięknym soundtrackiem. Nie wspomnę już nawet o klimacie, który czuje się bez przerwy PRZEŻYWAJĄC te grę. Śmiało mogę powiedzieć, ze panowie z Sony dali nam na tacy grę, dla której warto kupić Playstation 2.
-
no gierka jest zaj***sta, wlasnie przedwczoraj wkoncu przeszedlem po dlugiej przerwie
kocham wlasnie takie gry jak SotC czy Katamari opierajace sie na orginalnym pomysle, a jak jeszcze sa zrealizowane z taka oprawą to mniam poprostu ;]
jedna z najlepszych gier na ps2 napewno
-
CZy coś można tej grze złego zarzucić (oprucz krótkiej, szczątkowej fabuły i schematyczności), bo ja nie mam. Walka z każdym kolosem to istny majstersztyk, chociarz kolosi nie wykazują zbytniej inteligencji i prubują jedynie nas strzpnąć, zamiast chwycić łapskiem i rzucić w ziemie wysokości 8 piętra, chociarz z drugiej strony, to by za bardzo utrudniło grę. Jednym słowem, kupywać, ściągać i nagrywać na ślepo.
-
Przybywa on do Zakazanych Krain, by prosić żyjącą tam niezidentyfikowana istotę o to, by przywróciła życie jego przyjaciółce.
Nie wiadomo czy jest dla niego tylko przyjaciółką. SCE nie potwierdza oficjalnie jakie relacje łączą te dwie postacie i nie jest to dokładnie wyjaśnione w samej grze. Jednakże fani SotC (w tym ja :) ) snują domysły że łączy ich coś więcej niż tylko przyjażń. Wystarczy spojrzeć na determinacje Wandera, który nie bacząc na przestroge Dormina i zagrożenie własnego życia wyrusza by ją ocalić.
Grafika, to po prostu klasa sama w sobie, jeśli chodzi o SotC, a jest ona chyba najsłabszy elementem całej gry. Chociaż bardziej odpowiednie wydaje mi się stwierdzenie, że jest najmniej cudownym elementem owej produkcji .
Jeśli chodzi o kwestie techniczne oprawy wizualnej to może nie jest ona powalająca (poligony itd.). Jednak to co panowie z ,,teamu ICO" zrobili w kwestii designu to prawdziwe mistrzostwo świata. Kapitalne projekty kolosów i zapomnianych krain, sprawiają ża po prostu nie można oderwać wzroku od tej gry. Cała gra jest jak obraz namalowany przez malarza, który może nie użył farb najwyższej jakości, ale za to włożył w swoje dzieło całe serce i dusze. SotC zostanie z pewnością zapamiętany jako jedna z najpiękniejszych gier wszechczasów, a to daltego że w każdej sekundzie obcowania z tym tytułem czuje się artyzm jaki towarzyszył jego powstawaniu.
Z kolei dźwięk oraz muzyka są w przypadku Cienia Kolosa przeogromnym atutem! Soundtrack skomponowany do tej gry, jest jednym z najlepszych jakiekolwiek słyszałem, a możecie mi wueirzyć, ze słyszałem ich niemało
Nie chciałbym się powtarzać, ale OST z SotC, czyli Roar of the Earth po prostu miażdży. Na pierwszy plan wychodzą utwory bitewne takie jak Opened Way, In Awe of the Power czy Violent Encounter. Najlepiej słuchać ich przy wypasionym sprzęcie nagłaśniającym gdzie podłoga w pokoju drży, szyby pękają, a na ciele pojawia się gęsia skórka :) Dalej w tle słychać utwory spokojne, melancholijne, utrzymane w konwencji albumu ICO-Melody in the Mist, takie jak: Prologue-To the Ancient Land, Prohibited Art czy Resurrection. Muszę przyznać że od czasów OST z Chrono Crossa nie słyszałem czegoś równie pięknego i poruszającego. Cały album jest po prostu genialny, słucham go już prawie od pół roku, wciąż nie mam dość i sądze że jest to jeden z najlepszych OST jaki kiedykolwiek powstał.
CZy coś można tej grze złego zarzucić (oprucz krótkiej, szczątkowej fabuły i schematyczności), bo ja nie mam
Może nie tyle krótka i szczątkowa, co nie do końca wyjaśniona. Fabuła jaką poznajemy w grze jest tylko małą namiastką pełnej historii SotC. Gra posiada wiele ukrytych symboli i nawiązań (m.in do swojego poprzednika) ,nad którymi może rozmyślać każdy gracz.
Na koniec parę ciekawostek:
Nazwę gry przed jej wydaniem zmieniano kilkakrotnie:Wanda et Kyozu (czy jakoś tak, w każdym razie to wersja japońska), Wanda and the Giant, Wanda and the Colossus by w końcu zostać przechszczonym na Shadow of the Colossus (Wanda, to pierwotna nazwa głównego bohatera, któremu nadano póżniej imię Wander)
Gra jest fabularnym prequelem swojego ,,duchowego ojca" czyli ICO. Nie będę zdradzał dlaczego by nie walnąć spoilera, w każdym razie wszystkim, ,wtajemniczonym" polecam dokładnie obejrzeć zakończenie gry (a zwłaszcza scenę ze studnią).
Niedawno powstała (a raczej wciąż powstaje) pierwsza polska strona poświęcona tematyce SotC, oto link:
http://www.secret-garden.xt.pl/ (http://www.secret-garden.xt.pl/)
Lista wyróżnień jaką otrzymał SotC jest naprawdę dłuuuga, a sam Famitsu wystawił mu ocenę 37/40. To dla wszystkich wątpiących w wielkość dzieła jakim jest Cień Kolosa...
-
(Wanda, to pierwotna nazwa głównego bohatera, któremu nadano póżniej imię Wander)
Tu rzucę pewne sprostowanie. Głowny bohater NIE MA IMIENIA. Jedynie przy creditsach przy aktorze, który nadał mu głos, pojawia się Wanderer, co tłumaczy się jako tułacz, włóczęga itp. Samo japońskie Wanda, to po angielsku tłumaczy się na Wanderer.
Więc Hero nie nazywa się Wander (żaden z niego cud), a jedynie gra nadeje mu imię Wanderer.
-
Dobra, jako ze gralem w Shadow of Collosus troche krotko -pokonalem dwa kolosy i odstawilem na pzniej (bo wiedzialem ze gra jest genialna, ale mialem malo czasu w roku szkolnym) to sie nie wypowiem na jej temat, ale mam prosbe czy jesli graliscie w ICO to moglibyscie sie wypowiadac rowniez na temat tej gry. Bo sa to gry o podobnym klimacie, tych samych tworcow i ogolnie w Shado of... gra sie podbno lepiej znajac ICO -z tad pierw wlasnie gram w ICO.
Wiec jesli graliscie w ICO to wypowiadajcie sie rowniez na jego temat, ja przemienie nazwe tematu, bo sam chcialem taki zalozyc.
Gra została bardzo dobrze przyjęta przez graczy m.in. za względu na oryginalność i wspaniały klimat. Po mimo że Ico nie sprzedał się w oszałamiających ilościach, tytuł ten zyskał wielkie uznanie i dlatego w zeszłym roku ukazał się sequel tej gry o nazwie Shadow of the Colossus
Shadow fo Colossus to nie jest sequel ICO, przynajmniej z tego co wiem, gry poprostu sa podobne wizualnie, ale to nie Sequele, zreszta z tego co widzialem to sa w sumie calkowicie inne ;]
BTW:
~Radical recenzja moze byc, tym bardziej zep isana z pamieci, to teraz jeszcze tylko zabieraj sie za pisanie recenzji Xenogears dla SquareZone i slij ja do Tanta ;]
~Sergey -no ofkoz recka dobra i wyczerpujaca, ale kurde przesadziles z ckliwoscia... dales jakby zbyt wiele takich "urozmaiczaczy" ktore maja za zadanie upiekszac tekst i jednoczesnie wychwalac gre... ale upiekszaja tekst zdecydowanie za mocno i to jedyny mankament. Ja ofkoz bym takiej recenzji eleganckiej nie napisal, ale zwracam ci uwage jako zwykly czytelnik zebys sie za bardzo na tym nie przejechal.
BTW2:
Niedawno powstała (a raczej wciąż powstaje) pierwsza polska strona poświęcona tematyce SotC, oto link:
http://www.secret-garden.xt.pl/ (http://www.secret-garden.xt.pl/)
Ciekawe czy tak jak i ja zalozyciele strony sa fanami piosenki Gackt - Secret Garden ;] Raczej obstawiam zej ednak ten Secret Garden ma cos w spolnego z Shadow of Colossus, no ale pewnie zaniedlugo sam sprawdze ;]
:::::::::::EDIT:::::::
Gra jest fabularnym prequelem swojego ,,duchowego ojca" czyli ICO. Nie będę zdradzał dlaczego by nie walnąć spoilera, w każdym razie wszystkim, ,wtajemniczonym" polecam dokładnie obejrzeć zakończenie gry (a zwłaszcza scenę ze studnią).
OKey dopiero teraz to przeczytalem... no nic, sprawdze jak juz przejde obie czesci. Dzis lub jutro mam zamiar ukonczyc ICO, pozniej moze zabiore sie za SotC i zobacze jak to jest dokladnie.
:::::::::EDIT po kilku dniach:::::::::::
Okey wczoraj przeszedlem gre i napisalem posta na nastepnej stronie, ale zedytuje jeszcze tutaj te wypowiedz bo jakos chce aby ICO tez byl nap ierwszej stronie.
ICO
(http://img170.imageshack.us/img170/7536/0aq1.th.jpg) (http://img170.imageshack.us/my.php?image=0aq1.jpg)
Gra legenda. Media konsolowe wykreowaly te gre prawie na dzielo sztuki. Podobno nie sprzedala sie za dobrze, ale zysala wysokie oceny w pismach konsolowych... moim zdaniem jest przereklamowana. Od pierwszej recenzji jaką przeczytałem na temat gry wiedzialem ze musze w te gre zagrac, ciaglo mnie do niej niesamowicie -byl to jeden z tytulow dla ktorych chcialem posiadac PS2, screeny, recenzje, zachwyty recenzentow wszystko to sprawialo ze spodziewalem sie czegos cudownego i chyba sie rozczarowalem. Spodziewalem sie jakiejs mistycznej przygody, gry przygodowej... a dostalem gre logiczną.
