Forum SquareZone
Forum ogólne => Offtopic => Wątek zaczęty przez: Kosa w Stycznia 20, 2006, 10:14:09 pm
-
Witam,
Chciałbym zapytać ilu z Was ćwiczy regularnie na siłowni?
Dlaczego ćwiczycie/nie ćwiczycie? Ile ćwiczycie? Jak długo? W jaki sposób... ?
Chciałem nakłonić do ćwiczeń chudą szkapę - Tantalus'a... na korytarzach polibudy wygląda jak mróweczka. Jak na W-Fie grał w nogę bez koszulki to myślałem, że się nogami nakryje!
Chodzę za nim od tygodni i namawiam, aby ćwiczył... ale ten nic... woli siedzieć w domu i dłubać w nosie przy kompie...
Eh Kosa, ty zostaw moją sylwetke, bo jest fajna i nikt nie narzeka. I jak mróweczka nie wyglądam, bo jestem wyższy od ciebie heh.
-
ja ćwicze w domowym zaciszu.....a ćwicze mało, bo mi się nie chce. a serio Tant jest chudy jak szkapa ?
-
A jaki masz sprzęt do dyspozycji? Ja mam ławeczke płaską. dodatkowo hantielki... a po sesji planuje wznowić porządne treningi.
Wow, wypowiedziałem to publicznie ;)
No Tantalus masą nie grzeszy... chudy jest i tyle... przydał by mu się trening na mase porzadnymi cięzarami... napewno jego dziewczyna była by zadowolona z faktu iż posiada silnego faceta O_o
-
tylko hantle 5 kg... :P
ale przecież Tant jest silny psychicznie
-
Ej odwal się, chudy nie jestem, co najwyżej szczupły... ważę 75kg... a ja ćwiczę rekreacyjnie i nieregularnie... nie zależy mi na rozroście mięśni, jakoś nie podnieco mnie to tak jak ciebie Kosa. Tylko dwie rzeczy chciałem osiągnąć, a konkretnie to kaloryfer na brzchu i szpagat poprzeczny... i do obu mi niewiele brakuje.
A ćwiczę w domu, bo mi się nie chcę na siłownię chodzić.
-
Z tą psychiką to masz racje... skoro wytrzymuje siedzenie na wykładach ze mną to napewno... staram się już przy nim wymyślać najbardziej głupkowate rzeczy jakie tylko potrafie a on dalej się nie odczepia =]
Powracając... jaki nic na tym forum ma jego kobieta... koniecznie musi się wypowiedzieć w tej kwestji!
-
To póki co masz pecha, bo raczej do wtorku jej nie będzie na necie... zakuwa przed kołem.. ale koniec spamowania, temat może być, ale koniec z obgadywaniem mnie. Możecie to przenieść do Total Offtopic np.
-
Nie nie! Ja się pytam tutaj ludzi o cwiczenia siłowe... mnie to interesuje.
Foty mile widziane! :shu:
P.S.
Odsyłam do świetnego forum poswieconemu kulturystyce... www.fbb.pl - Ci którzy chcą zacząć przygodę z cwiczeniami powinni tutaj zajrzeć...
-
Tant 75 kg to ja tyle mam
co do ćwiczeń, to tak jak Tant mówił, ćwiczy sie do przyjemności, nie żeby miec kuuupe mięsni...(choć dużo osób tak robi)
-
A co jest złego w posiadaniu dobrze zbudowanej sylwetki?
-
Jak coś to ja słuzę radą :) Układanie planów treningowych, diet itp. Kiedyś na powaznie to traktowałem, ale w końcu odcięto mi dostęp do kasy- a wiadomo, bez odzywek i "odzywek" nie ma co nawet myśleć o ćwiczeniu. Teraz sobie czasem pomacham w ramach rzeźbienia klaty i trzymania generalnie formy.
Poza tym, "pakowanie" to cholernie niewdzięczny sport- pozera mnóstwo czasu, mnóstwo wyrzeczeń, bardzo pracochłonny oraz wymagający- a wyniki dopiero po długich latach widoczne niestety.
Niom.
A co jest złego w posiadaniu dobrze zbudowanej sylwetki?
Nie no.. w sumie nic...
(http://www.bigheatherd.com/wse01/wse11.JPG)
:D
-
nie mówie, że złego, tylko lepiej robić coś z własnej nieprzymuszonej woli, niż pod dyktando innych
aa...to przesada..... <-zdjęcie Czifa
-
Stary... przestań tak ludzi dołować... to co pokazujesz to jakaś chora pomyłka... to nie jest dobra sylwetka... to jest zboczenie... Ja mam na mysli poprostu bycie troszke zmasowanym...
Jakie lata cwiczeń... ja po 2 miesiacach prozadnego treningu miałem zadawalajace mnie efekty!
-
Stary... przestań tak ludzi dołować... to co pokazujesz to jakaś chora pomyłka... to nie jest dobra sylwetka... to jest zboczenie... Ja mam na mysli poprostu bycie troszke zmasowanym...
Jakie lata cwiczeń... ja po 2 miesiacach prozadnego treningu miałem zadawalajace mnie efekty!
Ze co? Po dwóch miesiącach efekty? To o co ci w takim razie chodziło? Dwa miesiące nawet na rzeźbe nie wystarczą porządną..
Masa w dwa miechy? Hoho, to musicie mieć niezłe gajnerki..
-
Pomijając to, że mam dobre warunki do masowania się (wzrost) to pierszy miech na czystko a potem kreatynka i magnum treca. Przed tymi dwoma miechami cwiczyłem jeszcze 3 ale w odstepmie 4 miesiecznym... ale wtedy to było takie macanie siłowni a nie cwiczenia... w kazdymbadz razie miałem podstawy do budowania się. Niestety wcieło mi gdzieś moje zdjęcia :(
P.S.
Jestem zwolennikiem "wiecznego masowania" - nie interesuje mnie terning na rzeźbę...
Weź pod uwagę granice zdrowego rozsadku dla kazdego cwiczacego... jeden cwiczy na sój efekt 3 lata inny 6 miesiecy i kazdy z nich jest tak samo zadowolony... ja nie chce byc jakies monstrum...
-
Pomijając to, że mam dobre warunki do masowania się (wzrost) to pierszy miech na czystko a potem kreatynka i magnum treca. Przed tymi dwoma miechami cwiczyłem jeszcze 3 ale w odstepmie 4 miesiecznym... ale wtedy to było takie macanie siłowni a nie cwiczenia... w kazdymbadz razie miałem podstawy do budowania się. Niestety wcieło mi gdzieś moje zdjęcia :(
P.S.
Jestem zwolennikiem "wiecznego masowania"
Wzrost nie ma nic do budowania- raczej rodzaj sylwetki. Przy wzroscie jedynie -wyzszym, musisz się więcej napracować, dlatego tak mało kulturystów osiąga (naturalnych) jakiś tam sukces. No chyba, ze jak Pudzian ładują hgh.
W dwa miesiące- choćbyś jechał na amfie, jadł codziennie 10 kurczaków, ładował polskiego składaka to nie ma bata:)
A podstawy ma kazdy :) Zwłaszcza w pierwszych miesiącach, kiedy wszystko rośnie w oczach.. a potem :)
Weź pod uwagę granice zdrowego rozsadku dla kazdego cwiczacego... jeden cwiczy na sój efekt 3 lata inny 6 miesiecy i kazdy z nich jest tak samo zadowolony... ja nie chce byc jakies monstrum...
W 3 lata to akurat będziesz miał bardzo słaby wygląd jak na kulturystę. To zalezy tez od środków jakimi będziesz się wspomagał.. no ale mniejsza z tym. Doping to gówno, moim zdaniem.
-
Nie ucz ojca dzieci robić. Wiem co robiłem, wiem jak wyglądałem. Cwiczyłem dzień w dzień przez 2 miechy. Mało tego, nie bawiłem się w zadne diety. Miałem 38 w łapce, serie robiłem 65 kg a wyciskałem 75 kg. Wszytko szło w dobrą stronę... byłem zadowolony. Lecz niestety przerwałem.
