Autor Wątek: GUN  (Przeczytany 2259 razy)

Offline Chief Roberts

  • Szef Internatu
  • Paladin
  • *****
  • Wiadomości: 421
    • Zobacz profil
GUN
« dnia: Listopada 12, 2005, 08:20:21 pm »
Graliście? Całkiem świerza gierka, ale porządna. Szkoda tylko, ze panowie z Neversoft, jak zwykle skopali konwersję (bo mi to na konwersję wygląda, choć mogę się mylić) czy co to jest.
W jakiejś recenzji czytałem ze ponoć bardzo realistycznie są giwery przedstawione, to się napaliłem- akurat na takiego Colta Navy mam ochotę (prawdziwego ajak) -porządny gun porządny kaliber, to sobie myśle, poćwicze przed zakupem prawdziwego:D (a przynajmniej, zobacze jak mocno kopie i jaka chmurka po nim zostaje :)). I co? W grze niestety zero realizmu pod tym względem (albo po prostu wina recenzenta, którego recenzja mnie napaliłą)- Colt Navy, jeden z ostatnich "łamanych" rewolwerów ładuje się tak samo jak Peacemakera (czyli to czym się bawił pamiętnie Ocelot w MGS3 - swoją drogą, kozackie były jego tricki :)) czyli przez uzycie ejectora w bębenku i wyrzucenie kul, załadowanie speedloaderem i szus. Cała rzecz w dawnych koltach to właśnie długie przeładowywanie pocisków- gdyby było jak jest w grze, to zamiast wszystkich dzisiejszych cudów typu pythoon, anaconda uzywalibysmy starych spluw rodem z dzikiego zachodu. No, ale mniejsza z giwerami. Ogólnie gra przedstawia się tak samo jak w "kultowej" dla niektórych serii GTA- jest nasz bohater, w krainie Dzikiego Zachodu, który ma tam jakąś kluczową nić fabuły, ale w przerwie między misjami moze wykonywać rózne poboczne zadanka -jak polowanie na głowy, pomaganie szeryfom itp lub takie tam dyrdymały jak granie w karty, zwiedzanie krajobrazu i oczywiście, słuchanie jaką niepoprawną angielszczyzną oraz łaciną posługują się meiszkańcy dzikiego zachodu.
Pograłem troszkę- tak z godzinkę i juz miałem wykonane 15% gry, więc czuje, ze długa nie będzie, no ale ostatnio w ogóle nie robi się długich gier. Kto lubi GTA lub westernowe klimaty, to polecam, ja tymczasem wracam do krainy Maskarady :)
oficjalna strona gry
« Ostatnia zmiana: Listopada 12, 2005, 08:25:16 pm wysłana przez Chief Roberts »

Offline De6v6il6

  • Blade Dancer
  • ********
  • Wiadomości: 1321
    • Zobacz profil
GUN
« Odpowiedź #1 dnia: Listopada 20, 2005, 12:03:42 pm »
zobaczyłęm, zagrałem, przeszedłem... zajęło to cały jeden wieczór na poziomie normal, z większością sub-questów... co sie rzuca w oczy to... fatalna jakość konwersji, powszechne łamanie textór, znikanie otoczenia jest na porządku dziennym, mozna sie również zapaść pod ziemię(dosłownie), ale pominimy te wszystkie bugi, kolejną rzeczą która wali po oczach jest ilość postaci z jakimi mozna wejść w interakcje (jest ich tak mnogo... :/) ale nic to, idziemy dalej wchodzimy do pierwszej wiochy... dodge City bodaj, jedna ulica główna i to wszystko, ale ja to rozumiem to przecie dopiero początek gry, rozkręca sie dopiero... kawałek gierki zrobiliśmy i jedziemy do drugiego dostępnego miasta, Empire w Nowym Meksyku, 4 ulice i tyle... tak sie właśnie przedstawia drugie i największe miasto w tej grze... fabuła, w miarę mocny element tej produkcji, powiem że mnie wciągnęło, można by to przyrównać do baaaaaardzo ubogiej mafii... Powiem tak w możu Shitu jaki zalewa dzisiejsze blaszaki nie mogę znaleść prawie nic dla siebie :/ zresztą każdy bardziej wymagający użytkownik nie znajdzie już nic dla siebie, od konwersji San Andreas na PC nie wyszło nic porządnego... może poza B&W2... a Gun Tej sytuacji w ogóle nie poprawia, raz można ją przejść ale to z wyjątkowych nudów... Nich panowie z Neversoft nie biorą sie za nic innego prócz pana z deseczką bo tylko to im dobrze wychodzi...
« Ostatnia zmiana: Listopada 20, 2005, 12:05:15 pm wysłana przez De6v6il6 »
]


Offline Chief Roberts

  • Szef Internatu
  • Paladin
  • *****
  • Wiadomości: 421
    • Zobacz profil
GUN
« Odpowiedź #2 dnia: Listopada 20, 2005, 12:54:22 pm »
No,mnie często po filmikach wywala do Winzgrozy. Wywalał, bo juz nie gram w ten w sumie, shit. Zamiast tego odpaliłem sobie Darkseeda na Amidze i jeszcze raz oddam sięprzechodzeniu gierki i zonglowaniu dyskietkami :) TO były czasy