Jak za pewne wiadomo wszystkim ICO opowiada historie chlopca ktory zostal wtracony do opustoszałego zamku i stara sie z niego wydostac, na swojej drodze spotyka mlodziutka dziewczynke i wraz z nia stara sie opuscic bramy zamku, w pogoni za dziewczynka ruszaja dziwne cienie i staraja sie one odebrać chłopcu dziewczynke. Musimy jej bronic i zarowno pomagac przechodzic przez trudne zabudowania zamkowe -wszak dziewczyna nie jest tak zwinna jak nasz mlodziutki bohater.
Fabuly w ICO praktycznie wogole nie uswiadczymy, filmik otwierajacy gre ukazujacy nam jak dostalismy sie do zamku, ukazanie się pewnej złej kobiety w poczatkowej czesci gry i koncowy filmik to jedyne fabularne motywy. Wiec jak mowie fabuly nia ma zbytnio... ale to co jest chwyta za serce... wszak opiekujemy sie przez kilka godzin mloda liczaca tylko na naza pomoc dziewczynka.
Grafika jest calkiem spoko, jak na 2002 rok to elegancka, oczywiscie sama grafika byla by niczym gdyby nie genialny design i niektore scenerie (koncowka rozgrywana podczas mocnej ulewy jest przeswietna) ale wiedza czego spodziewac sie ci ktorzy grali w Shadow of Colossus.
Muzyka -tak jak z fabula, nie uswiadczymy jej prawie wcale, na ekranie tytulowym jak nie bedziecien aciskac przycisku zadnego przez jakis czasp oleci mily utwor, pozniej az do konca gry nie bedzie prawie wogole muzyki, aby pod koniec rozgrywki uslyszec z 2 genialne utwory... szkoda ze muzyki nie bylo nam dane sluchac czesciej bo ta ktora jest brzmi swietnie.
Rozgrywka... tak jak mowilem chcialem przygodowki, dostalem gre logiczna... o co mi chodzi? Oto ze co chwila trzeba kombinowa jak przejsc dalej a walki sa krotkie i nie daja zbytnio przyjemnosci -w koncu nie o nie tutaj chodzi. Chodzi o opiekowanie sie dziewczynka, za pomoca R1 przywolujemy ja do siebie jesli jest daleko, lub jesli jest blisko to trzymajac R1 trzymamy ja za reke i idziemy po zamku tudziez pomagamy jej sie wspiac na jakies podwyzszenie czy gzyms. Grajac poznym wieczorem mozna zasnac rozkminiajac czasem gdzie by tu wskoczyc zeby pojsc dalej... ja tak przynajmniej mialem, za to grajac za dnia gralo sie calkiem przyjemnie, ale cala rozgrywka podkreca sie pod koniec kiedy juz wiecej jest przygodowego grania i skakania niz myslenia co by tu zmontowac...
Ogolnie gra byla by dla mnie srednia gdyby nie genialna koncowka... to co sie dzieje na koncu jest... mozna powiedziec PIĘKNE. Jednak tak jak mowie, media zbyt mocno nakrecaly na ICO i gra stala sie juz legenda co moim zdaniem jest troche naciagane... jesli ICO cale bylo by takie jak koncowka to bylo by genialne. Tak jest tylko dobre, niemniej jednak kazdy powinien w gre zagrac, bo to jednak cos oryginalnego, a juz na pewno ci ktorzy w tym temacie wypowiadaja sie chwalebnie o Shadow of the Colossus.
Wielkim plusem dla mnie jest dlugosc gry -ukonczenie jej zajelo mi 7 godzin, czyli mozna zasiasc jednego popoludnia i ukonczyc jesczze tego samego dnia lub nastepnego, dla wielu to bedzie wielki minus ale dla mnie jest to tylko i wylacznie plus. Zreszta ta gra nie nadawala by sie na dluzszy czas rozgrywki.
Podsumuwujac -goraco polecam sprawdzic i przejsc gre, ale nie jest to takie cudo na jakie je kreowano, nie mniej jednak przejsc trzeba.
P.S. Teraz jak wspominam gra to wspominam ja niesamowicie przyjemnie, wydaje mi sie ze byla piekna, gdy na oficjalnej stronie uslyszalem glowny motyw gry to niesamowicie wiele uczuc we mnie zaszalalo, ale podczas grania juz tak pieknie nie bylo -tym bardziej gdy gralem wieczorem i zasypialem. Wydaje mi sie ze tak samo bylo z recenzentami tej gry... poprostu po ukonczeniu jej i krotkim odetchnieciu ona dopiero wteduy dawala znac o swoim pieknie.
Official site:
http://www.i-c-o.net/ (http://www.i-c-o.net/)
(http://img232.imageshack.us/img232/3212/1rn4.th.jpg) (http://img232.imageshack.us/my.php?image=1rn4.jpg)(http://img176.imageshack.us/img176/9714/2yu3.th.jpg) (http://img176.imageshack.us/my.php?image=2yu3.jpg)(http://img105.imageshack.us/img105/9163/3zi1.th.jpg) (http://img105.imageshack.us/my.php?image=3zi1.jpg)(http://img109.imageshack.us/img109/4356/6dr0.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=6dr0.jpg)
(http://img109.imageshack.us/img109/6728/7on6.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=7on6.jpg)(http://img109.imageshack.us/img109/9236/9ye8.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=9ye8.jpg)(http://img301.imageshack.us/img301/7618/10tn0.th.jpg) (http://img301.imageshack.us/my.php?image=10tn0.jpg)
::::EDIT::::
Jak ktoś kiedys zagra w te gre i po jej ukonczeniu zachce mu się posłuchać OSTa to mozna go sciagnac z tąd (szukałem żeby znaleźć ten utwór śpiewany piekny, ktory kojazyc mi sie bedzie z endingiem Chrono Cross'a ^^'):
http://ruliweb2.dreamwiz.com/ruliboard/rea...xt=&left=&time= (http://ruliweb2.dreamwiz.com/ruliboard/read.htm?main=game&table=gr_ico&page=1&num=5482&find=&ftext=&left=&time=)
-
Tu rzucę pewne sprostowanie. Głowny bohater NIE MA IMIENIA. Jedynie przy creditsach przy aktorze, który nadał mu głos, pojawia się Wanderer, co tłumaczy się jako tułacz, włóczęga itp. Samo japońskie Wanda, to po angielsku tłumaczy się na Wanderer.
Przy creditsach pojawia się imię Wander, przynajmniej u mnie bo mam wersję amerykańską. Ale z drugiej strony na wielu stronach internetowych pojawia się także imie Wanderer, z jakiego powodu to akurat nie wiem, ale zamierzam to sprawdzić :) . W każdym razie oficjalna nazwa bohatera to Wander i tego należałoby się trzymać.
Secret Garden ma cos w spolnego z Shadow of Colossus, no ale pewnie zaniedlugo sam sprawdze ;]
Secret Garden to jedna z lokacji znajdujących się w zakazanych krainach. Widać ją w zakończeniu gry.
Shadow fo Colossus to nie jest sequel ICO, przynajmniej z tego co wiem, gry poprostu sa podobne wizualnie, ale to nie Sequele, zreszta z tego co widzialem to sa w sumie calkowicie inne
Użyłem słowa sequel ponieważ gra została stworzona przez twórców ICO, została zrobiona w podobnej stylistyce, oraz ma powiązania fabularne ze swoim poprzednikiem. Wieśc o tym że tworzona jest kolejna część z tego cyklu to wspaniała wiadomość, bo wiem że twórcy po raz kolejny nie zawiodą i znów powstanie arcydzieło...
-
Ja mam pytanie. Czy gra ma wybór języków ? Bo przy torrencie pisze Multi5, a nie chcę żeby było tak jak w przypadku Forbidden Siren, gdzie pisało Multi5, a głosy i napisy były po hiszpańsku.
-
Nie, nie ma.
-
jestem już po lekturze shadow of colossus i muszę przyznać że gierka faktycznie jest całkiem fajna. Byłaby nawet genialna, gdyby nie to, że twórcy dali nam ochłap fabuły, raczej na odpierdziel, niż żeby gracze mogli snuć domysły i takie tam. Poza tym irytuje mnie trochę, że makabrycznie rozbudowaną i dopracowaną krainę, zamieszkują tylko gołębie, sokoły i jaszczurki (no i jedna sarna.... ). Fakt, jeżdżenie konno i podziwianie ięknego kajobrazu to coś niesamowitego, ale niestety strasznie brakowało mi jakichkolwiek oznak życia podczas podróży..... W sumie to czasami, podczas niekiedy upierdliwych poszukiwań kolosów, zdawało mi się, że SoC to symulator jazdy konnej, a nie walki z gigantami..... ale to chyba wychodzi na plus rozbudowaniu krainy. Fakt, że walki z kolosami są zajebiste majestatyczne(chociaż czasami, zwłaszcza przy ostatnim przeciwniku czułem, jakbym grał w Prince of Persia), genialnie zrobione i okraszone fantastycznym podkładem muzycznym, ale nie samymi kolosami żyje człowiek. Brakowało mi tu subquestów (bo sazukanie owoców i jaszczurek to trochę za mało), czy chociażby jakiegoś ludzkiego osiedla lub chociaż jednej żywej duszy z którą możaby porozmawiać..... no ale cóż, może po prostu za dużo się w rpgi nagrałem ;]
Zakończenie zdecydowanie wychodzi rze na plus, bo jest orginalne i niezupełnie takiego się spodziewałem. Coprawda trochę irytowało mnie chwilowe danie graczowi kontroli nad postacią w outro (no bo po co dawać kontrolę nad postacią, skoro i tak nie zmienia to zakoczenia?), ale i tak nomen omen gierka jest bardzo ciekawa i pomysłowa (choć krótka niesamowicie)
-
Poza tym irytuje mnie trochę, że makabrycznie rozbudowaną i dopracowaną krainę, zamieszkują tylko gołębie, sokoły i jaszczurki (no i jedna sarna.... ). Fakt, jeżdżenie konno i podziwianie ięknego kajobrazu to coś niesamowitego, ale niestety strasznie brakowało mi jakichkolwiek oznak życia podczas podróży.....