Spytasz sie Tantalusa jak będę wyglądał za 2 miechy, aj? :P
-
Wzrost nie ma nic do budowania- raczej rodzaj sylwetki. Przy wzroscie jedynie -wyzszym, musisz się więcej napracowac
Stary, jak możesz pisać "jedynie"? Przeciez to jest bardzo wazna sprawa... jak ktos ma metrowa ręke a ktos 2metrową to o wiele wiecej powtórzen sztanga zrobie ten koles z krótsza łapką! Przeciez o to chodzi w cwiczeniach... ilosc powtórzen. Każdy Ci to powie... to nie jest takie JEDYNE
Wzrost nie ma nic do budowania- raczej rodzaj sylwetki. Przy wzroscie jedynie -wyzszym, musisz się więcej napracowac
Stary, jak możesz pisać "jedynie"? Przeciez to jest bardzo wazna sprawa... jak ktos ma metrowa ręke a ktos 2metrową to o wiele wiecej powtórzen sztanga zrobie ten koles z krótsza łapką! Przeciez o to chodzi w cwiczeniach... ilosc powtórzen. Każdy Ci to powie... to nie jest takie JEDYNE
-
Nie ucz ojca dzieci robić.
Słuchaj.. Dwa miesiące to naprawdę bardzo krótki okres czasu jesli chodzi o ćwiczenia. Same dwa miesiące to ja się uczyłęm układać diety, plany trenignowe :)
Cwiczyłem dzień w dzień przez 2 miechy.
To bardzo źle. Powinno się robić okresy przerw i dawać mięśniom przerwe. Kiedyś proponowano ćwiczyć kazdą grupę mięśniową 3 razy w tygodniu, ale to jest bezsensu. Maksymalnie dwa razy i dla duzych partii mięśniowych 2-3 dni odpoczynku (dla małych 1-2). Codziennie jak będziesz cwiczył, nie dasz się zregenerować uszkodzonej tkance (bo chyba wiesz na jakiej zasadzie działa budowanie mięśni).
Mało tego, nie bawiłem się w zadne diety.
To jeszcze gorzej. Pomyśl co byś miał, gdybyś się bawił w dietę.
Miałem 38 w łapce, serie robiłem 65 kg a wyciskałem 75 kg
:) Ja jak pierwszy raz łapałem za sztangę to brałem 50 kilosów. :)
Ćwiczenia to mimo wszystko nie zabawa. Trzeba się do tego przyłozyć- bo albo marnuje się czas, albo sobie samemu mozna szkodę wyrządzić.
Sory ze się tak mądrze,ale warto zwrócić uwagę w niektórych sprawach.
Stary, jak możesz pisać "jedynie"? Przeciez to jest bardzo wazna sprawa... jak ktos ma metrowa ręke a ktos 2metrową to o wiele wiecej powtórzen sztanga zrobie ten koles z krótsza łapką! Przeciez o to chodzi w cwiczeniach... ilosc powtórzen. Każdy Ci to powie... to nie jest takie JEDYNE
Nie. Nie wiem czy się zrozumieliśmy. Wyzszy ma gorzej w ćwiczeniach, bo musi zrobić więcej masy, więcej jeść i dłuzej (nie więcej) ćwiczyć. "Kazdy ci to powie"
- akurat mam trochę wiedzy na ten temat :) A biorąc pod uwagę poziom oświecenia i wykształcenia naszego społeczeństwa- nie sugerowałbym się jego radami.
-
No właśnie, na tym właśnie polega mój evenement! Przez 3 miesiące nauczyłem się jak trzymać sztangę, jak machać hantlami - technika.
Akurat duzo czytałem na temat diet, suplementacji itd. Jestem indywidualistą... będę robił jak będę sam uważał. Po treningu przychoziłem do domu i miałem ochote na różne rzeczy, wchodziłem do kuchni i patrzałem: mięso - tak, chce zjeść mięso, warzywa - nie, nie mam ochoty na warzywa. Drugiego dnia było odwrotnie, jeszcze innego miałem ochote tylko na makron i jajka... poprostu jadłem co mi organizm sam dyktował.
Te przerwy to dla mnie strata czasu! Jednego dnia robiłem określona grupę miesni a nastepnego robiłem już inną. Te które miały się zregenrować to sie zregenrowały. Jeżeli wcinasz odzywki i kreatynke to miesnie nie potrzebuja jakiegos długiego odpoczynku... ludziom zaleca sie chodzenie 3-4 razy na siłke w ciagy tyg. Ja zarłem takie rzeczy i niepotrzebowałem.
No jak ja poszedłem na siłke pierwszy raz to wycisnołem 40 kg, ale co z tego?
Na dowód tego co mówię wystawie moje foty za jakis czas... wiem co mówię...
Pamiętajmy, że każdy organizm jest inny.
-
Pamiętajmy, że każdy organizm jest inny.
Ale zasady nimi rządzące są praktycznie identyczne. Są wyjątki- pewnie to chciałeś powiedzieć. Ale kazdy organizm potrzebuje odpoczynku, pozywienia, picia itp bez tego nie przetrwa. Tak samo mięśnie -potrzebują białka, węglowodanych i tłuszczy(to mniej), regeneracji podczas której odbudują uszkodzone włókna. Polecam poczytać nieco na ten temat, bo lepiej się cwiczy z taką świadomością i wyzbytym z róznego rodzaju bajeczek.
No właśnie, na tym właśnie polega mój evenement! Przez 3 miesiące nauczyłem się jak trzymać sztangę, jak machać hantlami - technika.
Czekaj. Ewenement? W czym jest ten ewenement? Technika akurat w sportach siłowych jest nikła.. Oczywiście jest tam jakiś odpowiedni sposób wykonywania ćwiczenia (np. przy ćwiczeniach na grzbiet trzeba uwazać, zeby sie garba nie nabawić), ale samo trzymanie, dzierzenie w ręku sztangi jest chyba czymś b. prostym. Nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek czytał, by ktoś miał z tym problemy.
Akurat duzo czytałem na temat diet, suplementacji itd. Jestem indywidualistą... będę robił jak będę sam uważał. Po treningu przychoziłem do domu i miałem ochote na różne rzeczy, wchodziłem do kuchni i patrzałem: mięso - tak, chce zjeść mięso, warzywa - nie, nie mam ochoty na warzywa. Drugiego dnia było odwrotnie, jeszcze innego miałem ochote tylko na makron i jajka... poprostu jadłem co mi organizm sam dyktował.
Ech, zobaczysz :) Za parę miesięcy, moze nawet tygodni, wspomnisz moje słowa. Teraz marnujesz tylko niepotrzebnie energie na wyciskanie sztangi- organizm musi mieć z CZEGO budować mięśnie. Jak mu nie dostarczasz odpowiednich surowców energii i budulca, to nie zbuduje, a jeszcze ci zacznie zabierać z tego, co obecnie masz.
Te przerwy to dla mnie strata czasu! Jednego dnia robiłem określona grupę miesni a nastepnego robiłem już inną. Te które miały się zregenrować to sie zregenrowały. Jeżeli wcinasz odzywki i kreatynke to miesnie nie potrzebuja jakiegos długiego odpoczynku...
Kreatynkę samą jedziesz? I tez bez zadnego planu? Jak uzywasz kreatynk bez cykli, to mozesz równie dobrze ją wyrzucić :) Aha, chcesz mi takze powiedzieć- eze twoje mięśnie nie muszą się regenerować?
ludziom zaleca sie chodzenie 3-4 razy na siłke w ciagy tyg. Ja zarłem takie rzeczy i niepotrzebowałem.
No jak ja poszedłem na siłke pierwszy raz to wycisnołem 40 kg, ale co z tego?
Słuchaj, chodzić na siłkę 3-4 razy w tygodniu, to nie to samo co codziennie. 3-4 razy w tygodniu przy dobrze sporządonym planie to najlepszy sposób na cwiczenie. Ale do tego dochodzi dieta+witaminki.
No jak ja poszedłem na siłke pierwszy raz to wycisnołem 40 kg, ale co z tego?
Nic, tak tylko napisałem :)
-
Nasza dyskusja nie prowadzi do niczego konstruktywnego. Chcesz mnie przekonać swoimi racjami które znam na na pamięć. Czytam niejedno forum i rozmawiałem z niejednym trenerem. To co mówisz jest suchą teorią- owszem, jest w tym wiele prawdy, ale ja wiem co mówię.
Zresztą każdy ćwiczy tak jak chce.
Powoli zaczynam mieć wrażenie, iż próbujesz mnie sprowokować do jakiejś kłótni bo czytająć Twoje wypowiedzi zaczynam się denerwować. Odbijasz moje odpowiedzi tymi samymi regółkami. OK, niech sobie one istnieją, ale osobą która najlepiej zna mój organizm jestem ja sam.