I właśnie o to tutaj chodziło. To nie miała być typowa przygodówka, gdzie co chwila za skały wyskokują jakieś ustrojstwa, na których nabijamy sobie Lv Up. Mnie podobał się ten pomysł krainy, gdzie rządzą tylko kolosi. Zresztą na początku jest mówione, że jest to zakazana kraina, więc ludzie tu nie mają prawa bytu.
Jednak co do fabuły, to sądzę, że mogli dać jakieś jakieś wizję bohatera, gdzie odkrywamy jego przeszłość, skąd przybył i jak trafił na swą ukochaną (i wogóle co jej jest).
-
Ludzi tam enie bylo - bo tak jak napisal Reaver - to byly zakazane krainy. Wander znalazl sie tam tylko dla tego, zeby zaprowadzic Mono do Dormin i tym samym polamala miliony zakazow i tak dalej ;f
-
Brakowało mi tu subquestów (bo sazukanie owoców i jaszczurek to trochę za mało), czy chociażby jakiegoś ludzkiego osiedla lub chociaż jednej żywej duszy z którą możaby porozmawiać.....
proponuje wlaczyc sobie czterysteną<ale juz ostatnią> część FF =p przeca to by zabralo grze całą magie, wyjatkowość itp
juz nawet gdyby postacie w grze poslugiwaly sie zrozumialym jezykiem, bylby to imo spory minus ;] a kontrole w outro sie zyskiwalo... hmm dla zwiekszenia dramatyzmu no bo poco <"a moze jednak się uda"<chyba ze ktos ma dałna i gra z solucja, wtedy to niezbyt dziala>
W sumie to czasami, podczas niekiedy upierdliwych poszukiwań kolosów, zdawało mi się, że SoC to symulator jazdy konnej, a nie walki z gigantami.....
no moje siostry obie sie nabijaly ze jezdze wkolko na koniku i jest tylko "IJA!IJA" ale potem wyszedł kolos i było łaał ;]
-
jaa...o ile solva do pokonania kolosow jeszcze rozumiem to jakby se ktos zaspoilowal solvem to zakonczenie to YUK! tragedia po prostu ;/
proponuje wlaczyc sobie czterysteną<ale juz ostatnią> część FF =p przeca to by zabralo grze całą magie, wyjatkowość itp
juz nawet gdyby postacie w grze poslugiwaly sie zrozumialym jezykiem, bylby to imo spory minus ;] a kontrole w outro sie zyskiwalo... hmm dla zwiekszenia dramatyzmu no bo poco <"a moze jednak się uda"<chyba ze ktos ma dałna i gra z solucja, wtedy to niezbyt dziala>
QUOTE
zgadzam sie w 100%
Tak wogole..to ktore kolosy to byly wasze ulubione i najbardziej nielubiane?
Imho najlepsze dwa, to byly te latajace do ktorych trzeba sie bylo przyczepic (jezioro i pustynia...numer 5 i nie wiem ktory ale juz jakos pod koniec). Lot na kolosie niszczyl psyche po prostu. Czegos takiego jeszcze w zadnej grze nie czuelm - autentycznie feeling jak by sie samemu bylo Wanderem i lecialo na pokrace.
A najmniej mi sie spodobal chyba ten wiejski koleś w takim duzym jeziorku z wodospadem, ktory mial zeby na czole ;/ IMO mial ogromny potencjal, ale walka z nim byla po prostu nudna
-
najlepszy - latający na pustyni ;] trzy strzały z konia w bąble a potem skok z konia na skrzydło i wspinaczka po latającej bestii... udało mi sie "zmarszu" i wyglądało przecudnie ;]
najgorszy - wodny jeden wąż co sie na niego trzeba bylo czaic zeby go za ogon chwycic a on sam wsumie zadnego ataku chyba niemial, zerowe zagrozenie, nudna walka i tyle
-
imo najlepsza walka byłą z tym "jakby ptakiem", co latał nad jeziore. Wskakiwanie na skrzydło tego kolesia i lot na nim, pilnując, zeby nie spaść, kiedy kolos zakręcał, to raczej zajebiście fajna sprawa
Poza tym hardcorowa była walka z tym wężem piaskowym. To było raczej fajne uczucie kiedy spieprzało się galopem na koniu, celując zliżającemu się wężowi w oczy z łuku
Najbardziej irytującym był kolos bodajże przedostatni (nie jestem pewien). Ten, który był w tym zniszczonym "zamku", a jego ciosy kruszyły części budynków, żeby Wander mógł dostać się na most i zeskoczyć na jego łepek...... Nie chodzi o to, ze koleś był trudny, ale dobre 15 minut męczyłem się, żeby trafić w końcu w dłoń, z której wypuścił miecz
-
Moje ulubione kolosy to 3,5 i 16
3. Gaius-właściwie cóż można powiedzieć, po prostu wspaniała walka. Podabał mi się power z jakim uderzał w ziemie swoim kilkudziesięciometrowym mieczem.
5. Avion-wspaniała dynamika walki która trzęsie całym domem. Po za tym kapitalny utwór Despair Filled Farwell, który po prostu wymiata (te chóralne śpiewy i symfoniczne instrumenty, czysta poezja)
16. Malus-przede wszystkim niesamowity apokaliptyczny klimat. Zawodzący kobiecy śpiew i bijące kościelne dzwony w utworze Demise of the Ritual stworzyły niesamowity nastrój tej końcowej walki, tak samo jak szalejąca wokół burza, która jakby zwiastowała koniec świata. Po za tym ogrom tego kolosa i jego design wgniata w ziemie, czegoś takiego jeszcze nie widziałem.
Co do tego które kolosy były dla mnie najmniej ciekawe, to napewno te mniejsze sztuki. Walki z nimi też były fajne, ale nie robiły już takiego wrażenia, jak starcia z ich gigantycznymi krewniakami.
-
Co do ostatniej walki to [spolier]strasznie mi sie przykro zrobilo kiedy Agro spadal w dol. Poczulem sie niesamowicice przytloczony patrzac jak kon Wandera spada w przepasc..argh[/spoiler]
-
Nie tylko ty! :wink:
Jeśli jednak chodzi o najbardziej wzruszający moment w SotC to jest nim na pewno zakończenie. Owa scena jest jedną z najpiękniejszych jakie widziałem w grach, chociaż nie każdy ją zrozumie...
-
Mi się najbardziej podobały:
Wielki ptak na jeziorze (Power jak macha skrzydłami)
Dzik w ruinach miasta (Trzeba uciekać po słupach, by je staranował)
I Ostatni boss (muzyka rulezz tutaj)
A jaki najmniej?
Jest co trza było na gejzery naprowadzić. Wali z odległości piorunami i nie koniecznie chciał iść na gejzery.
-
ICO
(http://img170.imageshack.us/img170/7536/0aq1.th.jpg) (http://img170.imageshack.us/my.php?image=0aq1.jpg)
Gra legenda. Media konsolowe wykreowaly te gre prawie na dzielo sztuki. Podobno nie sprzedala sie za dobrze, ale zysala wysokie oceny w pismach konsolowych... moim zdaniem jest przereklamowana. Od pierwszej recenzji jaką przeczytałem na temat gry wiedzialem ze musze w te gre zagrac, ciaglo mnie do niej niesamowicie -byl to jeden z tytulow dla ktorych chcialem posiadac PS2, screeny, recenzje, zachwyty recenzentow wszystko to sprawialo ze spodziewalem sie czegos cudownego i chyba sie rozczarowalem. Spodziewalem sie jakiejs mistycznej przygody, gry przygodowej... a dostalem gre logiczną.
Jak za pewne wiadomo wszystkim ICO opowiada historie chlopca ktory zostal wtracony do opustoszałego zamku i stara sie z niego wydostac, na swojej drodze spotyka mlodziutka dziewczynke i wraz z nia stara sie opuscic bramy zamku, w pogoni za dziewczynka ruszaja dziwne cienie i staraja sie one odebrać chłopcu dziewczynke. Musimy jej bronic i zarowno pomagac przechodzic przez trudne zabudowania zamkowe -wszak dziewczyna nie jest tak zwinna jak nasz mlodziutki bohater.
Fabuly w ICO praktycznie wogole nie uswiadczymy, filmik otwierajacy gre ukazujacy nam jak dostalismy sie do zamku, ukazanie się pewnej złej kobiety w poczatkowej czesci gry i koncowy filmik to jedyne fabularne motywy. Wiec jak mowie fabuly nia ma zbytnio... ale to co jest chwyta za serce... wszak opiekujemy sie przez kilka godzin mloda liczaca tylko na naza pomoc dziewczynka.
Grafika jest calkiem spoko, jak na 2002 rok to elegancka, oczywiscie sama grafika byla by niczym gdyby nie genialny design i niektore scenerie (koncowka rozgrywana podczas mocnej ulewy jest przeswietna) ale wiedza czego spodziewac sie ci ktorzy grali w Shadow of Colossus.
Muzyka -tak jak z fabula, nie uswiadczymy jej prawie wcale, na ekranie tytulowym jak nie bedziecien aciskac przycisku zadnego przez jakis czasp oleci mily utwor, pozniej az do konca gry nie bedzie prawie wogole muzyki, aby pod koniec rozgrywki uslyszec z 2 genialne utwory... szkoda ze muzyki nie bylo nam dane sluchac czesciej bo ta ktora jest brzmi swietnie.
Rozgrywka... tak jak mowilem chcialem przygodowki, dostalem gre logiczna... o co mi chodzi? Oto ze co chwila trzeba kombinowa jak przejsc dalej a walki sa krotkie i nie daja zbytnio przyjemnosci -w koncu nie o nie tutaj chodzi. Chodzi o opiekowanie sie dziewczynka, za pomoca R1 przywolujemy ja do siebie jesli jest daleko, lub jesli jest blisko to trzymajac R1 trzymamy ja za reke i idziemy po zamku tudziez pomagamy jej sie wspiac na jakies podwyzszenie czy gzyms. Grajac poznym wieczorem mozna zasnac rozkminiajac czasem gdzie by tu wskoczyc zeby pojsc dalej... ja tak przynajmniej mialem, za to grajac za dnia gralo sie calkiem przyjemnie, ale cala rozgrywka podkreca sie pod koniec kiedy juz wiecej jest przygodowego grania i skakania niz myslenia co by tu zmontowac...