Stary, trechnika mało ważna? Grubo się mylisz... wychodzi Twoja niewiedza. Ja, własnie skupiam się głównie na ćwiczeniach a nie na jakis dietkach pierdu pierdu albo odpoczynku bla bla. Technika w tym wszytko jest najważniejsza. Ważne jest jak wyciskasz sztangę - czy lata Ci w łapach czy trzymasz ja statycznie. Ważne jest jak machasz hantlami, czy masz ugiete nożki i odpowiednio się nachylasz. Jak robisz tricepsna na poziomej ławeczce trzymając sztange to BARDZO ważne jest jak to robisz. Zła technika i ćwiczenie nie 'wchodzi' jak powinno. Można gadac o cwiczeniach i technice bez kończa.
Pozatym istnieje takie coś jak pamięć mięsniowa, mięśnie po jakims czasie przestają rosnąć i trzeba zmienić wtedy ćwiczenie - wtedy własnie ważna jest technika, wystarczy tylko odrbinę ja zmienic, rozwijac troszke inna czesc tego mięśnia i dalej rośnie.
Jeżeli chodzi o kreatyne to biore ją najnajkorzystniej dla mojego organizmu - godzina przed i pół godziny po. Cykl nasyceniowy kreatyną mnie nie interesuje.
-
Ja wogóle nie ćwiczę. Czemu ? Jest to IMO rzeczą zbędną (mam nawet zwolinenie na cały rok z W-F'u). Marna próba zaszpanowania przed kumplami czy zdobycia dziewczyny (z których ostatnio większość jednak leci na "karki"). Jeśli trenowac to nie dla masy, ale dla siły. Możesz wyglądać jak szkapa, ale jednocześnie możesz złamać karkowi szczękę. Nie ćwiczę bo mi się to nie przyda w życiu. Najgorsze co może być to różne wzmacniacze, maści i inne gówna na mięsnie. Taka osobaw moich oczach staje się dresem (nawet jeśli nim wogóle nie jest).
-
Nasza dyskusja nie prowadzi do niczego konstruktywnego.
A do czego ma prowadzić? Skoro po 2-miesiącach masz się za alfę i omegę w sportach siłowych?
Chcesz mnie przekonać swoimi racjami które znam na na pamięć. Czytam niejedno forum i rozmawiałem z niejednym trenerem. To co mówisz jest suchą teorią- owszem, jest w tym wiele prawdy, ale ja wiem co mówię.
Gratuluje.Jesteś chyba wyjątkowym Einsteinem, skoro w tak którki okres czasu przyswoiłeś sobie wiedze i rzuciłeś jakze nowatorskie spojrzenie na budowanie masy mięśniowej. Widzisz? Budowanie= dieta+odpoczynek. Ćwiczenie jest jakby bodźcem. Proponuje zdobyć elementarną wiedzę dotyczącą działania mięśni a potem sobie podyskutujemy. A raczej nie będzie o czym dyskutować, bo tam wszystko jest oczywiste.
Zresztą każdy ćwiczy tak jak chce.
No i potem ma wyniki takie same, jak fachowość jego ćwiczeń.
Powoli zaczynam mieć wrażenie, iż próbujesz mnie sprowokować do jakiejś kłótni bo czytająć Twoje wypowiedzi zaczynam się denerwować. Odbijasz moje odpowiedzi tymi samymi regółkami. OK, niech sobie one istnieją, ale osobą która najlepiej zna mój organizm jestem ja sam.
A ja czytając twoje wypowiedzi jestem rozbrojony. Jeśli ja przytaczam, jak ty to nazwałeś "czystą/suchą teorię" to ty masz jakieś romantyczno-idealistyczne podejście do kulturystyki. A takie podejście niestety do niczego nie prowadzi. No, ale ćwicz sobie jak chcesz, skoro jesteś najmądrzejszy ze wszystkich.
Odbijasz moje odpowiedzi tymi samymi regółkami
Czekaj? Moje są regułkami, aletwoje raczej nie.To raczej jeno jakieś wymyślone herezje.
Stary, trechnika mało ważna? Grubo się mylisz... wychodzi Twoja niewiedza.
Nie pozostaje mi nic innego niz odesłać cię do tamtego ustępu mojej wypowiedzi. A technika i tak nie jest najwazniejsza- jeśli ktoś źle wykonuje ćwiczenie to owszem. Ale w tym akurat nie ma zadnej zbędnej filozofii. Za to jest w tematach, które ścisle unikasz. I nie pisz mi proszę o niewiedzy.
Ja, własnie skupiam się głównie na ćwiczeniach a nie na jakis dietkach pierdu pierdu albo odpoczynku bla bla.
A za chwilkę piszesz...
Technika w tym wszytko jest najważniejsza. Ważne jest jak wyciskasz sztangę - czy lata Ci w łapach czy trzymasz ja statycznie. Ważne jest jak machasz hantlami, czy masz ugiete nożki i odpowiednio się nachylasz. Jak robisz tricepsna na poziomej ławeczce trzymając sztange to BARDZO ważne jest jak to robisz. Zła technika i ćwiczenie nie 'wchodzi' jak powinno. Można gadac o cwiczeniach i technice bez kończa.
Gówno prawda.W sumie nie chce mi się tracić czasu na dyskusję z tobą. Cwiczysz ledwie dwa miesiące i prawisz morały.Słuchaj spędziłem na siłowni wielokrotnie więcej czasu niz ty i wiem trochę więcej w tych tematach.Zresztą napisz na tym forum, na którym pisałeś- chociazpierwsze słysze o nim. Spytaj sięjakiegokolwiek trenera- i powiedz mu NO PANIE, dieta/suplementacja/wypoczynek pierdu pierdu.
Dodaj tez że,,,
Cykl nasyceniowy kreatyną mnie nie interesuje.
Brawo. Uprzedzam tylko, zebyś w ten sposób- gdy juz zdecydujesz się na wspomaganie nieco mocniejsze- bardziej rozumnie podszedł do tematu. Bo prędzej czy później. Z takim podejściem, pełen frustracji sięgniesz po wspomaganie.
Pamięć mięsiowa.. ech..
A teraz z innej beczki.
Ja wogóle nie ćwiczę. Czemu ? Jest to IMO rzeczą zbędną (mam nawet zwolinenie na cały rok z W-F'u). Marna próba zaszpanowania przed kumplami czy zdobycia dziewczyny (z których ostatnio większość jednak leci na "karki"). Jeśli trenowac to nie dla masy, ale dla siły. Możesz wyglądać jak szkapa, ale jednocześnie możesz złamać karkowi szczękę. Nie ćwiczę bo mi się to nie przyda w życiu. Najgorsze co może być to różne wzmacniacze, maści i inne gówna na mięsnie. Taka osobaw moich oczach staje się dresem (nawet jeśli nim wogóle nie jest).
Słuchaj- z własnego dośwaidczenia wiem, ze takie ćwiczenia dają ci pewność siebie i ogólne polepszenie stanu zdrowia. Zanim jeszcze zaczynałem ćwiczyć to raczej dość często miałem problemy ze zdrowiem- a od czasu gdy zaczałem, choć obecnie jest to raczej na takim poziomie jak napisałem- praktycznie w ogóle nie choruje. Prędzej mi się ząb zepsuje, niz złapie przeziębienie. Co do wyglądu- wygląd takiego stereotypowego karka to efekt długotrwałego treningu oraz właśnie wspomagania- mozna bez, ale wtedy trzeba kilku-kilkunastu lat nawet (np. Sergio Oliva). A co do samych karków z siłowni- bardzo mili ludzie. Tych których ja poznałem naprawdę nie wrzuciłbym do tego worka z resztą dresów (zresztą pisałem juz w innym temacie o dresach). Budowanie ciała to jeden z elementów starogreckiej kultury- gdzie uczono się w ogrodach i ćwiczono w gimnazjach. Np. taki Sokrates lubił oglądać ćwiczących (nago) w gimnazjonach młodzieńców;) [to tak na rozluiźnienie]
-
Zanim jeszcze zaczynałem ćwiczyć to raczej dość często miałem problemy ze zdrowiem- a od czasu gdy zaczałem, choć obecnie jest to raczej na takim poziomie jak napisałem- praktycznie w ogóle nie choruje. Prędzej mi się ząb zepsuje, niz złapie przeziębienie.
Ja się nie byłem chory właściwie ani razu od jakichś 7 lat. Ewentualnie katar łapałem lub miałem jakieś pseudoprzeziębienie, które trwało góra 2 dni. Ale myślę, że jest to związane z tym, że jestem zahartowany w niskich temperaturach (mój pokój jest najzimniejszym w całym domu, bo w nim starzy okien nie wymienili i mam zdeka mało szczelne).