Ogolnie gra byla by dla mnie srednia gdyby nie genialna koncowka... to co sie dzieje na koncu jest... mozna powiedziec PIĘKNE. Jednak tak jak mowie, media zbyt mocno nakrecaly na ICO i gra stala sie juz legenda co moim zdaniem jest troche naciagane... jesli ICO cale bylo by takie jak koncowka to bylo by genialne. Tak jest tylko dobre, niemniej jednak kazdy powinien w gre zagrac, bo to jednak cos oryginalnego, a juz na pewno ci ktorzy w tym temacie wypowiadaja sie chwalebnie o Shadow of the Colossus.
Wielkim plusem dla mnie jest dlugosc gry -ukonczenie jej zajelo mi 7 godzin, czyli mozna zasiasc jednego popoludnia i ukonczyc jesczze tego samego dnia lub nastepnego, dla wielu to bedzie wielki minus ale dla mnie jest to tylko i wylacznie plus. Zreszta ta gra nie nadawala by sie na dluzszy czas rozgrywki.
Podsumuwujac -goraco polecam sprawdzic i przejsc gre, ale nie jest to takie cudo na jakie je kreowano, nie mniej jednak przejsc trzeba.
P.S. Teraz jak wspominam gra to wspominam ja niesamowicie przyjemnie, wydaje mi sie ze byla piekna, gdy na oficjalnej stronie uslyszalem glowny motyw gry to niesamowicie wiele uczuc we mnie zaszalalo, ale podczas grania juz tak pieknie nie bylo -tym bardziej gdy gralem wieczorem i zasypialem. Wydaje mi sie ze tak samo bylo z recenzentami tej gry... poprostu po ukonczeniu jej i krotkim odetchnieciu ona dopiero wteduy dawala znac o swoim pieknie.
Official site:
http://www.i-c-o.net/ (http://www.i-c-o.net/)
(http://img232.imageshack.us/img232/3212/1rn4.th.jpg) (http://img232.imageshack.us/my.php?image=1rn4.jpg)(http://img176.imageshack.us/img176/9714/2yu3.th.jpg) (http://img176.imageshack.us/my.php?image=2yu3.jpg)(http://img105.imageshack.us/img105/9163/3zi1.th.jpg) (http://img105.imageshack.us/my.php?image=3zi1.jpg)(http://img109.imageshack.us/img109/4356/6dr0.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=6dr0.jpg)
(http://img109.imageshack.us/img109/6728/7on6.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=7on6.jpg)(http://img109.imageshack.us/img109/9236/9ye8.th.jpg) (http://img109.imageshack.us/my.php?image=9ye8.jpg)(http://img301.imageshack.us/img301/7618/10tn0.th.jpg) (http://img301.imageshack.us/my.php?image=10tn0.jpg)
::::EDIT::::
Jak ktoś kiedys zagra w te gre i po jej ukonczeniu zachce mu się posłuchać OSTa to mozna go sciagnac z tąd (szukałem żeby znaleźć ten utwór śpiewany piekny, ktory kojazyc mi sie bedzie z endingiem Chrono Cross'a ^^'):
http://ruliweb2.dreamwiz.com/ruliboard/rea...xt=&left=&time= (http://ruliweb2.dreamwiz.com/ruliboard/read.htm?main=game&table=gr_ico&page=1&num=5482&find=&ftext=&left=&time=)
-
wybaczcie offtop panowie, ale moze to RadicalDreamera zainteresuje:
http://www.allegro.pl/item123783081_wander...the_earth_.html (http://www.allegro.pl/item123783081_wander_and_the_colossus_roar_of_the_earth_.html)
OST z SotC
-
Tak w ogóle dla wszystkich maniaków mp3:http://bluelaguna.net/music/shadow-of-colo...dtrack/mp3s.php (http://bluelaguna.net/music/shadow-of-colossus-ost-soundtrack/mp3s.php)
Jest tam też soundtrack z Ico i przepiękna piosenka "You Where There", o której pisał Gipsi.
-
Skończyłem grać w SoTC. Powiem tak - overrated. Owszem, gra jest fajna, ale nie "cudowna", czy "zaj***sta". Przy pierwszych kilku walkach może się wydawać, że zaj***sta, ale potem robi się monotonna. Tzn. sposoby na dostanie się na kolosa są różne, ale sposoby na ich zabicie identyczne. Znajdź słaby punkt i nawalaj go tym samym atakiem, dopóki wróg nie padnie. A ta gra aż się prosiła o jakieś Quick Time Eventy. Grafika bardzo ładna, ale ma duży minus - ZA JASNA. Po jakichś 10-ciu minutach zaczęły mnie boleć oczy. Twórcy chcieli zrobić dobre oświetlenie, ale przesadzili. Kolosy też mogły by się nieco różnić. Nie tyle co wyglądem, ale tym, z czego są zrobione. U wszystkich jest tak samo - dużo kamienia, sierść i słaby punkt. Ktoś już pisał o braku innych przeciwników. Zgadzam się. Jakieś dodatkowe utrudnienie było by miłe (np. dzikie zwierzęta). Fabuły są tam śladowe ilości i jest przewidywalna aż do bólu. Sterowanie też jest dość dziwne i trzeba trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do niego. Jest jeszcze jedno. Rzecz, za którą twórcy powinni umrzeć w cierpieniu - KAMERA. Kamera jest tak beznadziejnie zrobiona, że czasem nie widać wogóle co się dzieje, gdzie jest twoja postać, czy żyje czy nie. Muzyka ? Zbyt epicka czasem.
Majańskie klimaty też mi średnio przypadły do gustu (szczególnie język tych ludzi), ale przynajmniej przez to gra jest oryginalna.
Co do ostatniej walki to [spolier]strasznie mi sie przykro zrobilo kiedy Agro spadal w dol. Poczulem sie niesamowicice przytloczony patrzac jak kon Wandera spada w przepasc..argh[/spoiler]
A ja się ucieszyłem. Wkurzał mnie czasem ten koń. Szczególnie kiedy nic nie robił w walce tylko biegał wokół kolosa i odciągał jego uwagę, kiedy ty miałeś właśnie ją przyciągać.
Najciekawsza walka ?
Oba latające kolosy i ten, co pod piaskiem się chował.
Najgorsza ?
Ostatni kolos i pierwszy z tych małych kolosów.
<siada wygodnie w fotelu i czeka na płacz i oburzenie reszty graczy z powodu wytkniętych minusów>
-
No to ja tutaj trochę obronię chonor SotC:
Grafika bardzo ładna, ale ma duży minus - ZA JASNA. Po jakichś 10-ciu minutach zaczęły mnie boleć oczy.
Wiesz w telewizorach zwykle jest opcja zmniejszania jasności, zresztą jak wejdziesz w Opcje gry, to i tam możesz pobawić się z oświetleniem.
Kolosy też mogły by się nieco różnić. Nie tyle co wyglądem, ale tym, z czego są zrobione. U wszystkich jest tak samo - dużo kamienia, sierść i słaby punkt.
Rozumiem, że jeden powinien być z żelaza, drugi z betonu, trzeci z drewna, a czwarty waty cukrowej. Jeżeli o to ci chodziło, to wyobraź sobie jak bardzo wtedy klimaty gry by ucierpiał. Trudno by sobie wyobrazić drużynę biegającą w różnych koszulkach.
Ktoś już pisał o braku innych przeciwników. Zgadzam się. Jakieś dodatkowe utrudnienie było by miłe (np. dzikie zwierzęta)
I o to w całej grze chodzi. Wanderer przybył, by ubić kolosy, a nie szukać zaczepki u kogoś trzeciego. To nie miała być gra, w której co chwila za krzaka wyskakuje jakieś "dzikie zwierzę" mające na celu schrupanie bohatera.
Muzyka ? Zbyt epicka czasem.
A czego się spodziewałeś. Hard Rock?? Bo dla mnie muzyka odpowiednio podbudowuje nastruj.
Zresztą ja tutaj tylko komentuję twóją opinię. Jak tobie się gra nie podoba, to się raczej za to nie rozpłaczę.
-
Muzyka, to akurat jeden z najlpeszych elementow SotC i OSt z tejze gry jest chyba najlepszym w tej generacji konsol.
A co wiekszej ilosci walk - to by zabilo klimat gry. SotC to nie slasher, to jest ambitna i oryginalna przygodowko-zrecznosciowka, w ktorej klimat ma gorowac nad akcja.
Co do innych tworzyw z ktorych mialy by byc koloso to slowa Reavera idealnie to komentuja ;]
-
No to ja tutaj trochę obronię chonor SotC:
Grafika bardzo ładna, ale ma duży minus - ZA JASNA. Po jakichś 10-ciu minutach zaczęły mnie boleć oczy.
Wiesz w telewizorach zwykle jest opcja zmniejszania jasności, zresztą jak wejdziesz w Opcje gry, to i tam możesz pobawić się z oświetleniem.
Wiesz...skoro przy innych grach nie mam takiego problemu to jednak jest coś nie tak. Zresztą o ile jedne miejsca by były wtedy OK, to reszta mogła by się okazać za ciemna, a ja nie gram w "Adjust Brightness" tylko w "Shadow of The Colossus".
Kolosy też mogły by się nieco różnić. Nie tyle co wyglądem, ale tym, z czego są zrobione. U wszystkich jest tak samo - dużo kamienia, sierść i słaby punkt.
Rozumiem, że jeden powinien być z żelaza, drugi z betonu, trzeci z drewna, a czwarty waty cukrowej. Jeżeli o to ci chodziło, to wyobraź sobie jak bardzo wtedy klimaty gry by ucierpiał. Trudno by sobie wyobrazić drużynę biegającą w różnych koszulkach.
Nadinterpretacja. Spodziewałem się bardziej organicznych przeciwników. Jak wąż wodny to powinien mieć łuski, a nie sierść, jak golem to wystające kawałki skał, po których się wspinamy itp.
Muzyka ? Zbyt epicka czasem.
A czego się spodziewałeś. Hard Rock?? Bo dla mnie muzyka odpowiednio podbudowuje nastruj.
Nie...Death Metal...Nadinterpretacja FTW ! Chodzi mi o to, że momentami mogli zrobić coś łagodniejszego, ale zachęcającego do walki.
Zresztą ja tutaj tylko komentuję twóją opinię. Jak tobie się gra nie podoba, to się raczej za to nie rozpłaczę.