A wracając do ćwiczeń, to istotnie chcę poćwiczyć, ale nie dla rozrostu tkanki mięśniowej jako tako, ale dla kondycji. Zawsze się strasznie szybko męczyłem podczas biegania i poprostu wydaje mi się, że moje zmęczenie jest nieproporcjonalne do tego ile wysiłku włożyłem w ćwiczenie. Dlatego chce teraz ćwiczyć regularnie, ale nie codziennie, bo już wiem, że mi to nie wychodzi, ale jakieś 3 razy w tygodniu. W diety, ani we wspomagacze się nie bawię, bo nie zależy mi, żeby mieć pół metra średnicy bica, ale żeby móc np. zrobić 100 pompek i jeszcze funkcjonować. Myślę, że rzeźba się poprawi przy okazji, ale ja nie narzekam na swoje warunki. 175cm wzrostu, jakieś 75kg wagi i brzuch niedaleki od kaloryfera. Wiele osób mi może pozazdrościć hehehe.
A co do tego, co mi Kosa kiedyś mówił, na temat tego co bym zrobił, gdyby się ktoś do mnie i do Hisoki przywalił, jakbyśmy gdzieś byli, to odsyłam do Kółka Filozoficznego w dziale Kultura, gdzieś na 7ej stronie chyba. Siła fizyczna to nie wszystko, kiedy chodzi o walkę wręcz. Przez jakiś czas chodziłem na Kung-Fu i wogóle od małego gnojka interesuję się sztukami walki i wiem, że technika i szybkość jest ważniejsza od masy mięśniowej (w końcu F=mv*v [F-siła, m-masa, v-prędkość], więc liniowy wzrost prędkości, to geometryczny wzrost siły). Jestem w stanie się obronić, chociaż nigdy nie miałem okazji, ale wiem jak walczyć. Siłownia nie jest mi potrzebna do tego, żeby poczuć się pewniej...
-
A do czego ma prowadzić? Skoro po 2-miesiącach masz się za alfę i omegę w sportach siłowych?
Jaką alfę i omegę. Człowieku, ja cały czas staram się Tobie wytłumaczyć czym jest własna satysfakcja. Jeżeli jestem zadowolony po 2 miesiącach z mojej bardzo ciężkiej pracy to co w tym złego? Forum służy do wymiany zdań i poglądów... nie do wzajemnego dogryzania sobie. Nienawidzę nadinterpretacji i wciskania ludziom w usta słów, których niewypowiedzieli.
Znam takich forumowych cwaniaczków jak Ty, rozkładają czyjąć wypowiedz na czynniki pierwsze i czepiają się wyrwanych z kontekstu zdań - daruj sobie.
Gratuluje.Jesteś chyba wyjątkowym Einsteinem, skoro w tak którki okres czasu przyswoiłeś sobie wiedze i rzuciłeś jakze nowatorskie spojrzenie na budowanie masy mięśniowej. Widzisz? Budowanie= dieta+odpoczynek. Ćwiczenie jest jakby bodźcem. Proponuje zdobyć elementarną wiedzę dotyczącą działania mięśni a potem sobie podyskutujemy. A raczej nie będzie o czym dyskutować, bo tam wszystko jest oczywiste.
No myślę, że przez 8 miesięcy przyswoiłem sobie bardzo dużą wiedzę na temat siłowni i czwiczeń nań.
A ja czytając twoje wypowiedzi jestem rozbrojony. Jeśli ja przytaczam, jak ty to nazwałeś "czystą/suchą teorię" to ty masz jakieś romantyczno-idealistyczne podejście do kulturystyki. A takie podejście niestety do niczego nie prowadzi. No, ale ćwicz sobie jak chcesz, skoro jesteś najmądrzejszy ze wszystkich.
Traktuje tą wypowiedz jako czystą prowokację... nudne to już się robi. Nawet mi się nie chce zaprzeczać, że wcale się za taką osobę nie uważam.
Czekaj? Moje są regułkami, aletwoje raczej nie.To raczej jeno jakieś wymyślone herezje.
No kolego, cały czas sypiesz mi wiadomościami podstawowymi... one są dobre na poczatek... po jakimś czasie każdy zmienia je na swoją własna potrzebę - czyt. potrzebę organizmu.
Nie pozostaje mi nic innego niz odesłać cię do tamtego ustępu mojej wypowiedzi. A technika i tak nie jest najwazniejsza- jeśli ktoś źle wykonuje ćwiczenie to owszem. Ale w tym akurat nie ma zadnej zbędnej filozofii. Za to jest w tematach, które ścisle unikasz. I nie pisz mi proszę o niewiedzy.
Stary... naprawde mi się nie chce ale mnie zmuszasz... no nie ma sprawy. Tyle co ja się nauczyłem o ćwiczeniach,
Pierw o oddychaniu (pamiętaj, że strata energii to mniej wykonanych powtórzeń a co za tym idzie - mniej pracy mięśni). Żaden z ruchów nie powinien być wykonywany na bezdechu. Oddech powinien być wykonywany w sposób kontrolowany. Podczas opuszczania ciężaru nabieramy powietrza do płuc. Ruch powrotny wykonujemy jednocześnie z wydychaniem powietrza. Niewskazane jest również wykonywanie szybkich i głębokich oddechów przed rozpoczęciem serii (zbędna strata energii).
Dalej... Czas wykonywania powtórzeń - Pełne powtórzenie składa się z trzech etapów: opuszczanie ciężaru, maksymalne spięcie mięśnia, podnoszenie ciężaru do punktu początkowego. Etap pierwszy (opuszczanie) powinien być minimum dwukrotnie dłuższy od etapu trzeciego, czyli podnoszenia ciężaru. Między końcem opuszczania a rozpoczęciem podnoszenia ciężaru znajduje się moment największego napięcia mięśnia (etap drugi) to tu można zatrzymać rusz naszej sztangi, sztangielki... Na 1sekunde w celu "zmaltretowania", dokrwienia mięśnia. Etap ten jest stosowany bądź pomijany wedle własnych upodobań i obserwacji siebie.
Kontrola ciężaru, napięcie mięśnia - Ciężar powinien opadać i podnosić się w sposób przez nas odgórnie zaplanowany, stały i kontrolowany. Jego kontrola ma wynikać z umiejętności napinania trenowanej partii mięśni. Jest to bardzo ważne, aby podczas każdego ruchu zlikwidować zaangażowanie innym partii mięśniowych. Jeśli nie potrafisz tego zrobić ujmij krążków ze sztangi tak by czuć pełną kontrole nad ciężarem.
Najlepszą metodą jest wykonanie w domu naszych treningów.
Zacytuję jednego forumowicza "Ugnij 5 serii po 12 powt rece jakbyś uginał ręce ze sztanga na bic, lecz zrób to bez sztangi; zrób to spokojnie napinając z całej siły bic robiąc tez szczytowe napięcie; prace bica poczujesz gdzieś w 3-4 serii. Odpocznij z 10 min i zrób to samo ze sztanga 10kg, zwruc uwagę ze będzie trudniej napiąć tak samo mocno biceps ze sztanga!!! Następnie załóż 20kg zobaczysz, że będzie jeszcze ciężej napiąć bic w taki sposób jak bez ciężaru i właśnie tu jest pies pogrzebany. Dlatego pisze ze napinania trzeba sie nauczyć i ze nie jest to takie proste jak sie wydaje na pierwszy rzut oka"
Czas trwania serii - Pojedyncza seria nie powinna trwać dłużej niż 30s. Zależne jest to od dwóch substancji (adenozynotrójfosloraii (ATP) oraz fosfokreatyna (PC)) znajdujących się w mięśniach i stanowiących źródło energii służące do natychmiastowego zużycia. Fosfokreatyna używana jest do wytwarzania adenozynotrójfosforianiu. W procesie tym energia wydziela się z maksymalną wydajnością przez okres nie dłuższy niż 30 sek. inne źródła energii, np. przemiany kwasu mlekowego i reakcje z udziałem tlenu, działają dopiero po upływie czasu niezbędnego do wytworzenia ATP.
Napinanie lub rozciaganie mięsni - W celu uzyskania maksymalnej pompy, naszym mięśniom należy poświęcić uwagę nawet podczas przerwy między seriami. W celu jak największego spompowania mięśnia po zakończeniu pojedynczej serii należy zająć się rozciąganiem ćwiczonej partii lub jej napinaniem. Napinania natomiast musicie się nauczyć sami. Jedyną rzeczą, jaką musicie pamiętać to napinanie mięśni w sposób wyizolowany, (czyli w całym zakresie ruch napinacie tylko ten mięsień, który chcecie).