Zacytuj mi fragment, w którym piszę, że gra mi się nie spodobała.
Teraz z innej beczki. Można Agro przerobić na klej czy chociaż go uciszyć ? Bo o ile za pierwszym razeł łatwo pokonałem 4-tego kolosa (ta żyrafa), to teraz mam problemy, bo ten koń cały odciąga jego uwagę ode mnie.
-
To odjedz Agrem gdzies daleko
-
To odjedz Agrem gdzies daleko
Tylko, że on zawsze za mną wraca wtedy...
-
<siada wygodnie w fotelu i czeka na płacz i oburzenie reszty graczy z powodu wytkniętych minusów>
Burzyć może się nie będę, jednak parę uwag mam :)
Tzn. sposoby na dostanie się na kolosa są różne, ale sposoby na ich zabicie identyczne. Znajdź słaby punkt i nawalaj go tym samym atakiem, dopóki wróg nie padnie
I właśnie to sprawia że SotC, tak jak Ico, jest po części grą logiczną. To prawda że po wejściu na kolosa wszystko sprowadza się do odnalezienia punktu witalnego i walenie w niego, ale sposoby na dostanie się tam, są naprawdę różnorodne i za pierwszym przechodzeniem trzeba nieźle główkować jak to zrobić. Właśnie dzięki temu, praktycznie każda walka jest inna.
Grafika bardzo ładna, ale ma duży minus - ZA JASNA. Po jakichś 10-ciu minutach zaczęły mnie boleć oczy. Twórcy chcieli zrobić dobre oświetlenie, ale przesadzil
Próbowałeś wyregulować jasność w swoim telewizorze? A tak na serio, to nie bardzo rozumiem ten zarzut. W grze są miejsca jasne i ciemne, a zmiana oświetlenia jest spowodowana tym czy słońce skryte jest za chmurami, czy też oświetla zakazaną krainę. Bardzo podobał mi się efekt podczas walk, gdzie w zależności od położenia względem światła kolosi byli jaśniejsi lub ciemniejsi. Podobno twórcy sporo pracowali nad tym aspektem i muszę przyznać że wyszedł im znakomicie.
Fabuły są tam śladowe ilości i jest przewidywalna aż do bólu.
O śladowości fabuły już pisałem, a co do tego czy jest przewidywalna, to mnie akurat całkiem zaskoczyło zakończenie gry, które na początku wydawało się oczywiste, a jednak było bardzo niezwykłe i zaskakujące. Tak na marginesie to sądzę że fabuła SotC zostanie wyjaśniona w kolejnej części tego cyklu, nad którą prace rzekomo już trwają (taka zależność jak pomiędzy Ico i SotC, o której wcześniej pisałem).
KAMERA. Kamera jest tak beznadziejnie zrobiona, że czasem nie widać wogóle co się dzieje, gdzie jest twoja postać, czy żyje czy nie
Z tym akurat poniekąd się zgadzam. Chociaż właściwie przeszkadzało mi to tylko raz, podczas walki z 13 kolosem. Tak w ogóle to trzeba jednak przyznać że niektóre ujęcia kamer podczas walk są bardzo spektakularne i świetnie podkreślają filmowy rozmach gry.
Muzyka ? Zbyt epicka czasem
Co do muzyki w tej grze, to już się wypowiadałem na ten temat, nic dodać, nic ująć.
-
Shadow of the Collossus
Bardzo fajna gierka. Kupując PS2 miałem nadzieje że właśnie tego typu gier odnajde wiele - takie właśnie przygodówki TPP tylko nie żadne strzelanki ani logiczne Tomb Raidery...
Grafika taka spoko, kolosy wygladaja przeswietnie, świat tez ma fajny design, a jak na tak rozległą kraine wszystko prezentuje sie całkiem schludnie. Tak więc oprawa graficzna idzie na plus z tym że Sergey niesamowicie niezdrowo podniecal sie nią w swojej recenzji i mocno przesadził. Aha oglądanie ciekawych widoków było lepsze w ICO.
Muzyka na pewno jest ciekawa, ale jak i z grafika tak i z muzyka w poprzednich postach przesadzono, nie moze sie równać z Chrono Crossem a do tego dla mnie jest poprostu zbyt "filmowa". Owszem fajna jest i milo sie przy niej gra, ale spodziewałem się czegoś wiecej po waszych pochwałach a tak dostałem muzyke wyjęta z jakiegos przygodowego filmu. W ICO muzyka byla lepsza z tym ze jej sluchac mozna bylo tylko i wlacznie w ostatnich scenach gry, dlatego pod wzgledem muzyki Shadow of Colossus prezentuje sie o wiele lepiej niż ICO.
Co do fabuły to tak jak w przypadku ICO tak i tutaj nie ma jej zbytnio wiele ale jest cholernie ciekawa i "chwytliwa", znowu sie przywiazalem do bohaterów. Ogolnie to fabularnie obie gry prezentuja sie na rownym poziomie z tym ze w ICO dużo mocniej związani jestesmy z przyjaciolka głównego bohatera i dużo bardziej zaangażowani jesteśmy w jej uratowanie... tutaj podczas ostatniej sceny nie chcemy aż tak mocno uratować naszej wybranki jak w przypadku ICO.
Walki z kolosami sa bardzo przyjemne, choc niektore staja sie po czasie irytujace fajnie ze duzo bylo zroznicowanych bestii i w sumie tylko te niby byki/dziki byly prawie takie same. Moje ulubione walki to tak jak u Butz'a latające -ta nad woda była efektowna ale ta na pustyni gdy pierw trzeba było odbyć pogoń za przeciwnikiem (remember, you're not alone) byla zajebiscie wciągając i to ona chyba stala sie moja ulubioną w grze. Najbardziej mnie irytowala walka przed ostatnia bo troche ona trwala ~pierw musialem sie skapnac ze kolos musi udezycw plyte wtedy tapoleci w gore, pozniej jeszcze sie troche meczylem zeby dostac se na wyzszy poziom bo jak on udezal to sufit nie opadal na ziemie (a wlasnie przypuszczalem ze to jakos musi opasc a ja sie dostane wyzej) pozniej znowu pare razy nie doskakiwalem na jego leb, a jeszcze pozniej nie skaplem sie ze zeby udezac czuly punkt pod mieczem to trzeba pierw rane udezyc zeby wypuscil miecz (i po pewnym czasie dopiero sie skaplem ze tam byla rana ktora trza chlasnac i wypuszcza miecz).
Najlepsza w calej grze jest koncowka, ktora tak jak w ICO jest niesamowicie klimatyczna i na dlugo zostanie w pamieci. Ciesze się też z czasu potrzebnego na przejscie, mi to zajelo 13 godzin czyli nie za krotko nie też jakoś długo poprostu odpowiednia ilość grania ~Ja nie lubie długich gier~
Jesli komuś bardzo podobał się Shadow of the Collosuss to mocno polecam równie ICO. Która z obu gier jest lepsza? Raczej stwierdzić nie mogę bo obie gry sa różne, pod względem fabularnym bardziej podobał mi się ICO ~końcówka od wyjścia z zamku jest przepiekna~ ale jednak pod wzgledem game pleyu Shadow of the Collossus jest grą o niebo lepszą i daje wielką przyjemność z gry. Tak czy inaczej obie gry są bardzo ciekawymi produkcjami na PS2 i zajebiscie się cieszę ze przeszedłem oba tytuły ^^'
-
Tak mi sie zachcialo napiac drugiego posta bo w sumie w poprzednim napisalem tylko i wylacznie opinie na temat gry:
Gra jest fabularnym prequelem swojego ,,duchowego ojca" czyli ICO. Nie będę zdradzał dlaczego by nie walnąć spoilera, w każdym razie wszystkim, ,wtajemniczonym" polecam dokładnie obejrzeć zakończenie gry (a zwłaszcza scenę ze studnią).
I tak jak pisalem juz wczesniej gra nie ma nic wspolnego z ICO pod wzgledem fabularnym. Na poczatku myslalem ze moze wander i ta dziewczyna to dorosli juz bohaterowie ICO ale nie, to nie oni. A koncowka wcale nie laczy obu pozycji i nie sprawia ze oba tytuly sa polaczonymi fabularnie pozycjami -co najwyzej w przyszlosci team ICO bedzie mogl zrobic jakas opowiesc ktora polaczy oba tytuly. Ale ta koncowa scena SotC nie ukazuje zadnych polaczen fabularnych. Co najwyzej jest w tym zakonczeniu pewien kontrast ukazany miedzy oboma pozycjami ale nie chce raczej ci zucac spojlera bo moze kiedys zagrasz w ICO.
Ale napisz mi czemu twoim zdaniem obie pozycje sa niby polaczone fabularnie i czemu SotC jest prequelem ICO.
Co do tego co Sol sie czepial ze jest za jasno to kompletnie tego nie zauwazylem... gralem w gre zawsze ciemna pora i nic takiego nie uswiadczylem, no chyba ze byly momenty w ktorych slonce swiecilo w oczy jak na przyklad wyjezdzalismy z jakiejs groty, ale to byl efekt zamierzony i mi sie bardzo podobal.
Wogole to nie pamietam czy o tym pisalem ale strasznie podobal mi sie motyw z tym ze glownemu bohaterowi zmienial sie kolor wlosow i ogolnie wyglad wraz z wieksza liczba zabitych kolosow.
Probowaliscie strzelac z luku w golebie w swiatyni? Ja tak i jednego udalo mi sie ustrzelic, wtedy jeszcze nie wiedzialem ze kazdy golab to jeden zabity kolos i cioralem w nie jak popadnie ;]
A interaktywna koncowka to byl wypas na maxa... kilkam inut staralem sie skakac aby dotrzec do dziewczyny... fajne bylo to ze nawet jak wir juz mnie prwie wessal to mimo to i tak moglem jeszcze calkiem daleko odskoczyc w zaleznosci od dobrego klikania w trojkacik... kiedys pewnie jeszcze powroce do sejva przed koncem i bede probowal jakos tam blisko dziewczyny sie dostac ^^'
-
tak jak pisalem juz wczesniej gra nie ma nic wspolnego z ICO pod wzgledem fabularnym. Na poczatku myslalem ze moze wander i ta dziewczyna to dorosli juz bohaterowie ICO ale nie, to nie oni. A koncowka wcale nie laczy obu pozycji i nie sprawia ze oba tytuly sa polaczonymi fabularnie pozycjami -co najwyzej w przyszlosci team ICO bedzie mogl zrobic jakas opowiesc ktora polaczy oba tytuly. Ale ta koncowa scena SotC nie ukazuje zadnych polaczen fabularnych. Co najwyzej jest w tym zakonczeniu pewien kontrast ukazany miedzy oboma pozycjami ale nie chce raczej ci zucac spojlera bo moze kiedys zagrasz w ICO.