A to jeszcze nie wszytko cwaniaczku... jeszcze nie wymieniłem wielu ważnych kwestji... chociażby przerw między seriami... więc przestań mi wciskać takie pierdoły typu technika nie jest ważna... pieprzysz farmazony... spędziłem długie godziny na siłowni... a także przy lekturach poświeonym temu tematowi. O suplementacji się duzo edukowałem lecz nie chce mi się bawić w diety typu PON:30gramów szynki z indyka, 15 gramów orzechów włoskich i miseczka twarożku... we wtorek co innego itd. Nie będę ibserwował spadku mojego choresterolu i nie będę porównywał poprzedniego miesiaca do teraźniejszego... Ja się skupiam na dobrze wykonywanych ćwiczeniach - to jest klucz do sukcesu i u mnie sie to srpawdziło... a jem to co mi dyktuje organizm.
Pozatym gówno wiesz o czasie jaki poświeciłęm siłowni... Jeżeli wszytko razem połaczyć to wyjdzie mi grubo ponad pół roku... tylko, że mój porządny trening trwał tyle ile napisałem. Pozatym mam 4 miesieczna przerwę... od tygodnia wzniawiam treningi.
Brawo. Uprzedzam tylko, zebyś w ten sposób- gdy juz zdecydujesz się na wspomaganie nieco mocniejsze- bardziej rozumnie podszedł do tematu. Bo prędzej czy później. Z takim podejściem, pełen frustracji sięgniesz po wspomaganie.
Pamięć mięsiowa.. ech..
Stary, jeżeli sięgnę po coś mocniejszego to będzie to moja indywidualna sprawa. Nie biorę i nie brałem żadnych sterydów/anaboli. A nie wiem czy wiesz kretynę można brać na conajmniej dwojaki sposób... cykl nasyceniowy (bez ćwiczeń) i branie jej podczas ćwiczeń... ja wybrałem to drugie ze względu iż ćwiczyłem codzinnie.
Tantalusie, poważnie myślisz, że jak by wyskoczył Tobie koleś (niekoniecznie jakiś byk), który ma za sobą stoczonych 100 walk - posiada doświadczenie, to byłbyś w stanie się sam obronić a tym bardziej osobę towarzyszącą bazując tylko na suchej teorii?
-
Jako, że czujesię zobowiązany do włączenia się do dyskusji, z powodu faktu, ze łączy mnie ze Spikiem nierozerwalna więź i wspólna pasja w tropieniu jaskółek...
Znam takich forumowych cwaniaczków jak Ty, rozkładają czyjąć wypowiedz na czynniki pierwsze i czepiają się wyrwanych z kontekstu zdań - daruj sobie.
Damn... Mówli ci o mnie, czy co? Ha.
(http://www.encyclopediadramatica.com/images/b/b2/Seriousbusiness2.jpg)
Kontrola ciężaru, napięcie mięśnia - Ciężar powinien opadać i podnosić się w sposób przez nas odgórnie zaplanowany, stały i kontrolowany. Jego kontrola ma wynikać z umiejętności napinania trenowanej partii mięśni. Jest to bardzo ważne, aby podczas każdego ruchu zlikwidować zaangażowanie innym partii mięśniowych. Jeśli nie potrafisz tego zrobić ujmij krążków ze sztangi tak by czuć pełną kontrole nad ciężarem.
(http://images1.fotosik.pl/14/dkf9ckih9toipsf8.jpg)
A tak wogóle, to:
od tygodnia wzniawiam treningi.
(http://images1.fotosik.pl/11/pd213qeqtol2k7vf.jpg)
Keep up the good work!
-
Don't make me angry guys... chill out i zacznijcie w końcu kłócić się i polemizować jak normalni forumowicze...
-
No i co ja mam takiemu ignorantowi odpisać. Daruj sobie jakieś przepisywane wykłady z innych stron. Napisałeś ze suplementacja i dieta to gówno nie warte uwagi. Na zasadach budowania tkanki mięśniowej się nie znasz. Nie mam zamiaru tracić czasu na kłotnie z takimi ignorantami. Życze ci tylko aby ktoś cię w końcu oświecił, bo potem będziesz załował zmarnowanego czasu.
Dodam tylko że
Nienawidzę nadinterpretacji i wciskania ludziom w usta słów, których niewypowiedzieli.
Znam takich forumowych cwaniaczków jak Ty, rozkładają czyjąć wypowiedz na czynniki pierwsze i czepiają się wyrwanych z kontekstu zdań - daruj sobie.
To teraz przeczytaj sobie twoją wypowiedź.
Stary, trechnika mało ważna? Grubo się mylisz... wychodzi Twoja niewiedza.
Kto tu komu i co wciska w usta. Moze nie zawsze wyrazam się "po wojskowemu", ale to ty robisz to, co mi zarzucasz.
No myślę, że przez 8 miesięcy przyswoiłem sobie bardzo dużą wiedzę na temat siłowni i czwiczeń nań.
Wcześniej mówiłeś coś innego. B. duza wiedza- cóż, z twoich wypowiedzi wynika, ze jesteś ignorantem jeśli chodzi o te sprawy.
No kolego, cały czas sypiesz mi wiadomościami podstawowymi... one są dobre na poczatek... po jakimś czasie każdy zmienia je na swoją własna potrzebę - czyt. potrzebę organizmu.
Za to ty po ośmiu miesiącach treningu masz poziom trenera polskiej kadry. Twoje informacje to ostateczny poziom wtajemniczenia.
Pozatym gówno wiesz o czasie jaki poświeciłęm siłowni... Jeżeli wszytko razem połaczyć to wyjdzie mi grubo ponad pół roku... tylko, że mój porządny trening trwał tyle ile napisałem. Pozatym mam 4 miesieczna przerwę... od tygodnia wzniawiam treningi.
'
Najpierw były dwa miesiące.Potem osiem. Niedługo wyjdzie na to ze rozmawiam z Głuchowskim.
Chociaz jak widze takie
na suchej teorii?
Sformułowania, to faktycznie widze, ze mam do czynienia z dr. kulturystyki. Nobilitowanym.
-
Coś na rozciąganie mięśni. (http://www.kulturystyka.pl/atlas/stretching.htm)
Powodzenia w dalszym, wyczerpującym bardziej fizycznie, niż psychicznie <do tego trzeba mieć rozwinięty umysł choćby w najmniejszym stopniu>, treningu, polegajacym na wznowieniu 8-2 miesięcznego treningu, wydlużaniem za pomocą własnej ręki narządu rozrodczego, przełyku pokarmowego, a to wszystko w celu, byś mógł w spokoju zadowlić swojego partnera. Czekaj, a moze zamieszczając tamte zdjęcie to miałeś na mysli, pisząc coś tam o dobrze rozwiniętej sylwetce? Ta, to w i e l e tłumaczy.
http://www.kulturystyka.pl/atlas/index.htm (http://www.kulturystyka.pl/atlas/index.htm)
http://www.tytani.pl/artykuly.php (http://www.tytani.pl/artykuly.php)
BTW: Upierdliwe, jak ktoś by edytuje posta... Nie dość, ze poprzednie wypowiedzi nie miały ze sobą żadnego zwiazku, to ta teraz również. Extra.
-
Ostrzegałem... gadać normalnie, bez porypanych obrazków z narządami płciowymi.
-
Nic nie zrozumiałem z tego, co ganz napisał, ale wiem jedno. Jeśli ktoś mi pisze o tym ze najwazniejszy jest sposób trzymania hantelki (to a propos zarzutu, ze wkładam mu w usta to czego w nich nie miał :devil: ), natomiast cykl kreatynki, odzywianie i regeneracja to pierdoły nie warte uwagi to nie mam o czym z takim człowiekiem rozmawiać :)
Aha, no i widze ze zadarł z ganzem. My nie odpuszczamy (nie ganz:D)
Hohoho, patrzcie co znalazłem
Jeśli ktoś czytał wypowiedź dot. techniki mgr. Kulturystyki (http://www.sfd.pl/temat202195/) to zauwazy, ze to to samo.