Wyślę ci PeMa by nie robić tu spoilera i udowodnie że jesteś w błędzie :)
Wogole to nie pamietam czy o tym pisalem ale strasznie podobal mi sie motyw z tym ze glownemu bohaterowi zmienial sie kolor wlosow i ogolnie wyglad wraz z wieksza liczba zabitych kolosow
No tutaj będzie mały spoiler. W kolosach były jakby fragmenty duszy Dormina które po każdym ich zabiciu przechodziły w Wandera i zmieniały jego wygląd. Dormin potrzebował fizycznego ciała by odrodzić się w materialnym świecie i wykorzystał do tego ciało Wandera który na końcu stał się nim kompletnie.
A interaktywna koncowka to byl wypas na maxa... kilkam inut staralem sie skakac aby dotrzec do dziewczyny... fajne bylo to ze nawet jak wir juz mnie prwie wessal to mimo to i tak moglem jeszcze calkiem daleko odskoczyc w zaleznosci od dobrego klikania w trojkacik... kiedys pewnie jeszcze powroce do sejva przed koncem i bede probowal jakos tam blisko dziewczyny sie dostac ^^'
Mi akurat udało się dotrzeć do ołtarza z leżącą na nim Mono, ale rozczaruje cię, zakończenie pozostaje takie same.
-
Wogole to nie pamietam czy o tym pisalem ale strasznie podobal mi sie motyw z tym ze glownemu bohaterowi zmienial sie kolor wlosow i ogolnie wyglad wraz z wieksza liczba zabitych kolosow
No tutaj będzie mały spoiler. W kolosach były jakby fragmenty duszy Dormina które po każdym ich zabiciu przechodziły w Wandera i zmieniały jego wygląd. Dormin potrzebował fizycznego ciała by odrodzić się w materialnym świecie i wykorzystał do tego ciało Wandera który na końcu stał się nim kompletnie.
Ja jedyne co zauważyłem, to bohater stawał się coraz bardziej brudny, a poza tym to żadnych zmian nie widziałem.
-
Wogole to nie pamietam czy o tym pisalem ale strasznie podobal mi sie motyw z tym ze glownemu bohaterowi zmienial sie kolor wlosow i ogolnie wyglad wraz z wieksza liczba zabitych kolosow
No tutaj będzie mały spoiler. W kolosach były jakby fragmenty duszy Dormina które po każdym ich zabiciu przechodziły w Wandera i zmieniały jego wygląd. Dormin potrzebował fizycznego ciała by odrodzić się w materialnym świecie i wykorzystał do tego ciało Wandera który na końcu stał się nim kompletnie.
Ja jedyne co zauważyłem, to bohater stawał się coraz bardziej brudny, a poza tym to żadnych zmian nie widziałem.
Pewnie dlatego że w zakazanych krainach nie było kabin prysznicowych.
A tak na serio, jeśli uważnie się przyjrzysz to zauważysz że na jego skórze pojawia się coś w rodzaju narośli, a pod sam koniec gdy jeszcze jest człowiekiem na jego głowie widać różki, które symbolizowały jego przemianę w Dormina.
-
Ja jedyne co zauważyłem, to bohater stawał się coraz bardziej brudny, a poza tym to żadnych zmian nie widziałem.
Zmienial mu sie kolor wlosow... i on raczej nie stawal sie bardziej brudny tylko stopniowo przejmowany byl przez cienie. W koncu po kazdej wygranej walce z kolosem cienie wdzieraly sie w jego cialo.
Tu masz porownanie jego ciala:
(http://img212.imageshack.us/img212/1839/wandaprogressel6.th.jpg) (http://img212.imageshack.us/my.php?image=wandaprogressel6.jpg)
Yume wklejaj mi tutaj tego posta z PMki tylko zaznacz spojlerem, tak abysmy mogli tutaj podyskutowac na forum a nie na priwie ;]
-
Tak jak prosił mnie Gipsi wklejam tu treść PeMa którego nie dawno mu wysłałem, a który zawiera moją opinię dotyczącą połączenia fabularnego SotC i ICO. Tekst zawiera spoilery dotyczące zakończenia SotC, więc jeśli ktoś chce samodzielnie odkrywać fabułę tej gry, niech lepiej powstrzyma się od lektury.
SPOILER
Zauważ że w zakończeniu SotC widzimy w studni dziecko które ma na głowie rogi i od razu nasuwa się skojarzenie że to główny bohater Ico który też posiada coś takiego. Po za tym przypomnij sobie ostatnie słowa Emona (przywódcy odzdziału który pojawił się w świątyni) które mówi do Wandera: " Będziesz żyć dalej, być może pewnego dnia może odpokutujesz za swe grzechy." Te grzechy o których mówi Emon to wykradnięcie starożytnego miecza, wejście do zakazanych krain i wskrzeszenia Dormina których dokonał Wander. Z tego co wiem to główny bohater Ico także posiada rogi i szuka odkupienia za grzechy które popełnił w przeszłości. Tak więc wyobraż sobie że Ico, to naprawdę odrodzony Wander który jest bohaterem SotC. Co do tej dziewczyny która jest w Ico to nie nazywa się Mono tylko Yorda więc chyba jest to zupełnie inna osoba, (pomimo że są do siebie bardzo podobne), no ale Ico-Wander mógł żyć wiecznie (w końcu w jego ciało wszedł Dormin który był bogiem) a Mono mogła już w tym czasie umrzeć. KONIEC SPOILERA
-
Moja wypowiedz bedzie zawierala tez duzo spojlerów, przede wszystkim z fabuły ICO wiec jak ktos nie gral a sadzi ze kiedys zagra to koniecznie niech nie czyta. Tobie Yume tez nie radzilbym czytac... mimo ze ci odpowiem to jednak radzilbym ci nie czytac i przejsc ICO skoro tak wiele przyjemnosci daje ci ta historia. Tak czy inaczej, jade.
SPOILER
Po kolei.
Przyjmijmy ze twoja teoria ze ICO jest okntynuacja SotC byla by prawdziwa... twoim zdaniem Ico moglby byc reinkarnacja Wandera. Ale teraz tak:
-Napisales ze czytales ze ICO rowniez popelnil jakies grzechy w przeszlosci ale to nie prawda Ico nie popelnil zadnych grzechow, on nie zrobil nic zlego, zostal poprostu zlozony w ofierze. Ludzie pisza ze on zostal zlozony w ofierze dlatego ze mial rogi, mi sie nie do konca tak to wydaje, bo przeciez ci ktorzy przywiezli go zamknac do zamku rowniez mieli rogi. Wiec rogi rosna chyba kazdemu mieszkancu wioski z ktorej pochodzi Ico (ci ktorzy go przywoza do zamku mowia "nie miej nam tego za zle, to dla dobra wioski")
-Ico niemoze byc doroslym wanderem (napisales ze to moze byc ta sama osoba tylko ze Wander-Ico moze byc niesmiertelny bo w jego cialo wszedl bog) czy tez "lordem cienosci" (czy jak tam nazywal sie ten kolo w ktory wykozystywal Wandera - o juz wiem Dormin ;]) bo ICO nie jest pierwsza osoba ktora zostala zlozona w ofierze. Przed nim zlozono w ofierze setki innych osob ktore pozniej poprostu przemienialy sie w cienie
-Skoro ICO i setki innych ktorzy zostali skladani w ofierze (nie wiadomo na przestrzeni ilu lat) byli reinkarnacjami Dormina czyli pana ciemnosci, to czemu byli oni oddawani w ofierze "królowej ciemnsci" czyli Queen? Krol ciemnosci ddawany w ofierze krolowej?
Shadow of Colossus w zaden sposob nie jest polaczony z ICO fabularnie, a gra ma poprostu pewne smaczki ktore sa specjalnie podawane ku radosci tym ktorzy grali juz wczesniej w ICO. Poprostu gre robil ten sam zespol, ten sam zespol ktory byl na pewno strasznie dumny ze swojego projektu ICO ktory zostal bardzo doceniony wsrod graczy/medii. Shadow of Colossus poprostu zawiera nawiazania do ICO ktore maja dawac przyjemnosc graczom obeznanym w obu tytułach.
Scena o ktorej juz napisales, mianowicie ta z odrodzeniem sie wandera i wyrośnieciem rogów na jego glowie jest wlasnie takim smaczkiem. Wiesz czemu? Ja wiem bo skonczylem ICO i gdy zobaczylem ze Wanderowi wyrosly rogi to dalo mi to wiele "radosci" gdyz byl to taki kontrast/nawiazanie do ICO... wiesz czemu? Bo Wander na koncu gry uzyskuje swoje rogi, ICO zas na koncu gry traci swoje rogi. I szkoda ze sam tego nie uswiadczyles grajac w ICO bo takie samodzielne odkrywanie smaczkow czy nawiazań jak kto woli daje o wiele wiecej przyjemnosci niż czytanie o nich (niby nic to specjalnego, ale jak zobaczyem jak Wander sie odrodzil z rogami to od raz mu sie skojazylo i tak fajnie sie poczulem).
Takich smaczkow autorzy pewnie starali sie dac jeszcze wiecej tak aby ucieszyc fanów ale nie należy się w nich szukać połączeń fabularnych.
Bo chyba nikt nie stara sie nasiłę dołożyć połączenia fabularnego gdy widzi na przykład takie porównanie:
(http://img99.imageshack.us/img99/4284/icosotcvb9xl2.th.jpg) (http://img99.imageshack.us/my.php?image=icosotcvb9xl2.jpg)
Na pewno dla niektorych to bedzie dowod ze ICO i SotC to ta sama historia ale co? Skoro ICO jest kontynuacją SotC to bylo tak ze ktos znalazl na pustyni kolo i podczas budowy zamku ktory byl w ICO umiescil te koło jako wejscie do pewnej komnaty? ;] Raczej takich glupich historii wymyslac nie mozna. Podsumuwjac, moim zdaniem gry nie sa polaczone fabularnie i moze kiedys nawet team ICO wymysli jakas hisorie ktora polaczy fabularnie obie gry, ale w chwili obecnej nie sa one kontynuacjami, to poprostu osobne gry ktore sa robione przez ten sam zespol i jako ze sa czyms bardziej "kultowym" lub raczej "ambitnym" maja do siebie rozne nawiazania ktore maja dac przyjemnosc fanom.