-
Suwnica skośna, wykroki ze sztangielkami, uginanie nóg siedząc i uginanie nóg leżąc to w sumie bardzo dobre ćwiczenia na rozwój nóg ale do tego przydało by sie jeszcze łydy poćwiczyć Uśmiech
nie chciałbyś moich nóg widzieć :P jakbym jeszcze je dopakował, to wtedy bym sięw większość spodni nie mieścił ;/ już teraz w pasie sa za duże, a w udach ledwo ledwo
Nie będę się kłócił z fizjoterapeutą, jak Misiu miałeś jakąś kontuzję, to lepiej udaj się do lekarza, bo jak weźmiesz 50 kilo na bary i zrobisz przysiad, to coś ci może strzelić i będzie nieciekawie..
dźwigałem ze 80 i nic nie było :P a lekarzom w okolicy nie ufam, byłem u jednej i jedyne co usłyszałem, że mam zrezygnować ze sportu (bo to z kolanem miałem w czasie meczu). Niech spadają, przynajmniej będę inwalida na starość :P
No i w sumie, mnie interesuje wzmocnienie i rozciągnięcie nóg, przyrosty i takie tam pierdołki niekoniecznie ;)
-
O boże, jaką mam bekę z tego pajaca, z którym dyskutowałem w powyższych postach. Co za lol.
Ale najlepsze jest to jak wkleił jakiegoś posta z innego forum - że to niby jego wypowiedź, żeby mnie zmiażdżyć i udowodnić mi jaki to on Pudzi2.
dźwigałem ze 80 i nic nie było Język a lekarzom w okolicy nie ufam, byłem u jednej i jedyne co usłyszałem, że mam zrezygnować ze sportu (bo to z kolanem miałem w czasie meczu). Niech spadają, przynajmniej będę inwalida na starość
Nie chodzi tutaj o licytowanie się, im dłużej ćwiczę zaczynam dochodzić do wniosku, że nie potrzeba wcale dużych ciężarów, aby mięśnie rosły.Niemniej jednak - skontaktuj się z innym lekarzem, bo rozwalenie sobie kolana to impreza na całe życie, które masz przed sobą drogi Misiu.
-
.Niemniej jednak - skontaktuj się z innym lekarzem, bo rozwalenie sobie kolana to impreza na całe życie, które masz przed sobą drogi Misiu.
martwisz się o mnie :* :-[
a tak na poważnie, robi to różnicę, jak to prawie rok temu miałem? ;] jedyny ubytek który zauważyłem od tamtego zdarzenia, to to, że taki 'paseczek' w czasie zginania kolana, od zew. strony się porusza :P ale biegać/grać potrafię, tylko czasem coś przeskoczy ;p dlatego chcę wzmocnić :P
-
.Niemniej jednak - skontaktuj się z innym lekarzem, bo rozwalenie sobie kolana to impreza na całe życie, które masz przed sobą drogi Misiu.
martwisz się o mnie :* :-[
a tak na poważnie, robi to różnicę, jak to prawie rok temu miałem? ;] jedyny ubytek który zauważyłem od tamtego zdarzenia, to to, że taki 'paseczek' w czasie zginania kolana, od zew. strony się porusza :P ale biegać/grać potrafię, tylko czasem coś przeskoczy ;p dlatego chcę wzmocnić :P
Pisałem dzisiaj, że ja mam od kilku lat lekkie strzelanie w barku jak się rozgrzewam, bo kiedyś mi się ni e chciało rozgrzewać? Nie znam się na anatomii człowieka, oraz nigdy nie poradziłbym się jakiegoś 'internetowego lekarza'.
-
Witam,
Jestem tu nowy jak widać :) Czytałem dużo mądrych postów tutaj na forum i postanowiłem się zarejestrować. Wszystkie były z boardu "kultura". Fajny temat tam był ,szkoda ,że nie znalazłem go parę miesięcy temu ,bo bym się chętnie przyłączył do dyskusji :) Sorry za offtopic ,bo tutaj o siłowni się powinno rozmawiać, więc mam niestety pewien problem i nie wiem jak mam sobie z nim poradzić ..
Chief, może dasz radę ? ;) Twoje wypowiedzi w sumie najbardziej mi podchodziły w temacie kultura.
Tak więc co tu dużo gadać.. Mam 190cm i ważę 65 kilo :( Ćwiczę już z 1,5roku.. (ostatnio bardzo nieregularnie bo co się spodziewać jak zero motywacji).
Wymiarów to nawet nie będę pisał :/ (najgorzej jest z nogami, gdzie w lato po takim czasie męki wstyd wyjść w krótkich spodenkach!..no comment). Wyniki siłowe nie takie złe jak na moją wagę : ~90kg na płaskiej, ~65kg na barki (zza głowy), MC po paru treningach może by poszła podwójna moja waga.
Ale co z tego?
Teraz doszły mi strasznie stresy (heart problems if you know what i mean --') i doły ,więc bardzo mało jem.
Ogólnie to nie miałem diety przez te 1,5roku, dlatego też waga nie rośnie (bo dieta to podstawa ,wiem) ALE ćwiczę już dosyć długo ,a np. w ramieniu mam tyle samo od roku :| Tak samo jak w innych partiach. Najgorsza jest teraz MOTYWACJA! Bo skąd mam ją czerpać skoro w koszulce wyglądam jakbym nigdy na siłowni nie był? Co mi po rzeźbie? Idąc ulicą nie napinam się cały czas.. Ktoś wdupia cały dzień chipsy przed telewizorem i w koszulce wygląda lepiej niż ja :'(
Strasznie mi się już nie chcę chodzić na siłownie ,bo zdołowałem się trochę brakiem jakichkolwiek postępów. Chciałem w końcu dobrze jeść, to zacząłem ,ale po miesiącu pewne sprawy się źle ułożyły (bardzo) i teraz mam zanik apetytu i pewnie spadne jeszcze nawet z tych 65kg :|
Nie chodzi mi ,żeby być nie wiadomo jakim koksem ,ale po to zacząłem przygodę z siłownią ,żeby poprawić sobie samopoczucie, żeby czuć się pewniej (bo przed chodzeniem miałem max 60kg) ,a co otrzymałem po 1,5roku? prawie NIC. Ludzie co hantla na oczy nie widzieli wyglądają (pozornie) lepiej, bo tak jak wspominałem, nie chodzi się na napince cały czas przecież. Ja nie jestem chyba ektomorfikiem ,tylko już hardgainerem heh. Mogę napisać więcej o sobie ,o ile ktoś zechciały poświęcić czas i trochę pomóc :) (o ile się da). Zmotywujcie mnie choć troszkę bo czarno to widzę ;) Bez motywacji nie osiągnę niczego. Tylko ,że jakbym miał przynajmniej te 38 w łapie bez rzeźby (bo należy mi się za ten wysiłek przez 1,5 roku) niż 33 z rzeźbą to bardzo chętnie bym jadł i chodził regularnie na siłownie. Człowiek tyra tyle czasu ,a potem Ci ktoś powie ,że chłopie zrób coś z sobą ,bo wyglądasz jakby Cię nie karmili w domu.. (nie mam takich komentarzy ,ale zapewne bym miał gdybym wybiegł kiedyś w krótkich spodenkach na dwór LOL). Tak więc nie wiem czy jest sens wydawanie kasy w błoto. Jak się zmusić do jedzenia kiedy się ma doła przez cały dzień? Bo bez jedzenia ani rusz jak się domyślam (choć czytałem ,że ~30% to trening, ~60% to dieta i ~10% to genetyka, tylko u mnie te 30% coś nie działa od roku heh). Mam carbo i białko (którego nie piję bo jest straszne w smaku). Carbo piję regularnie ,ale białka nie. Rozumiem ,że bez białka nic nie osiągnę?
Liczę na kulturalną wymianę zdań :) Bo jeśli ktoś chciałby mnie wyśmiać to prosiłbym zachowanie tego dla siebie ^^
pozdrawiam
PS: prosiłbym o nie udzielanie się osób poniżej 18 roku życia :-[
-
Jesteś przede wszystkim dość wysoki - w takim przypadku o wiele trudniej jest budować masę mięśniową - podobnie zresztą z siłą, chociaż wzrost daje ci naturalnego kopa na początku, jak wynika z moich obserwacji.
Stres i stany odległe od wesołości mają negatywny wpływ na większość czynności w organiźmie, stąd zniechęcenie, brak motywacji, słaba efektywność - żadnej dobrej strony w tym nie ma, jeśli chodzi o treningi. Heart problems- jeśli mówisz o problemach natury kardiologicznej - to idź do lekarza (heart problems po angielsku to termin medyczny :), jeśli to sprawy damsko-męskie - każdy chyba przez to przechodzi. Jeśli za bardzo się teraz przejmujesz - potem będziesz żałował. Poznasz następną, zapomnisz o poprzednich :)
Budowa mięśni polega - tak łopatologicznie - na niszczeniu włókien podczas treningu - są one odbudowywane podczas regeneracji - czyli snu i odpoczynku - za pomocą budulców - głownie białka. Dlatego musisz jeść dużo białka - ryby, mięso, warzywa, nabiał itp, oraz dużo węglowodanów złożonych (nie prostych), dających energię do ćwiczeń. Bez diety nie będzie efektów, tylko wyjdą żyły i będziesz tracił wagę.
Ja chodziłem swego czasu na siłkę i też się bałem, że będą ze mnie szydzić ci kolesie z szerokimi barami. Ale chyba pamiętali jak to było gdy się zaczynało i byli bardzo pomocni i sympatyczni.
Podsumowująć - jesteś dość wysoki, stąd ta cherlawość. Pewnie jesteś także ektomorfem - czyli masz za szybką przemianę materii. No i do tego stres i problemy sercowe i z motywacją.
Aha, napisz ile masz lat :)
Jak chcesz, mogę ci napisać plan treningowy i ogólne założenia diety... Zresztą, sam napisz co chciałbyś za pomoc otrzymać :)
Edit:Coś mi się skopało i nie ma cytowanych wypowiedzi. Ale mam nadzieję, żę połapiesz się w powyższym poście.
Zmotywujcie mnie choć troszkę bo czarno to widzę Mrugnięcie Bez motywacji nie osiągnę niczego. Tylko ,że jakbym miał przynajmniej te 38 w łapie bez rzeźby (bo należy mi się za ten wysiłek przez 1,5 roku) niż 33 z rzeźbą to bardzo chętnie bym jadł i chodził regularnie na siłownie. Człowiek tyra tyle czasu ,a potem Ci ktoś powie ,że chłopie zrób coś z sobą ,bo wyglądasz jakby Cię nie karmili w domu.. (nie mam takich komentarzy ,ale zapewne bym miał gdybym wybiegł kiedyś w krótkich spodenkach na dwór LOL). Tak więc nie wiem czy jest sens wydawanie kasy w błoto. Jak się zmusić do jedzenia kiedy się ma doła przez cały dzień? Bo bez jedzenia ani rusz jak się domyślam (choć czytałem ,że ~30% to trening, ~60% to dieta i ~10% to genetyka, tylko u mnie te 30% coś nie działa od roku heh). Mam carbo i białko (którego nie piję bo jest straszne w smaku). Carbo piję regularnie ,ale białka nie. Rozumiem ,że bez białka nic nie osiągnę?
Liczę na kulturalną wymianę zdań Uśmiech Bo jeśli ktoś chciałby mnie wyśmiać to prosiłbym zachowanie tego dla siebie ^^
Masz białko z Ovopola może :D ? Ovopol jest lepszy od grochówki :)
Ja kiedyś jak nie miałem motywacji puszczałem sobie jakiś film, np. krwawy sport, albo którąś z części Rockyego - jak biegał Balboa po syberyjskich latach trenująć do walki z personifikacją komunizmu. Najlepiej chyba jednak motywuje efekt napompowania mięśni po treningu - stajesz przed lustrem i prężysz co tam masz największe. Możesz też ściągnąć jakiś film kulturystyczny - np. Pumping Iron Arnolda.. Ale najważniejsze - pozbądź się negatywnych myśli. Dieta trening i wiara zrobią z ciebie kulturystycznego cara :)
-
Witam,
No wiedziałem ,że mogę na Ciebie liczyć ^^
No niestety zauważyłem ,że mój stres niezbyt dobrze na mnie działa heh (łagodnie mówiąc).
Wiem właśnie ,że gdy nie ma motywacji to samymi ćwiczeniami gówno osiągnę. Muszę wiedzieć co chcę osiągnąć i do tego dążyć (przeczytałem książkę Arnolda więc trochę wiem ^^).
Hehe to nie problem natury kardiologicznej :) Drugi przykład się zgadza. Wygląda to dosyć typowo ,ale uwierz mi ,że jest to bardzo nietypowa sprawa, ale na forum gdzie każdy może o tym przeczytać nigdy w życiu o tym nie napiszę ;) Ale mogę Cię zapewnić ,że odechciało mi się wszystkiego ,a już tym bardziej jeść tonę żarcia.
Co do sposobu w jakim się buduję masę to dzięki za mały wykładzik ,ale to na szczęście zdążyłem wyczytać :) (W końcu 1,5 roku się bawie w ten sport). No z tą dietą jest właśnie najgorzej, myślałem ,że bez diety choć trochę będzie rosło ,ale niestety pomyłka straszna ;)
Co do uczęszczania na siłowni to nie mam żadnych tam kompleksów (noszę spodnie haha), bo tak jak mówisz ,ludzie tam są przyjaźnie nastawieni do tych co ćwiczą i raczej rzadko się zdarza ,że nawet koksy się panoszą. Siłowo nie jestem jakiś tam najgorszy więc nie mam się czego wstydzić (tym bardziej ,że już mnie tam znają z widzenia więc nie zarzucą ,żem sezonowiec ^^).
Tak jak pisałem, to już nie jest ektomorf tylko już chyba hardgainer :) Czyli jeszcze gorzej.
Lat mam 21. Co do diety to dzięki bardzo za chęci <yes> Ale już jakiś czas temu wszystkie zapotrzebowania wyliczyłem ,tylko gorzej z jedzeniem tego :) Ułożyłem sobie tanią dietkę, ale wszystko w niej jest (wychodzi ok: 2,5g białka,1g tłuszczu i 7g węgli na kg masy ciała).
Co do planu treningowego ,to zmieniłem teraz na 3 razy w tygodniu za sprawą tego ,że mi potrzebna jest każda kaloria, więc staram się skrócić jak mogę mój trening. W poniedziałek robię klatę z plecami (ale strasznie ciężko 2 duże grupy mięśniowe robić na 1 treningu :/), w środę Nogi,kaptury i przedramię ,a w piątek barki+bic+tric. Klatę zaczynam od skosu (bo słabo mam rozwinięty) 12/10/8/6, potem robię hantlami (nowość heh) na płaskiej też taka ilość powtórzeń.
I praktycznie w każdym ćwiczeniu staram się robić tę ilość powtórzeń przy każdej partii mieśniowej. Rozpiętki tylko robię po 10 wszystkie serie i wyprosty nóg w siedzeniu.
A co do pomocy to sam nie wiem czego się spodziewam lol ^^ Może jakiejś ściemy ,że dam radę :D Może też masz jakiś sposób na zjedzenie 100g ryżu i makaronu? ;) Z czym mam to szamać? bo jadłem przez miesiąc makaron ale bez dodatków żadnych.. i już nie mogę nań patrzeć. Jakiś sos by się przydał bez ostrego smaku ,żeby się szybko nie znudził, ale zaś nie należę do bogaczy i kupować jakieś knorry to mi wyjdzie ładnie w 30 dni.
Wszelakie rady mile widziane tak ogólnie :)
Dzięki za odpowiedź oczywiście.
pozdrawiam
PS: post bez zarzutu ^^
PS2: też umiem zrobić tak jak masz na avatarze heh, to była moja firmowa mina w liceum ^^
PS3: dopiero teraz dojrzałem Twoją wypowiedź pod cytatem lol
-
PS2: też umiem zrobić tak jak masz na avatarze heh, to była moja firmowa mina w liceum ^^
To nie ja, ale mina fachowa :)
W poniedziałek robię klatę z plecami (ale strasznie ciężko 2 duże grupy mięśniowe robić na 1 treningu :/), w środę Nogi,kaptury i przedramię ,a w piątek barki+bic+tric. Klatę zaczynam od skosu (bo słabo mam rozwinięty) 12/10/8/6, potem robię hantlami (nowość heh) na płaskiej też taka ilość powtórzeń.
Proponowałbym zamienić nieco układ grup mięśniowych:
1 dzień treningu - klata + biceps/triceps
2 dzień treningu - nogi + barki (w tym kaptury)
3 dzień treningu - grzbiet + triceps/biceps
Przedramiona myślę, można sobie odpuścić, bica i trica nie rób na jednym bo całkowicie wyczerpiesz pałer w rękach. No i jak piszesz - odrzuć dwie duze grupy na jednym treningu, jeśli masz plan treningowych 1 grupa tygodniowo. Dobrze, że stosujesz progresję, bo to wbrew pozorom, bardzo skuteczna technika.
Może też masz jakiś sposób na zjedzenie 100g ryżu i makaronu? Mrugnięcie Z czym mam to szamać? bo jadłem przez miesiąc makaron ale bez dodatków żadnych.. i już nie mogę nań patrzeć. Jakiś sos by się przydał bez ostrego smaku ,żeby się szybko nie znudził, ale zaś nie należę do bogaczy i kupować jakieś knorry to mi wyjdzie ładnie w 30 dni.