Koniec SPOILERa
-
Dobra, przeszedłem pare dni temu SotC i to naprawde kawał dobrego softu. Głównym minusem jest brak fabuły, ale sama gra jest tak widowiskowa, że nawet się człowiek na tym specjalnie nie skupia. Brawa dla człowieka, który wymyślił silnik tej gry, bo ten świat całkiem sporej wielkości, generowany na bierząco bez jakichkolwiek loadingów i to z tak pedantyczną dokładnością, zasługuje na wielkie uznanie. Zabijanie kolosów nie było specjalnie trudne, ale wykminienie metody i uśmiercenie delikwenta daje graczowi dużo satysfakcji. Ulubione kolosy:
- strzelający bombami bazyliszek z tego koloseum
- ten taki lew z tego zapomnianego miasta
- to latające coś na pustyni
Najbardziej znienawidzone kolosy:
2 ostatnie. 15ty dlatego, że za cholere nie mogłem złapać sie nadgarstka kolesia, a ostatni dlatego, że spieprzyłem się z niego z miliard razy i znowu musiałem się telepać na samą górę.
Zakończenie jest cholernie wkręcające, przyznaje. Klimatyczna jest ta gra jak diabli, dawno w nic tak klimatycznego nie grałem. Muzyki jakoś dużo nie ma, bo wydaje mi się, że ciągle słyszymy te same kilka utworów, ale nadają się one świetnie do całości. Bohaterowie gadający w suahili to też ciekawy zabieg - nie potrzeba zmieniać seiyu przy konwersji z wersji japońskiej na amerykańską, a mówione dialogi są hehe. O tym, że ten mieczysław się zmienia, powiedział mi Gipsi, ale ja tych zmian nie zauważyłem gdzieś do 12tego kolosa, kiedy faktycznie mu się włosy granatowe zrobiły i jakieś tatuaże się pojawiły na szyi. Ogólnie gra jest bardzo bardzo dobra, czekam na coś opartego na tym silniku, ale wydanego na nośniku Blu-Ray - strach pomyśleć wtedy jak można rozbudować grę o takim potencjale. Jak SotC będzie na błękitnej płytce, to będę miał kolejny powód na kupienie PS3.
-
Nie dawno ukończyłem ICO, więc mogę się w końcu wypowiedzieć o tej grze.
Słyszałem iż SotC to "duchowy" następca ICO i tak do niej podchodziłem, jako grę w której przedstawione wydarzenia z obydwu części mają niewiele ze sobą wspólnego. Fabuły prawie brak. Niewiele dowiadujemy się na początku, wiele w trakcie i niewiele poznajemy na końcu. Wiemy tylko tyle, że Ico to chłopiec z rogami, którego źli ludzie chcieli poświcić za jego wygląd. Przypadkiem udaje mu się uciec z celi, a prubując znaleźć wyjście trafia na dziewczynę imieniem Yorda, którą postanawia chronić przed cieniami. Infantylności podbija to iż zaczynamy grę z kijem w ręku, chociarz puźniej znajdujemy miecz. Cała gra jest zręcznościówką z elementami logicznymi. Muszę przyznać iż w tym względzie ICO sie dobrze spełnia. Trza nieźle się nasilić, by przy pomocy zręczności Ico utworzyć drogę dla "ograniczonej" ruchowo Yordy. Sama walka z cieniami nie jest trudna, ale chwila nieuwagi, a dziewczynę trafi daleko poza zasięg bohatera. Grafika jest cudowana. Jednak muzyki prawie nie ma, jednak utwór grany podczas zakończenia jest po prostu genialny. Warto przejść grę, chociarz by go usłyszeć.
Podsumowując Ico jest ciut przereklamowany. Nie jest to genialna gra, jak mówili, ale mimo to jest bardzo oryginalna (jak jest "duchowy" następca) W skali od 1 do 10 otrzymuje odemnie 8.
-
Nie tylko koncowy utwor jest swietny. Muzyka podczas jednej z ostatnich chwil gry gdy "ochraniamy" Yorde tez jest cudowna... no ale koncowy utwor z napisow jest przepiekny. Dlatego tez podawalem na wszelki wypadek link do OSTa aby kazdy kto przeszedl gre mogl sobie sluchac tej piosenki.
-
Dammit... Wlasnie skonczylem ICO. Czy tylko ja jestem taki dziwny, czy kazdy w tej grze biorac Yorde za reke chodzil, bo nie mogl patrzec jak sie potyka i traci rownowage przy bieganiu? Po prostu fantastyczne, nie sadzilem ze mozna tak sie troszczyc o postac, ktora w calej grze wypowiada ledwie kilka zdan. Ze mozna sie do niej przywiazac tak, ze przy kazdym dluzszym skoku nad przepascia wstrzymuje sie oddech, choc wiadomo, ze bedzie udany... Niesamowity efekt, genialny pomysl. Bez tego "opiekunczego" elementu, bez postaci Yordy i bez wibracji pada przy trzymaniu jej za reke ta gra by nie istniala, bylaby tylko kolejna lipna gra logiczna. A w polaczeniu ze wspaniala grafika (wyglad lokacji to raczej bardzo czad, ogrom zamku poraza), swietna animacja postaci (ruchy Yordy przy ostrych zakretach w biegu...) i niesamowitym klimatem tworzy jedna z lepszych gier, w jakie ostatnio gralem.
Gipsi wspominal cos o braku muzyki - IMO tworzy to klimat, granie w nocy z dosyc glosno rozkreconym telewizorem jeszcze poteguje pustke tego zamku. Odglosy otoczenia i bohaterow jak dla mnie wystarczaja w zupelnosci.
Podsumowujac - gra genialna, dla kazdego posiadacza PS2 pozycja obowiazkowa. Nie wszystkim przypadnie do gustu (fani akcji padna przy niej po 15 minutach), ale naprawde warto sprobowac.
SotC juz w drodze... Bardzo czad.
-
Czy tylko ja jestem taki dziwny, czy kazdy w tej grze biorac Yorde za reke chodzil, bo nie mogl patrzec jak sie potyka i traci rownowage przy bieganiu? Po prostu fantastyczne, nie sadzilem ze mozna tak sie troszczyc o postac, ktora w calej grze wypowiada ledwie kilka zdan. Ze mozna sie do niej przywiazac tak, ze przy kazdym dluzszym skoku nad przepascia wstrzymuje sie oddech, choc wiadomo, ze bedzie udany...
Tez tak mialem, szczegolnie przy skokach... ale w pewnym momencie zaczalem sie zastanawiac czy wciaztak sie o nia boje czy moze juz zaczyna mnie to walic... w pewnym momencie zczailem jednak jak bardzo "mi na niej zalezy":
[!--SPOILER BEGIN--][div onClick=\"openClose(\'7abeee377bdb6facd17823bcdb481d00\')\" style=\"font-weight: bold\"]Kliknij, aby zobaczyć spoiler[/div][div id=\"7abeee377bdb6facd17823bcdb481d00\" style=\"display:none\"][!--SPOILER END--]Przeciez ta akcja co się rozszeza most na dwie strony byla tak piekna ze łah, gdy tylko skonczyla sie sekwencja filmowa ja bez zastanowienia od razu odruchowo kierowalem galke w strone Yordy aby ja jak najszybciej zlapac, aby byc blisko niej... to bylo piekne, od razu wykonalem skok aby byc jak najblizej niej, ty tez tak pewnie miales nie? Mnie to zajebiscie jakos tak poruszylo ;][!--SPOILER DIV--][/div][!--SPOILER DIV--]
Wogole pozniej od tego momentu wlasnie jak deszcz zaczal padac zrobilo sie dla mnie juz niesamowicie klimatycznie.
A co do muzyki to wiem ze pisalem ze jest jej malo ale nie pamietam czy nazekalem ze to zle, na pewno cisza i dzwiek otoczenia dodawaly klimatu, ale jednak przeciez z muzyka mozliwe ze bylo by jeszcze bardziej klimatycznie, bo kurde blaszka przeciez ten koncowy utwor jak bronimy Yordy przed gromada cieni jest tak cudowny ze łah po raz kolejny ;]
-
Ja tez sekunde po wstawce bylem przy niej... A tak odnosnie tej sceny - czy jest tutaj dostepne alternatywne zakonczenie? No bo w sumie to maciej z rogami mogl sobie spokojnie pobiegnac w druga strone.
na pewno cisza i dzwiek otoczenia dodawaly klimatu, ale jednak przeciez z muzyka mozliwe ze bylo by jeszcze bardziej klimatycznie
Tak, ale wtedy to bylby raczej troche inny klimat. Do walki jakas muzyka przydalaby sie, ale do latania po zamku juz niezbyt. No chyba, ze wrzuciliby jakas bardzo delikatna nute momentami tylko zawodzaca, coby efektu pustki i surowosci zamku nie zepsuc. Ale i tak przeciez, jak ktos chce, to moze sobie rzucic jakiegos Mozartowskiego "Requiema" z kompa ;F
-
Ja tez sekunde po wstawce bylem przy niej... A tak odnosnie tej sceny - czy jest tutaj dostepne alternatywne zakonczenie? No bo w sumie to maciej z rogami mogl sobie spokojnie pobiegnac w druga strone.
Ni ma... bo ja jak sie ta akcja skonczyla to zasejwowalem sobie a innym bloku kolejnego sejva zeby wlasnie to sprawdzic.