Co do diety, trudno mi cokolwiek powiedzieć. Ja po prostu mogę się jeść dość dużo, ryż jem czasami sam, czasami z jakimś sosem bylejakim. Jak zaczniesz ćwiczyć regularnie, na pewno organizm będzie chciał więcej posiłków - pod warunkiem że odczepią się w końcu te 'myśli złe'. Bo doły na pewno mają bardzo negatywny wpływ - wiem, bo sam coś takiego kiedyś przechodziłem. Najlepszym lekarstwem na złamane serce, jest nowa znajomość :) Ale uważaj, to forum nie służy najlepiej. Nasze przepiękne użytkowniczki zapodają w pewnym temacie fotki, którymi łamią nam serce (stąd nieoficjalna nazwa forum = Serceme Złamane). ;)
-
A myślałem, że to Ty haha :D
Hum co do treningu to wydaje się być dobry ,tylko zapomniałem czegoś dodać jeszcze :)
Kiedy robiłem biceps+triceps odnotowywałem przyrosty właśnie, kiedy zaprzestałem to stanęło..
Nie schodzi mi tutaj dużo czasu bo robię superserie. Wdł. mnie to dobra rzecz ,bo zaczynasz od tricepsu np. a potem od razu robisz biceps przez co rozciągasz triceps. Potem jak robisz triceps to rozciągasz biceps który się napompował przy poprzedniej serii. Co do nóg+barki to nie wiem czy dałbym radę :/ RObienie nóg strasznie mnie męczy, dlatego dałem coś lajtowego po nich. Co do przedramienia to myślę ,że jest sens robić go raz w tygodniu ,bo wbrew pozorom dla ćwiczącej osoby przedramię przyzwyczaja się do tych ciężarów i serii ,więc nie rośnie już później. Trzeba je dodatkowo obciążyć poprzez osobne ćwiczenie na nie ,ale to taka moja opinia :) Ale tak jak piszesz ,najchętniej pozbyłbym się 2 dużych grup w jednym dniu ,ale jak zaś zmienię to w nowym treningu też jest coś co mnie zabija ^^
Co do ryżu ,to nie wiem jak możesz go jeść samego ^^ A już na pewno nie paraboliczny ,bo tego się nie da jeść bez sosu lol.
Co do nowych znajomości to też się zgadzam ,że to najlepszy sposób i chyba jedyny heh. Ale ciężko o to jak teraz wakacje ,a mi nie chce się nigdzie wychodzić (z przyczyn już znanych). Ale teraz znowu szkoła więc może tam się jakaś trafi :) Tyle ,że to będzie prawdopodobnie polka ,a ja mam troszkę inny gust :-[ Co do forumowych dziewczyn to nie widziałem :) Ale wątpie ,żeby którakolwiek mi podbiła serce hehe ,ale możesz spróbować wrzucić jakąś najlepszą z najlepszych ^_^
Dzięki i pozdrawiam
-
Hum co do treningu to wydaje się być dobry ,tylko zapomniałem czegoś dodać jeszcze Uśmiech
Kiedy robiłem biceps+triceps odnotowywałem przyrosty właśnie, kiedy zaprzestałem to stanęło..
Nie schodzi mi tutaj dużo czasu bo robię superserie. Wdł. mnie to dobra rzecz ,bo zaczynasz od tricepsu np. a potem od razu robisz biceps przez co rozciągasz triceps. Potem jak robisz triceps to rozciągasz biceps który się napompował przy poprzedniej serii. Co do nóg+barki to nie wiem czy dałbym radę :/ RObienie nóg strasznie mnie męczy, dlatego dałem coś lajtowego po nich. Co do przedramienia to myślę ,że jest sens robić go raz w tygodniu ,bo wbrew pozorom dla ćwiczącej osoby przedramię przyzwyczaja się do tych ciężarów i serii ,więc nie rośnie już później. Trzeba je dodatkowo obciążyć poprzez osobne ćwiczenie na nie ,ale to taka moja opinia Uśmiech Ale tak jak piszesz ,najchętniej pozbyłbym się 2 dużych grup w jednym dniu ,ale jak zaś zmienię to w nowym treningu też jest coś co mnie zabija ^^
Podałem ci mój plan - ja takim ćwiczę i takim mam największą przyjemność z treningów. Jeśli wolisz inny, bo masz już odpowiednią wiedzę i doświadczenie, to ekspertymentuj śmiało. Chyba o to w tym chodzi, między innymi.
Co do nowych znajomości
Jedyny i jak chcesz się uwolnić od przykrych wspomnień, to pozostaje tylko tworzyć nowe. Na to nigdy nie jest za wcześnie i nigdy nie jest za późno :)
Ale wątpie ,żeby którakolwiek mi podbiła serce hehe ,ale możesz spróbować wrzucić jakąś najlepszą z najlepszych ^_^
Oj, będziesz się jeszcze zastanawiał, która bardziej ci je podbiła ;)
-
Może też masz jakiś sposób na zjedzenie 100g ryżu i makaronu? Mrugnięcie Z czym mam to szamać? bo jadłem przez miesiąc makaron ale bez dodatków żadnych.. i już nie mogę nań patrzeć. Jakiś sos by się przydał bez ostrego smaku ,żeby się szybko nie znudził, ale zaś nie należę do bogaczy i kupować jakieś knorry to mi wyjdzie ładnie w 30 dni.
No to kulinarnie ja ci mogę podowiedzieć. Makaron jest dobry z jajkami. Nieźle wchodzi też z pieczarkami i żółtym serem.
Z ryżem bywa gorzej, bo albo dodasz np. knorra do potraw chińsich ,albo jakiś sos śmietankowo-koperkowy [nawet samemu zrobisz jak znajdziesz przepis]. W obu wariantach dodajesz do tego kurczaka -chude białko :) pokrojonegho w jakieśtam nieduże kawałki.
Poza tym z gotowych sosów, to na pewno znajdziesz jakieś tańsze. U mnie w domu używa się raczej knorra [do spagetti Neapoli, do potraw chińsich, śmietanowo-serowy ,albo ewentualnie grzybowy].
-
po co sie męczyć jakimiś dietami czy ćwiczeniami xD musimy pokochać siebie takimi jakimi jesteśmy<lol2> tak na pocieszenie sobie wmawiam. bo o ćwiczeniach co rano myśle ale potem jakoś mi wypada z głowy xD walic to :P na basen chodze 2x w tyg. reszte mam w dupie. męśnia i tak nie nabiore bo jestem sama skóra i kości ;p
-
Ja właśnie chcę kochać siebie jeszcze bardziej - i nie marzę o wyglądzie jak Pudzianowski czy Coleman. Chcę po prostu mieć proporcjonalną sylwetkę, jak bogowie z greckich rzeźb. Lubię też widzieć efekty, tak jak teraz zaczynam widzieć ukochany sześciopaczek na moim brzuchu.
Poza tym, takie katowanie się na siłcę to genialny zatrzyk endorfin - nie wiem jak wy, ale dla mnie ich nigdy za wiele, ajak.
No i teraz zbliża się sezon plażowy. Będę patrzył z pogardą na grubasów :D
-
Skoro jesteś to chciałbym się dowiedzieć czy słyszałeś albo ktokolwiek inny o sposobie na przybranie masy, jednakże chodzi mi o to żeby tkanka którą zbuduję składała się choć trochę bardziej z włókien typu II, jakby to miało nawet kilka procent różnicy w proporcjach to byłoby to dla mnie istotne, bo nie zależy mi tak na wyglądzie jak na sprawności. Tylko nie pytajcie "po co ?", po prostu chcę wiedzieć jak.
-
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia co to są te włókna typu II. Ale możesz mi napisać, co chciał byś osiągnąć (np. trening siłowy) to mogę co nieco napisać, chociaż nie jestem jakimś tam Weiderem czy innym Schwarzeneggerem.
-
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tkanka_mi%C4%99%C5%9Bniowa (http://pl.wikipedia.org/wiki/Tkanka_mi%C4%99%C5%9Bniowa)
Przeczytaj akapit "Mięsień poprzecznie prążkowany szkieletowy". Powiem jeszcze że np. mięśnie w przedramionach i dłoni są zbudowane właśnie z większej liczby włókien typu II, przez co człowiek może np. zapieprzać paluchami z prędkością błyskawicy po klawiszach fortepianu. ;]