Mozna pobiec w druga strone mostu ale wtedy na jego koncu bedzie przejscie ktore jest zablokowane przez te "kamienne kolumny" ktore otwierac moze tylko Yorda. No a jak tam pobiegniemy to most nadal sie presuwa az w koncu przesuwa sie do tego stopnia ze nie mamy gruntu pod soba i spadamy na dol do wody i giniemy ;]
-
Właśnie ukończyłem SotC. Trzeba przyznać że jest to jedna z najbardziej nietypowych gier w jakie grałem. Można jej zarzucić pewne braki i niedociągnięcia, jak np. szczątkowa fabuła, mało stworzeń jak na tak duża krainę. Jednak gra ma w sobie to "coś" co sprawia że chce się podążać dalej w walkę z gigantycznymi kolosami. Zakończenie - jedno z najlepszych jakie dotychczas widziałem...
Teraz czas na Ico ;)
-
Ja też skończyłe SOtC już dawno,wyśmienita gierka,bardzo spodobał mi sie OST z niej ale nie wiem gdzie go mogę znaleść :'(,pomóżcie bo chciałbym bardzo posłuchać tej muzyczki :)
-
Koncepcja Ico przypominała mi trochę koncepcję Abe Exodus, ale te dwie gry łączy tylko ten motyw ucieczki i opieki nad kimś drugim a oprócz tego zupełnie sie różnią. Trudno to porównywać bo czuje sie co innego troszcząc sie o Yordę a swoimi pobratymcami w Abe Exodus, którzy śmiali sie jak puściłeś bąka hehe.
A sotc ... Jezuuu co za świaaaaaat !!! ;O Się trochę zdziwiłem jak go zobaczyłem, powtarzalność tekstur spora i czasami widać jak te dalsze polygony po zbliżeniu znikają a pojawia sie kilka innych w innym położeniu na ich miejscu (wiecie o co mi chodzi), np. na szczytach wzgórz ale to drobiazgi. Gra jest genialna w swojej prostocie bo nie ma nic z grindanów podobnie jak Ico, owszem można chodzić na pachtę i zbierać białe ogony hehe, ale to i tak mało znaczące. Ulubione walki mam podobne jak u Tanta, wskakiwanie na nadgarstek 15stego jest upierdliwie ale i tak fajna walka IMO.
A ochotę na granie mam cholerną, grę przeszedłem w dwa seansy, dziś jestem z kimś umówiony ale i tak zastanawiam sie czy nie zostać w domu, czyli coś jest na rzeczy bo nigdy sie tak nie zastanawiałem.
-
Trailer do Project TRICO:
http://www.youtube.com/watch?v=xF3fED8EXl4
Widac ze gierka bedzie miala potencjal...
-
Ciekawe jak projekt wygląda teraz, biorąc pod uwagę, że ten materiał jest ponad rok stary. Pomysłów można mieć milion, ale skoro Ueda powiedział, że TRICO będzie bliżej do Ico niż SotC, myślę, że zbuduje on silną więź emocjonalną między koto-ptakiem a dzieciakiem.
-
Okej, filmik z E3 odstaje o niebo od tego wczesnego prototypu, zmieniono wygląd Gryfa, dzieciak wygląda inaczej. Podobno na TGS ma być grywalne demo.
PS. Utwór z Miller's Crossing pasuje tu cholernie i jest notabene świetny.
A i gra nazywa się The Last Guardian.
http://www.youtube.com/watch?v=T4E0e-ZCn14&feature=fvst
-
A, ja polecam Team Ico Collection HD. Zakochałem się w ICO i SotC na nowo.
Popieram, jeśli Refielle jeszcze nie grałaś to na pewno przypadną ci do gustu te gry.
-
Nawet jak grała, to ją oczarują na nowo. SotC w HD wygląda super. A walka z kolosami to serio majstersztyk. Co prawda pozbyłem się wersji recenzenckiej, ale zaraz jak wpada nadmiar gotówki to kupuję pudełkową wersję. Ta kolekcja to mus.
-
A, ja polecam Team Ico Collection HD. Zakochałem się w ICO i SotC na nowo.
Popieram, jeśli Refielle jeszcze nie grałaś to na pewno przypadną ci do gustu te gry.
Kurde, SotC to jest cudeńko pod każdym calem. Grałam w to (choć nigdy nie przeszłam, dlatego właśnie warto abym kupiła) i od razu zakochałam się. Przepiękna historia, ładna grafika, ciekawy system gry, przewspaniała praca kamery i ścieżka dźwiękowa. Można by wymieniać i wymieniać...
Dlatego właśnie zbadałam od razu ICO. Znam to tylko ze screenów, muzyki i fanartów, ale jeśli chcę grać w SotC, to fajnie by było zagrać pierw w ICO.
ps. Mój ulubiony (fan?)art z ICO http://www.pixiv.net/member_illust.php?mode=medium&illust_id=5713182
-
Przepiękna historia
ciekawy system gry
przewspaniała praca kamery
To chyba graliśmy w dwie inne gry.
Nie, dobra. Gameplay może się wielu osobom podobać, bo po 300+ godzinach w różnych Monster Hunterach wiem, że zabijanie wielkich potworów jest fajne (choć wędrowanie po pustych, nudnych polach już mniej). Ale nie rozumiem co ludzie mają na myśli pisząc "przepiękna historia", ponieważ dla mnie była ona niesamowicie przewidywalna. Praca kamery natomiast jest chyba najczęściej wymienianym mankamentem tej gry.
-
Kamera jest faktycznie słaba, w SotC czasami potrafi wkurzyć. Ale historia, no szczy to nie jest, ale w sposób jaki została podana jest bardzo fajny i bardzo przyjemny.
-
SotC fabułę miał dosyć średnią (choć ten twist na końcu fajny), kamera była ok z tendencjami do sprawiania sporadycznych problemów, grywalność był też taka różna, z niektórymi brzydalami walczyło się fajnie, inni to była katorga. Generalnie w żadnej z tych kategorii ta gra się nie wybijała.
Ale SotC miał wchuj zajebisty klimat, a klimat to to, co ja w grach najbardziej cenię. Głównie zbudowany za sprawą fajnej kreacji świata i doskonale pasującej muzyki.
-
Ale nie rozumiem co ludzie mają na myśli pisząc "przepiękna historia", ponieważ dla mnie była ona niesamowicie przewidywalna.
No i co z tego, że przewidywalna. To nie wyklucza faktu, że może być bardzo ładną historią. Nie jestem pożeraczem oryginalnych tytułów, na pewno nie znam tyle gier ile wy i po takiej serii Finali i innych podobnych gier, do jakich ograniczałam się w tamtych czasach, SotC było dla mnie zaskakująco miłą odmianą. Myślałam, że latanie po polu i zabijanie olbrzymów mnie odstraszy.
Praca kamery natomiast jest chyba najczęściej wymienianym mankamentem tej gry.
A to może i racja. Na tyle ile ja zagrałam była dla mnie spoko, były takie niewygodne perspektywy, ale krótkie. Natomiast jeśli chodzi o oglądanie, gdy ktoś gra, to podtrzymuję, że kamera jest fajna hehe.
Mnie urzekła i kropa. ^^
-
SotC właściwie nie miało fabuły. Całą historię gracz mógł dopowiedzieć sobie sam lub olać to i po prostu nawalać potwory. Moim zdaniem wyszło genialnie. Magicznie wręcz, a dziś już rzadko zdarza mi się w podobny sposób mówić o grach wideo.
-
Taaaak SotC było fajne. Aczkolwiek nigdy nie mogę się zabrać za trzecie przejście tejże gry. Tak jak do drugiego DQ VIII.
-
Okej, coś popsułem, może to ktoś skleić z aktualnym wątku SotC? Bo ja nie mam takiej opcji..
-
Nie no, ja osobiście uważam że obie historie, ta przedstawiona w ICO jak i SotC są piękne i wzruszające. Może i przewidywalne ale co z tego? Gra jest często określana mianem sztuki i jak dla mnie zasłużenie. Coś sprawia, że obie gry wydają się oryginalne, wyjątkowe. Gameplay jest dośc przyjemny, ale to nic nowego. Ostatnio chciałem sobie tak coś sprawdzić w ICO. I wsiąkłem na 2 godzinki. Gra wciąga, tak samo jak SotC. W dodatku piękna muzyka, szkoda tylko że w ICO jest jej tak mało. No i zgadzam się że praca kamery nie jest najlepsza. Szczególnie uważam za niewygodną tą z SotC podczas jazdy konno.
-
No i zgadzam się że praca kamery nie jest najlepsza. Szczególnie uważam za niewygodną tą z SotC podczas jazdy konno.
Ta jest najlepsza. Eee, znaczy - najlepiej się ogląda, haha. :D
<offtop>
piękna muzyka, szkoda tylko że w ICO jest jej tak mało
tyś widział małą ilość muzyki: http://www.youtube.com/watch?v=SUMB0QVBO1g hehe. Ten tytuł to w sumie wcale jej nie ma, o ile dobrze pamietam.
</offtop>
ps. Zmień ktoś tytuł tego wątku, bo mnie to aż w oczy już kole.
-
dobra giera,aż sobie obejrzałam parę etapów o.o
-
Racja, że SotC miało fabułę prostszą niż Mario Bros i inne mankamenty, ale razem z Ico miały również rzeczy których inne gry nie mają. Chociaż są ubogie w dialogi, bo prawie ich nie ma, to sprawiaja, że nie da sie nie dostrzec więzi pomiedzy bohaterami i ich towarzyszami. I gdy coś się z nimi dzieje, to nie pozostaje to dla nas obojętne, jak to bywa z bohaterami 99% innych gier. Choć nie grałem w Last Guardiana to jestem pewien że twórcy i tutaj potrafili to zrobić.
Gry to nie tylko zdobywanie punktów i nie widze sensu porównywać tytułów Team Ico do innych gier. To tak jakby porównywać muzykę Mozarta z Dubstepem.
No i zgadzam się że praca kamery nie jest najlepsza. Szczególnie uważam za niewygodną tą z SotC podczas jazdy konno.
Ta jest najlepsza. Eee, znaczy - najlepiej się ogląda, haha. :D
Ja uwielbiałem jazde konno i tą rozwianą grzywę Agro. Czasem tylko jeździłem w kółko, nawet jak już miałem staine i życie na maxa i nie musiałem nic zbierać. A z kamerą i sterowaniem można sobie poradzić, to nie było takie trudne. Lubiłem najbardziej tą walkę gdzie trzeba było strzelać z łuku na koniu, a potem dogonić potwora i na niego wskoczyć. Zupełnie mnie nie irytowało kiedy się nie udawało, to było zajebiste ! ;]